Wydanie: PRESS 05-06/2026

Okładka musi krzyczeć

Z TOMASZEM BOCHEŃSKIM, dyrektorem artystycznym Polska Press Grupa, rozmawia Piotr Zieliński

– Czy pamięta Pan pierwszą okładkę, z której był naprawdę dumny?

Oj, tak! To był rok 2000 – śmierć prałata Lisowskiego, cenionego księdza z Nowego Sącza. To był mój pierwszy poważny bunt.

Bunt?

Mieliśmy świeżo kupiony nowoczesny layout od francuskiego projektanta. Wszystko eleganckie, poukładane. A ja, napędzany niepokornością, przekonywałem Wojtka Molendowicza, swojego ówczesnego kierownika redakcji, żebyśmy zrobili to inaczej. Powiedziałem: „Zepsujmy to! Zróbmy okładkę, która będzie mocniejsza niż ten szablon”.

Zgodzili się?

Szefostwo w Krakowie nie było zachwycone. Kupili ten layout za ciężkie pieniądze, a tu jakiś młodziak próbuje im tłumaczyć, że ten Francuz może i zrobił ładnie, ale nie wziął pod uwagę, że czasami zdarzają się wydarzenia o wiele mocniejsze od sztywnego projektu graficznego. W głowie miałem już wizję pierwszej strony: tłum ludzi idący za trumną, zdjęcie zrobione z góry i mocny tytuł. Wiedziałem dokładnie, jakiej fotografii oczekuję. Swoje założenia omówiłem z fotoreporterem Stanisławem Śmierciakiem.

Co Pan powiedział szefom z Krakowa?

Postawiłem sprawę jasno: robimy to inaczej. Usłyszałem tylko: „Jak schrzanisz, wylatujesz z roboty”. „No to lecimy z tym” – odpowiedziałem. Stanisław przyniósł dokładnie to zdjęcie, które sobie wyobraziłem. Oświetlenie było idealne. Do dziś pamiętam ten moment, kiedy ustawiałem fotografię na całą stronę, dodawałem delikatną winietę i krótki, mocny tytuł. Potem przekonywałem Wojtka do podniesienia nakładu. Mówiłem mu z pełnym przekonaniem, że gazeta rozejdzie się błyskawicznie. Pliki poszły do drukarni. Rano gazeta dotarła do kiosków… i w ciągu jednego dnia dodrukowywaliśmy ją kilka razy. Całe miasto chciało ją mieć. Ludzie pragnęli zachować pamiątkę z tego ważnego wydarzenia.

To była zasługa intuicji czy jednak chłodnej kalkulacji?

Szalenie ufam swojej intuicji. Widzę temat i właściwie od razu mam odpowiedź, jak to przełożyć na projekt. Ten pierwszy impuls często mocno mną steruje. Czasami już na samym początku czuję wyraźne „wow!”. To pierwsze skojarzenie po prostu trafia w punkt. Potem jednak proces projektowy często zamienia się w walkę między tą namacalną, pierwotną kreacją a jej funkcją. Między tym, co piękne, a tym, co musi skutecznie działać.

Zdarzyło się, że redakcja uznała projekt za zbyt odważny?

Miałem okładkę z nazwiskiem Putina, tuż po rozpoczęciu wojny w Ukrainie. Litera „i” była jednocześnie środkowym palcem. Dosadnym, jednoznacznym gestem. I to właśnie był problem. Palec musiał zostać schowany. Okładka się nie ukazała.

Które okładki przestały być tylko projektem, a zaczęły żyć własnym życiem?

Na pewno Smoleńsk. Zrobiłem krzyż z nazwisk ofiar. Czarna strona, białe litery. Wszyscy szli w zdjęcia, a ja nie chciałem robić tego samego. Najmocniejsze było to, co się wydarzyło później. Ludzie zaczęli przychodzić z tą okładką na msze. Druga okładka – zamachy we Francji. Flaga i czerwień, która zamienia się w krew. Prosty znak, bez tłumaczenia. I trzecia rzecz to już nie jedna konkretna okładka, tylko cała seria prac, te dotyczące Putina, Trumpa i szerzej: polityki. Wystarczy, że odbiorca spojrzy – i w jednej chwili zrozumie sens.

***

To tylko fragment rozmowy Piotra Zielińskiego z Tomaszem Bocheńskim. Pochodzi ona z najnowszego numeru „Press”. Przeczytaj ją w całości w magazynie.

„Press” do nabycia w salonach prasowych, App StoreGoogle Playe-Kiosku lub online na E-sklep.press.pl.

Czytaj też: Nowy "Press": rozmowa z Pawłem Płuską, Newsmax w Polsce i prawnik "Gazety Wyborczej"

Piotr Zieliński

Aby przeczytać cały artykuł:

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo
Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.