Wydanie: PRESS 09-10/2026

Alarm prawdziwie-fałszywy

Tomasz Sakiewicz twierdzi, że za fałszywymi alarmami w mieszkaniach osób związanych z Telewizją Republika stoją służby specjalne. I tym się promuje

W piątkowe popołudnie 15 maja Aleksandrę Sheybal, asystentkę Tomasza Sakiewicza, zaskoczył dzwonek domofonu w mieszkaniu na warszawskim Mokotowie, należącym do prezesa zarządu i redaktora naczelnego Telewizji Republika.

– Było między godz. 13.40 a 14. Usłyszałam, że pogotowie. Jednak gdy otworzyłam drzwi, zobaczyłam nie tylko ratowników medycznych, ale też dwóch policjantów. Jeden z funkcjonariuszy poinformował, że jest to interwencja, wszystko jest nagrywane, przedstawił się nazwiskiem i oznajmił: „Wejdziemy, porozmawiamy” – wspomina asystentka Tomasza Sakiewicza.

Odpowiedziała, że nie zaprasza policjantów do środka, zapytała o powód interwencji.

– Wówczas padło pytanie, czy w mieszkaniu znajduje się chłopiec. Gdy stanowczo odpowiedziałam, że żadnego chłopca tam nie ma, policjant stwierdził, że funkcjonariusze muszą to sprawdzić i potwierdzić. Poprosiłam, aby zaczekali, i próbowałam przymknąć drzwi, ale policjant krzyknął, aby ich nie zamykać. Zablokował drzwi i wszedł do środka mieszkania. Następnie zażądał okazania dowodu osobistego. Kiedy poprosiłam, aby funkcjonariusz sam okazał dokument potwierdzający jego tożsamość, odmówił. Gdy ponowiłam prośbę, zostałam poinformowana, że jeśli nie okażę dowodu osobistego, zostanę przewieziona na komisariat – relacjonuje Aleksandra Sheybal.

Policjanci przyjechali do mieszkania Tomasza Sakiewicza w reakcji na doniesienie, że w łazience tego lokalu miała znajdować się osoba nieletnia, która chce popełnić samobójstwo. Okazało się, że nikogo takiego w lokalu nie ma. Jest natomiast naczelny Telewizji Republika, który usłyszał zamieszanie i wyszedł z łazienki ubrany tylko w bokserki i T-shirt.

– Gdy wyszedłem z łazienki, zobaczyłem policjantów bez oznakowania na mundurach, którzy wyskoczyli zza pleców ratowników medycznych i błyskawicznie rzucili się na moją asystentkę – wspomina Tomasz Sakiewicz. – Skuli ją kajdankami, krzyczeli. Zachowywali się, jakby byli nienormalni. Co charakterystyczne, nie sprawdzili nawet łazienki, gdzie miało się rzekomo znajdować dziecko. Asystentkę, w kajdankach, sprowadzili do radiowozu. Tam chyba się zorientowali, że popełnili przestępstwo, zatrzymując osobę bez nakazu. Rozkuli Aleksandrę i uciekli radiowozem na pełnym gazie wąską ulicą Wiktorską. Mogli kogoś zabić – irytuje się naczelny Republiki.

Aleksandra Sheybal podkreśla, że wymiana zdań z policjantami trwała bardzo krótko: około minuty, najwyżej półtorej. – Uparli się, żebym okazała dowód osobisty, ja natomiast prosiłam, aby wcześniej sami pokazali dokumenty. Nie chciałam wpuszczać do prywatnego mieszkania osób bez upewnienia się, że rzeczywiście są policjantami, zwłaszcza że ich umundurowanie wzbudziło moje wątpliwości i nie widziałam oznaczeń pozwalających na ich identyfikację. Kiedy po raz kolejny poprosiłam ich o dokumenty, założyli mi kajdanki – wspomina asystentka Tomasza Sakiewicza.

BYŁA RADNA PLATFORMY, ŻONA BYŁEGO RADNEGO

– Michał Rachoń przyjechał od razu, w ciągu 15–20 minut byliśmy na antenie na żywo – wspomina Tomasz Sakiewicz. Telewizja Republika opublikowała nagranie z Aleksandrą Sheybal z rękoma skrępowanymi z tyłu kajdankami. Kilka dni później „Presserwis” poinformował, że asystentka Sakiewicza jest osobą znaną w świecie warszawskiej polityki. Varsavianistka, jej teksty publicystyczne pojawiały się m.in. w serwisie Warszawa.pl i miesięczniku historyczno-kulturalnym „Skarpa Warszawska”. Politycznie przez lata związana z Platformą Obywatelską, radna z rekomendacji tej partii w latach 2007–2018. Jej obecnym mężem jest Lech Jaworski, doktor hab. nauk prawnych na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. W przeszłości pracował w TVP, w biurze Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, w 2001 roku z rekomendacji AWS został członkiem KRRiT. W 2006 roku wybrany do Rady m.st. Warszawy jako kandydat Platformy Obywatelskiej. Gdy rozstał się z PO, przeszedł do partii Jarosława Gowina, a potem do PSL. Dzięki wsparciu Platformy Obywatelskiej w latach 2007–2010 był prezesem zarządu Max-Filmu, spółki zajmującej się dystrybucją filmów i promocją kultury filmowej, należącej do samorządu województwa mazowieckiego.

Aleksandra Sheybal podkreśla, że pracę na stanowisku asystentki Tomasza Sakiewicza dostała przez przypadek.

***

To tylko fragment tekstu z najnowszego numeru „Press”. Przeczytaj go w całości w magazynie.

„Press” do nabycia w salonach prasowych, App Store, Google Play, e-Kiosku lub online na E-sklep.press.pl.

Czytaj też: Nowy "Press": rozmowa z Sofią Lebedievą, Leszek Kraskowski i premier Tusk dla wybranych

Jan Fusiecki

Aby przeczytać cały artykuł:

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo
Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.