Wydanie: PRESS 03-04/2026

Niestrategiczny temat

Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów jest bardzo słaby opór przed reformą ortografii. Nawet księgarze nie protestują.

Zmiany w ortografii Rada Języka Polskiego zapowiedziała już w maju 2024 roku – półtora roku przed ich wejściem w życie. – Była więc chwila, żeby je przyswoić i przeżyć pierwszy szok, zanim zaczniemy je wdrażać. „Szok” to oczywiście przesada, polszczyzna w sensie ścisłym – ortografia, przecinki, niuanse i zawiłości – ekscytuje zwłaszcza korektorów i redaktorów – wyjaśnia Aleksandra Żelazińska, redaktorka naczelna Polityka.pl. Jak opowiada, na łamach „Polityki” ukazało się kilka tekstów na temat zmian. To był – i nadal jest – poradnik dla czytelników, ale też samouczek i ściągawka dla zespołu. Redaktorzy są pierwszym sitem, korektorzy drugim.

Trudniej mieli z pewnością ci, którzy profesjonalnego oka korektora nie mają. – Dlatego czytaliśmy bardzo dokładnie nowe zasady, gdy tylko je ogłoszono. Potem raz jeszcze, na przełomie listopada i grudnia, przeglądaliśmy je z szefami serwisów i wprowadziliśmy do redakcyjnego stylebooka – opowiada Bartosz Węglarczyk, redaktor naczelny Onetu. Rozesłano nową wersję wytycznych i każdy ma obowiązek się do nich stosować.

Z wyprzedzeniem podeszła też do tematu redakcja Wirtualnej Polski. Dziennikarze jeszcze w 2025 roku otrzymali wytyczne i zestawienie najważniejszych zmian. Przypomniano o nich na początku roku. – Zmiany z pewnością są procesem, ale nieustannie będziemy przypominać i omawiać reformę. Nie wykluczamy zorganizowania dodatkowych spotkań i szkoleń – zaznacza Mateusz Ratajczak, szef wiadomości w Wirtualnej Polsce.

Mała redakcja Jawnego Lublina po prostu przegadała w zespole zmiany, redaktorka naczelna Agnieszka Mazuś poprosiła, żeby o nich pamiętać, a jeden z dziennikarzy zebrał nowe wytyczne i wrzucił na redakcyjną grupę. – Przeczytałam to jeszcze raz przed końcem roku. Czy pozostali przeczytali, nie wiem. Mam nadzieję, że tak, ale to i tak ja odpowiadam za redakcję i poprawianie wszystkich tekstów – mówi.

– Pod koniec grudnia przygotowywaliśmy noworoczny numer. W pewnym momencie uświadomiliśmy sobie, że trzeba już poprawiać teksty według nowych zasad – wspomina Maciej Szklarczyk, kierownik działu korekty w „Tygodniku Powszechnym”. Korektorzy wydrukowali nowe zasady i przykleili je w widocznym miejscu. Wiszą tak do dziś i, jak przewiduje Szklarczyk, jeszcze trochę powiszą. – Na wszelki wypadek. Służą nam jako wzrokowa przypominajka – mówi. Wcześniej korektorzy zapoznali się z komunikatem Rady Języka Polskiego i rozesłali go do dziennikarzy z prośbą o przeczytanie i przyswojenie nowych zasad pisowni. Przygotowania ograniczono więc do minimum. – Każdy z dziennikarzy, redaktorów w miarę swojego czasu i możliwości przeczytał zmienione wytyczne i się do nich stosuje. Bądź nie, bo wiadomo, że przyzwyczajenia czasem wygrywają – mówi Szklarczyk.

LUBLINIANIN NA GÓRKACH CZECHOWSKICH

Agnieszka Mazuś z Jawnego Lublina nie wyklucza, że po 1 stycznia mogła jeszcze którejś z zasad nie zastosować, bo jak mówi, wzrok też musi się przyzwyczaić do nowej pisowni. Poza tym na papierze łatwiej wychwycić błędy. – Gdy robiliśmy „Dziennik Wschodni” w papierze, wystarczyło wydrukować złamaną stronę i błędy od razu rzucały się w oczy: tu brak przecinka, tam podwójna spacja, chociaż wcześniej w komputerze ich nie dostrzegaliśmy – wspomina. Z nowych wytycznych najbardziej zapamiętała, że Lublinianin od 1 stycznia ma być pisany wielką literą. Podobnie jak Górki Czechowskie. – Temat Górek Czechowskich jest w naszym mieście często poruszany, różne portale różnie to zapisywały. My pisaliśmy małą literą, inne gazety wielką. Teraz wszyscy piszemy wielką, więc zmiana pomogła – mówi Mazuś. Słowa Lublinianin – bez względu na to, czy pisanego małą, czy wielką literą – naczelna w ogóle stara się unikać i zastępować je sformułowaniem „mieszkańcy Lublina”. Jej zdaniem to lepiej brzmi. – Wstyd się przyznać, ale z pisownią z „nie” zawsze miałam problem, więc po tej reformie pewnie też będą mi się zdarzały wpadki, ale na pewno nieświadome – zaznacza redaktorka naczelna Jawnego Lublina.

WARSZAWIANKA W FORDZIE

Krakowianin, Plac Zbawiciela i Kościół Mariacki – te nazwy teraz najczęściej Maciej Szklarczyk poprawia w „Tygodniku Powszechnym”. – Przeczytałem akapit tekstu, poszedłem dalej, ale jakiś niepokój kazał mi wrócić do pierwszej partii. Patrzę, a tu powinna być wielka litera w Krakowianinie. Poprawiłem na czas – wspomina jeden z pierwszych tekstów, który poprawiał już według nowych zasad. W druku nie znalazł na razie żadnych wpadek, ale nie wyklucza, że mogą się pojawić. – Czasem już człowiek sam się zastanawia, która zasada jest nowa, która stara, więc i nam w korekcie może się omsknąć oko – tłumaczy.

Większych grzechów nie pamięta, jeśli chodzi o wpadki związane z reformą ortografii, Aleksandra Żelazińska z Polityka.pl, ale jak podkreśla, zespół jest dla siebie w tym względzie jeszcze wyrozumiały. Redaktorzy nie karcą się za to, że coś im umyka, bo nadal zwalczają dawne językowe nawyki. W internecie na szczęście błyskawicznie można je poprawić. – Mam do polszczyzny stosunek nabożny, ale nie ortodoksyjny, lubię to, że jest żywa, z uzusem się nie dyskutuje. Niektóre nowe zapisy dziś wyglądają nienaturalnie, ale przywykniemy – komentuje Żelazińska. Jej samej najtrudniej się pogodzić z rozdzielną pisownią przedrostków „super” i „mega” z rzeczownikami. Jak tłumaczy, pewnie dlatego, że długo je przyswajała. Nie jest też fanką nadużywania wielkich liter, a w tę stronę – pewnie wzorem języków obcych – polszczyzna najwyraźniej zmierza.

W Onecie dziennikarze i redaktorzy najbardziej odczuli zmianę zapisu nazw marek.

***

To tylko fragment tekstu z najnowszego numeru „Press”. Przeczytaj go w całości w magazynie.

„Press” do nabycia w salonach prasowych, App StoreGoogle Playe-Kiosku lub online na E-sklep.press.pl.

Czytaj też: Numer na 30-lecie "Press": rozmowa z Miszczakiem, sylwetka Wysockiej-Schnepf i plemiona

Aleksandra Pucułek

Aby przeczytać cały artykuł:

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo
Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.