Wydanie: PRESS 05-06/2026

Relacja lotem błyskawicy

Drony FPV zrobiły furorę podczas zimowych igrzysk olimpijskich Mediolan Cortina 2026. Nie są już postrzegane tylko jako kolejna kamera używana podczas transmisji. Stały się nowymi oczami kibiców

Kilkadziesiąt sekund szalonego pościgu za zawodnikiem, powrót po ustalonej trasie, wymiana baterii. I tak kilkadziesiąt razy z rzędu. Drony FPV (z ang. first person view) sterowane są z perspektywy pierwszej osoby. Ich piloci nakładają specjalne gogle, w których wyświetlany jest na żywo obraz z kamery umieszczonej na dronie. W ten sposób sterują maszyną, jakby siedzieli w jej wnętrzu, za jej sterami. Pozwala to na precyzyjniejsze operowanie dronem niż w przypadku tradycyjnych BSP (bezzałogowych statków powietrznych), którymi zazwyczaj steruje się z ziemi, utrzymując z nimi kontakt wzrokowy. Z drugiej jednak strony prowadzenie drona FPV jest znacznie trudniejsze dla pilota. Zwykle dron nie jest bowiem wyposażony w żadne czujniki wykrywające przeszkody ani moduł GPS. W efekcie puszczenie drążków sterowniczych nie powoduje prawie natychmiastowego zatrzymania drona w powietrzu (jak w popularnych komercyjnych modelach). Pilot nieustannie musi korygować tor lotu.

W SERCU AKCJI

Drony FPV mają zwykle także dużo lepsze osiągi – są szybsze, zwinniejsze, można nimi wykonywać nawet akrobacje. W transmisjach telewizyjnych są wykorzystywane jako kamery akcji, latają za sportowcami – by pokazać przebieg zawodów z ich perspektywy. Są w stanie osiągać prędkości, z jakimi poruszają się sportowcy. Dotychczas transmisje sportowe zazwyczaj były realizowane z kamer stacjonarnych zapewniających stabilny obraz oraz przy wykorzystaniu różnych udogodnień mających zapewnić dynamiczniejsze ujęcia (spider camy czy kamery umieszczane na pojazdach – skuterach śnieżnych, motocyklach, helikopterach). Rozwiązania te mają ograniczenia w poruszaniu się albo wymagają obiektywów z dłuższą ogniskową. Drony FPV są zawsze w sercu akcji, blisko sportowców – latają w odległości zaledwie kilku metrów od nich – wyposażono je więc w kamery szerokokątne, co wprowadza do realizacji dodatkowy wymiar. Dzięki temu, że konstruktorzy dronów mają pełną swobodę w pozycjonowaniu kamery, mogą one pokazywać zawodników z perspektywy i kątów niemożliwych do osiągnięcia nawet przy użyciu steady camów czy kranów kamerowych.

WABIK NA NIEDZIELNYCH KIBICÓW

Podczas igrzysk olimpijskich drony po raz pierwszy wzbiły się w powietrze w Soczi (w 2014 roku). Początkowo wykorzystywano je głównie do ogólnych ujęć aren, nie latały nad terenem zawodów. W Pjongczangu (2018) rój 1200 dronów uczestniczył w ceremoniach otwarcia i zamknięcia, układając się na niebie w różne wzory i oczywiście olimpijskie kółka. FPV-ki zadebiutowały dwa lata temu podczas igrzysk w Paryżu, ale dopiero ostatniej zimy stały się obowiązkowym narzędziem wykorzystywanym w trakcie transmisji. Latały nad wszystkimi arenami igrzysk na świeżym powietrzu, a dodatkowo także w hali do łyżwiarstwa szybkiego. Drony podążały więc za narciarzami alpejskimi, skoczkami, biegaczami narciarskimi, biathlonistami, specjalistami od freestyle’u, łyżwiarzami, a nawet wlatywały do lodowej rynny, by ścigać saneczkarzy, skeletonistów i bobsleistów. – Podczas igrzysk ponad 50 proc. widowni telewizyjnej stanową kibice okazjonalni. Na tym polega siła i piękno igrzysk. Dla nas oznacza to, że nie wystarczy tworzyć przekaz na bardzo wysokim poziomie wyłącznie dla zagorzałych kibiców. Mamy bardzo krótki czas, by uczynić sport zrozumiałym i atrakcyjnym dla większej grupy odbiorców – tłumaczył przyczyny sięgnięcia po drony FPV podczas konferencji prasowej przed igrzyskami Yiannis Exarchos, CEO Olympic Broadcasting Services, firmy odpowiedzialnej za produkcje sygnału telewizyjnego z olimpijskich aren.

SKOCZEK PILOTEM

Podczas igrzysk wykorzystywano 15 dronów FPV, każdy ważył niespełna 250 gramów. Miały zamontowane po dwie kamery. Jedna przekazywała sygnał do gogli pilota, druga bezpośrednio do reżyserki. Piloci koncentrowali więc się tylko na przelocie, a inna osoba była odpowiedzialna za telewizyjny obrazek. System pozwalał bezpośrednio z reżyserki kontrolować parametry obrazu. To bardzo ważne udogodnienie, bowiem pilot podczas lotu może wpływać na jakość obrazu tylko w ograniczonym zakresie, a przemieszczając się na duże odległości, często dolatuje do miejsca, w którym jest inne światło. W miejscach nasłonecznionych i zacienionych nie tylko jest jaśniej lub ciemniej, ale również zmieniają się kolory rejestrowane przez kamerę. Piloci, którzy nie mają wsparcia z reżyserki, posiłkują się często trybami automatycznymi lub muszą z góry przyjmować jakieś założenia co do ekspozycji. Piloci podczas igrzysk mogli się skupić na lataniu, bo za korektę obrazu odpowiadała reżyserka.

***

To tylko fragment tekstu z najnowszego numeru „Press”. Przeczytaj go w całości w magazynie.

„Press” do nabycia w salonach prasowych, App StoreGoogle Playe-Kiosku lub online na E-sklep.press.pl.

Czytaj też: Nowy "Press": rozmowa z Pawłem Płuską, Newsmax w Polsce i prawnik "Gazety Wyborczej"

Tomasz Jastrzębowski

Aby przeczytać cały artykuł:

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo
Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.