Wydanie: PRESS 11-12/2026
Gazety zombi
Niemcy mają już wiele żywych trupów wśród gazet, ale na lokalnym rynku pojawia się też nowe życie
Jeszcze rok temu w ponadmilionowej Kolonii o czytelników konküüurowały dwa lokalne dzienniki. Zdarzało się, że mniejszy – „Kölnische Rundschau” – pierwszy informował o czymś w mieście, a większy – „Kölner Stadt-Anzeiger” („KStA”) – musiał cytować konkurenta. Skończyło się to w kwietniu 2026 roku, kiedy „Kölnische Rundschau” z wydawnictwa Heinen trafił pod skrzydła grupy DuMont. Pracę straciło ponad 30 osób. Teraz dziennik powstaje w newsdesku „KStA”, a treści ponadregionalne dostarcza „Neue Osnabrücker Zeitung” innego wydawnictwa. Od tego czasu w Kolonii pozoruje się istnienie publicystycznej konkurencji i różnorodności. Niby ukazują się dwa dzienniki, a tak naprawdę treści są te same.
To nie pierwszy taki przypadek. Niemcy mają na to nawet swoje określenie: „gazeta zombi”, czyli żywy trup wśród gazet. Pierwszy taki trup pojawił się w 2013 roku, kiedy ówczesna grupa WAZ (przemianowana potem na Funke) z dnia na dzień zwolniła redakcję „Westfälische Rundschau” w Dortmundzie. Gazeta ukazuje się nadal. Treści z kraju i ze świata pochodzą z centralnej redakcji Funke, a lokalne – m.in. od byłych konkurentów. Sprzedaż spadła jednak od 2013 roku o połowę i wynosi obecnie (i tak w Polsce imponujące) ok. 58 tys. egzemplarzy.
Gazetę bez własnej redakcji ma też liczący ponad 300 tys. mieszkańców Münster. „Münstersche Zeitung” („MZ”) powstaje z tego, co napisze redakcja „Westfälische Nachrichten” („WN”). Na pierwszy rzut oka dzienniki różnią się od siebie. „WN” jest nieco obszerniejszy i wydaje się poważniejszy. Pisany frakturą (ozdobnym pismem gotyckim) tytuł ma wskazywać na tradycję powstałej po II wojnie światowej gazety. Przewodni kolor – czerwony. Z kolei „MZ” – choć starszy od konkurencji – sprawia wrażenie lżejszego, dominuje kolor niebieski. W obu gazetach publikowane są te same artykuły, lecz na pierwszej stronie pojawia się często inny temat. W rzeczywistości „MZ” to dziennik bez redakcji, czyli znów gazeta zombi.
Teraz sytuacja jeszcze bardziej się skomplikowała. Holding WMH, wydający oba tytuły z Münsteru, kilka innych gazet z regionu Westfalii i posiadający kilka stacji radiowych, został zakupiony przez wielką grupę medialną Rheinische Post, mającą już gazety w Nadrenii i innych regionach zachodnich Niemiec. W ten sposób olbrzym z Düsseldorfu zapanuje na całym obszarze kraju związkowego Nadrenia Północna-Westfalia. Grupa jest teraz najsilniejsza w tym regionie pod względem nakładu. Spodziewane są dalsze działania łączące, a co za tym idzie – ujednolicanie treści, choć Rheinische Post obiecuje, że wszystkie tytuły i oferty „zachowają swoje silne lokalne zakorzenienie”.
Katarzyna Domagała-Pereira
Aby przeczytać cały artykuł:
Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter


