Wydanie: PRESS 11-12/2026
Wszystko zmieniło się nagle
To niesamowite, że większość ludzi do ostatniej chwili wypiera nadchodzącą katastrofę
W walentynki, 14 lutego 2022 roku, zrobiłem zdjęcia długiej kolejki przed popularną kawiarnią w mojej dzielnicy. Pod koniec stycznia 2022 roku ostatni raz leciałem zwykłym samolotem rejsowym. Był to krótki wypad z Kijowa do Aten. W ostatnich latach przed rosyjską inwazją na Ukrainę szybko rosła siatka tanich połączeń lotniczych. Do Poznania, gdzie mieszkałem wcześniej w Polsce, mogłem lecieć bezpośrednio trzy razy w tygodniu. Ale to się skończyło. Ostatni raz leciałem samolotem 19 lutego 2022 roku, tyle że po zmroku wystartowaliśmy wojskowym samolotem transportowym z lotniska w Kramatorsku. Lecieliśmy do Kijowa. Od tego czasu już nie latałem, chociaż wcześniej podróżowanie samolotem było dla mnie równie zwyczajne jak jazda taksówką. Okazało się, że bez samolotów da się żyć.
NIE BYŁEM GOTOWY NA WOJNĘ
Po raz pierwszy przyjechałem do Ukrainy w 1998 roku. Ten kraj mnie zafascynował. Wszystko tu buzowało, wszystko było w trakcie tworzenia. Obserwowałem na miejscu przełomowe momenty w historii, nie tylko samej Ukrainy. Podczas pomarańczowej rewolucji poznałem industrialny Wschód, na Krymie interesowali mnie Tatarzy krymscy i rosyjskie wpływy, ukraińska polityka i kultura. Cały czas uważałem, że wciąż wiem o tym kraju zbyt mało. Wydarzeniami przełomowymi były oczywiście Euromajdan i rewolucja godności, a potem wszystko potoczyło się już bardzo szybko: zbrojna aneksja Krymu przez Rosję i wkrótce potem wybuch wojny w Donbasie.
Dla większości dziennikarzy to wymarzony moment: być świadkiem wydarzeń, które wszyscy śledzą, móc o nich opowiadać. Ale wiemy, że powiedzenie „Obyś żył w ciekawych czasach” jest w rzeczywistości przekleństwem.
Piotr Andrusieczko, Kijów
Aby przeczytać cały artykuł:
Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter


