Wybrane przez TVP polskie jury w Konkursie Eurowizji głosowało na Izrael. Fala oburzenia
Polskie jury przyznało Izraelowi maksymalną liczbę 12 punktów (screen: Eurovision Song Contest)
Siedmioosobowe jury wybrane przez Telewizję Polską przyznało maksymalną notę w 70. Konkursie Piosenki Eurowizji Izraelowi, co wywołało zmasowaną krytykę w mediach społecznościowych. Konkurs ostatecznie wygrała reprezentantka Bułgarii, wyprzedzając wokalistę z Izraela.
Pięć krajów – Hiszpania, Holandia, Irlandia, Islandia i Słowenia – wycofało się z konkursu na znak protestu przeciwko udziałowi Izraela, uwikłanego w brutalną wojnę w Strefie Gazy. W sobotę w Wiedniu, gdzie odbywała się Eurowizja, ponad 2 tys. osób protestowało przeciwko występowi Noama Bettana, reprezentującego Izrael.
Setki wpisów podawały skład jury
Polskie jury zdecydowało się na pierwszym miejscu wytypować piosenkarza z Izraela. Decyzja o werdykcie i wyróżnieniu zaśpiewanego w trzech językach utworu "Michelle" wywołała falę krytyki. Setki wpisów podawały skład jury, nazywając je "listą wstydu".
Według regulaminu Eurowizji, krajowa komisja ma być zróżnicowana ze względu na wiek, płeć i profesję muzyczną, a wśród jej członków minimalnie dwie osoby muszą mieścić się w przedziale 18-25 lat.
W siedmioosobowym jury utworzonym przez TVP zasiedli:
- Viki Gabor (piosenkarka, autorka tekstów, zwyciężczyni Eurowizji Junior w 2019 roku),
- Eliza Orzechowska (reżyserka i scenarzystka związana z TVP), Filip Koncewicz (kompozytor i realizator dźwięku),
- Staś Kukulski (młody wokalista znany z "The Voice Kids" i "Szansy na sukces"),
- Wiktoria Kida (piosenkarka i autorka piosenek z "Mam talent"),
- Jasiek Piwowarczyk (piosenkarz, zwycięzca ostatniej edycji "The Voice of Poland")
- oraz Maurycy Żółtański (muzyk i producent).
Kolejność zaproponowana przez polskie jury wyglądała następująco: Izrael (12 punktów), Bułgaria (10), Grecja (8), Australia (7), Belgia (6), Rumunia (5), Czechy (4), Norwegia (3), Włochy (2), Ukraina (1).
Katarzyna Monika Sadło, blogerka i komentatorka polityczna znana jako Kataryna, przekonywała: "Ciekawa jestem, kto wydał polskiemu jury taką dyspozycję. Bo jestem pewna, że to nie była decyzja tych ludzi, tylko telewizyjnego decydenta".
Nieliczne głosy poparcia dla jury
Krzysztof Stanowski, właściciel Kanału Zero, komentował: "I brawa za 12 punktów od Polski dla Izraela. Dzięki temu następnym razem na pewno zastanowią się, zanim zamordują polskiego wolontariusza". Stanowski nawiązywał do śmierci Damiana Sobola, który zginął w potrójnym ataku wojsk Izraela na oznakowany konwój humanitarny.
"Wciąż jestem w szoku, że nasze jury dało 12 (czyli maxa) Izraelowi" – pisała Arleta Bojke, dziennikarka Kanału Zero. Podając dalej jej wpis, Konrad Piasecki z TVN 24 ironizował: "To może niech ta Eurowizja obywa się w ogóle bez piosenek? Kraje głosowałyby tak, jak wygląda w nich rozkład sympatii do różnych nacji, i nikt nie zawracałby sobie głowy jakimiś występami, artystami, wykonaniami".
Głosy poparcia dla jury były nieliczne. Michał Piróg, prezenter i choreograf z żydowskimi korzeniami, który od lat wspiera Izrael, argumentował: "Dobra piosenka dostała dobre noty".
Podobnie wypowiadał się Tomasz Lis. "W polskim jury (jak w pozostałych) były po prostu osoby, które znają się na piosenkach i dały 12 pkt piosence, którą uznały za najlepszą. Na tym podobno polegają konkursy muzyczne" – pisał dziennikarz, który od lat broni Izraela przed krytyką za działania w Strefie Gazy.
Posłanka Partii Razem Marcelina Zawisza dodawała: "TVP 12 pkt dla Izraela, który dokonał ludobójstwa. Przy wszystkich protestach, bojkotach i zebraniu ponad miliona podpisów dla Inicjatywy zerwania umowy stowarzyszeniowej z Izraelem. Chciałabym zobaczyć sprawozdania majątkowe jurorów i ich rodzin".
EBU w ostatniej chwili uniknęła kłopotu
Jeszcze w nocy na falę hejtu i krytyki zareagowała oświadczeniem Ola Budka, dziennikarka muzyczna Radia 357 i rzeczniczka polskiego jury, która ogłaszała w Eurowizji wynik głosowania. "Jestem rzeczniczką polskiego jury, a nie jego członkinią. Nie brałam udziału w głosowaniu. Wyniki dostaję tuż przed wejściem na wizję, więc nie mogę uzależniać swojej roli od wyników głosowania jury. Nie ma tu miejsca na moje prywatne poglądy" – zaznaczyła.
Spośród członków jury na krytykę zareagował Filip Kuncewicz. "Wynik głosowania polskiego jury w finale Eurowizji 2026 nie jest wspólną decyzją siedmiu jurorów. Każdy juror głosuje indywidualnie i w tajemnicy. Końcowy wynik to efekt działania algorytmu EBU, który łączy siedem niezależnych list w jeden ranking" – tłumaczył na InstaStories. Każdy z jurorów musi indywidualnie przygotować ranking ze wszystkich piosenek na Eurowizji.
Ostatecznie Izrael zajął w tegorocznym konkursie drugą pozycję z 343 punktami. 70. Konkurs Piosenki Eurowizji wygrała reprezentantka Bułgarii Dara z piosenką "Bangaranga", zdobywając 516 pkt. Uzyskała najwięcej punktów zarówno od 35 krajowych jury, jak i od publiczności. W momencie ogłaszania, o ile wzrośnie jej wynik po doliczeniu głosów telewidzów, na prowadzeniu znajdował się reprezentant Izraela. Europejska Unia Nadawców dzięki zwycięstwu nad nim bułgarskiej piosenkarki w ostatniej chwili uniknęła kłopotu, jakim stałby się przyszłoroczny Konkurs Eurowizji. W kolejnym roku impreza zawsze odbywa się bowiem w kraju, z którego pochodzi ostatni zwycięzca.
Bułgaria jest członkiem EBU od 2005 roku, ale w ostatnich trzech edycjach nie brała udziału. Zwyciężyła po raz pierwszy w historii.
Hiszpański nadawca RTVE zamiast transmisji finału pokazał planszę z hasłem nawołującym do "pokoju i sprawiedliwości dla Palestyny". Telewizja w Słowenii zamiast Eurowizji emitowała filmy dokumentalne o Palestynie.
Ukrywano niechętny stosunek widowni do Izraela
Izraelski nadawca publiczny KAN otrzymał tydzień temu formalne ostrzeżenie od organizatorów za opublikowane w internecie filmy, na których Bettan zbyt agresywnie zabiegał o głosy. W ubiegłym roku także ostrzegano KAN i tak jak wtedy kampania okazała się prawie skuteczna, przynosząc po raz drugi z rzędu drugą lokatę w konkursie.
Główny nadawca tegorocznego wydarzenia – austriacka stacja telewizyjna ORF – zapowiadał, że nie będzie stosować specjalnej technologii zagłuszającej ewentualne gwizdy publiczności zgromadzonej w liczbie ok. 10 tys. w Wiener Stadthalle.
Według nieoficjalnych doniesień, zrobiono jednak wiele, by ukryć niechętny stosunek widowni do Izraela. Unikano na przykład pokazywania powiewających flag Palestyny. W ubiegłym roku za stosowanie takiej technologii podczas konkursu w Bazylei krytykowany był szwajcarski nadawca publiczny SRG SSR.
Alicja Szemplińska z piosenką "Pray" była siódma w głosowaniu jurorów. Nie znalazła jednak uznania w oczach telewidzów 35 głosujących krajów i zakończyła udział w konkursie na 12. pozycji.
(KB, MAC, 18.05.2026)










