Wydanie: PRESS 03-04/2026
Cham to jest cham
Politycy prawicy będą obrażać dziennikarzy, dopóki będzie im się to opłacać.
W kuluarach sejmu, 9 stycznia br. Justyna Dobrosz-Oracz rozmawiała z senatorem Prawa i Sprawiedliwości Wojciechem Skurkiewiczem. Dziennikarka TVP Info pytała o prorosyjską narrację prezydenta USA Donalda Trumpa. „Nie rozumiem, dlaczego PiS nie może Donaldowi Tuskowi wybaczyć spotkania 15 lat temu, gdy nie było wojny, a teraz, kiedy jest reset Trumpa z Putinem, to mówicie OK” – dociekała. „Niech pani nie zachowuje się, jakby miała orzeszek w głowie, a nie mózg” – wypalił senator. Potem zaczął się dobierać do przypiętego do jej ubrania mikroportu. Kiedy Dobrosz-Oracz zaprotestowała przeciwko naruszaniu jej nietykalności, polityk skomentował, że „przegina”. „Nie, to pan przegiął” – odpowiedziała dziennikarka i zakończyła rozmowę. Na antenie TVP Info Dobrosz-Oracz przyznała, że była zszokowana zachowaniem senatora. „Jestem 25 lat w sejmie i nie doświadczyłam tego. Jeszcze nie było wyrywania mikrofonu czy mikroportu” – mówiła.
Kilka dni później w mediach społecznościowych pojawia się nagranie, na którym była posłanka PiS, dziś sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku Krystyna Pawłowicz rozpakowuje prezent dla swojego partyjnego kolegi Marka Suskiego (otwierał w sejmie wystawę swoich obrazów), po czym śmieci, które jej zostały po opakowaniu, wpycha pod pachę stojącej w pobliżu reporterce TVP Adrianie Nitkiewicz. „Tylko ze względu na posła Marka Suskiego, który oprowadzał nas po swojej wystawie, nie zwróciłam pani Krystynie Pawłowicz uwagi, że śmieci wyrzuca się do kosza, bo nie chciałam psuć atmosfery. Skoro była posłanka i sędzia TK do tej pory nie nauczyła się kultury, to ja już jej chyba nie nauczę, jak należy się zachowywać. Ale nie ma mojego przyzwolenia na chamstwo” – powiedziała potem dziennikarka w rozmowie z serwisem Plejada. Zachowanie Pawłowicz nazwała prostackim i nieakceptowalnym. Kiedy na platformie X polityczkę skrytykował Mateusz Dolatowski, ta mu odpisała: „Ale pana koleżanka z TVP nie była obrażona. Nie histeryzuj pan”.
W sierpniu 2025 roku zaraz po zaprzysiężeniu w parlamencie prezydenta Karola Nawrockiego dziennikarze na sejmowym korytarzu próbowali zdobyć komentarz Jarosława Kaczyńskiego. Radomir Wit z TVN 24 zapytał go: „Czy Karol Nawrocki chce naprawiać to, co państwo zrobili z wymiarem sprawiedliwości?”. Kiedy prezes PiS zaczął odpowiadać, posłanka Joanna Lichocka, idąc za swoim partyjnym szefem, ironicznie komentowała pytania reportera: „Ten pan sporo zarabia za to”. „Proszę nie mierzyć innych swoją miarą” – odciął się w końcu Wit. Kaczyński natychmiast przerwał wypowiedź i dołączył do ataku na dziennikarza. Jakoby stając w obronie kobiety, powiedział: „Ja z chamami nie rozmawiam, pan jest chamem”. Ukontentowana Lichocka brnęła do końca: „Jaką kasę pan bierze za to chamstwo?” – pytała Wita.
Z PANIĄ SIĘ NIE ROZMAWIA
– Trzeba od razu reagować i głośno o tym mówić – nie ma wątpliwości Radomir Wit, który pokazał widzom swojej stacji, w jaki sposób został potraktowany przez Kaczyńskiego i Lichocką. – Należy pokazywać, z kim w parlamencie mamy do czynienia, być może chamskie zachowanie zakończy czyjś polityczny byt. W przypadku obrażania dziennikarek i dziennikarzy przez polityków potrzebna jest zawodowa solidarność – dodaje.
Tymczasem środowisko dziennikarskie wzrusza tylko ramionami na wybryki posłów wobec dziennikarzy, bo te stały się codziennością.
***
To tylko fragment tekstu z najnowszego numeru „Press”. Przeczytaj go w całości w magazynie.
„Press” do nabycia w salonach prasowych, App Store, Google Play, e-Kiosku lub online na E-sklep.press.pl.
Czytaj też: Numer na 30-lecie "Press": rozmowa z Miszczakiem, sylwetka Wysockiej-Schnepf i plemiona
Grzegorz Kopacz
Aby przeczytać cały artykuł:
Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter


