Masz już "Presserwis"? To newsletter, który od poniedziałku do piątku dostaniesz rano na skrzynkę pocztową  |  Publikujemy tam kilkadziesiąt mniejszych i większych materiałów o mediach i reklamie – newsów i analiz  |  To tematy, o których potem mówią inni  |  Możesz zamówić "Presserwis" – kliknij tutaj  |  Od początku lipca w salonach prasowych także nowy numer magazynu "Press"  |  Kliknij tutaj, by zobaczyć zapowiedź nowego numeru. Rozmowa z Andrzejem Poczobutem, zmiany w Tok FM, a także odzyskiwanie mediów na Węgrzech oraz sylwetka Małgorzaty Szejnert – polecamy!  | 

Masz już "Presserwis"? To newsletter, który od poniedziałku do piątku dostaniesz rano na skrzynkę pocztową  |  Publikujemy tam kilkadziesiąt mniejszych i większych materiałów o mediach i reklamie – newsów i analiz  |  To tematy, o których potem mówią inni  |  Możesz zamówić "Presserwis" – kliknij tutaj  |  Od początku lipca w salonach prasowych także nowy numer magazynu "Press"  |  Kliknij tutaj, by zobaczyć zapowiedź nowego numeru. Rozmowa z Andrzejem Poczobutem, zmiany w Tok FM, a także odzyskiwanie mediów na Węgrzech oraz sylwetka Małgorzaty Szejnert – polecamy!  | 

Masz już "Presserwis"? To newsletter, który od poniedziałku do piątku dostaniesz rano na skrzynkę pocztową  |  Publikujemy tam kilkadziesiąt mniejszych i większych materiałów o mediach i reklamie – newsów i analiz  |  To tematy, o których potem mówią inni  |  Możesz zamówić "Presserwis" – kliknij tutaj  |  Od początku lipca w salonach prasowych także nowy numer magazynu "Press"  |  Kliknij tutaj, by zobaczyć zapowiedź nowego numeru. Rozmowa z Andrzejem Poczobutem, zmiany w Tok FM, a także odzyskiwanie mediów na Węgrzech oraz sylwetka Małgorzaty Szejnert – polecamy!  | 

Wydanie: PRESS 09-10/2021

Modlitwa do łasic

O warsztacie publicystki prasowej pisze Karolina Lewestam

Kiedy szukam metafory dla mojego życia zawodowego, czasem wyobrażam sobie, że mam wystąpić w cyrku. Niestety, jestem nieprzygotowana. Ktoś wciska mi w dłoń uchwyt klatki z łasicami i klepie po plecach. Wychodzę na scenę w cyrku, słyszę brawa. Powoli, lekko ogłupiała, otwieram klatkę. Publika w napięciu: co też fantastycznego zrobią zaraz te łasice? „Proszę państwa!” – ogłaszam – „Za chwilę te wspaniałe łasice dla was zatańczą!”. Ale widzicie, nie było żadnych prób. Nie mam pojęcia, czy łasice w ogóle potrafią tańczyć; ba, widzę je po raz pierwszy. Drzwiczki są już w górze, łasice powoli wychodzą i węszą w powietrzu, a ja wpadam w panikę: to jasne, że nie zatańczą! Czemu miałyby tańczyć? Czy ja oszalałam; kto mnie tutaj w ogóle wpuścił? A zwierzaki oczywiście, zamiast wycinać zsynchronizowane hołubce, zaczynają się rozbiegać po namiocie.

Jedną łapię za ogon. Drugą przytrzymuję stopą. Trzeciej błagalnie patrzę w oczy.

Tańczcie – modlę się w myślach. Proszę, tańczcie.

I wtedy dzieje się cud: łasice biorą się za łapki. Kłaniają się nisko i zaczynają tańczyć „Jezioro łabędzie”.

Cyrk to różne rzeczy: śmieciowe umowy, kompletny brak czasu i dobrych miejsc do pracy, zgiełk w rzeczywistości i często brak doświadczenia, ale przede wszystkim bałagan w umyśle, który został u mnie oficjalnie zdiagnozowany jako ADD, czyli kłopoty ze skupianiem uwagi. A mój warsztat to te modlitwy i zaklęcia, które sprawiają, że wśród tego szaleństwa słowa biorą się czasem za łapki, zaczynają tańczyć i powstaje przyzwoity tekst.

Karolina Lewestam

Aby przeczytać cały artykuł:

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo
Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.