Sławomir Jastrzębowski wytyka Szymonowi Jadczakowi depresję. "Niżej nie da się upaść"
Szymon Jadczak: "Choroba nie jest powodem do wstydu, a już na pewno nie wpływa na moją wiarygodność" (fot. Rafał Masłow/Press)
Związany z Republiką Sławomir Jastrzębowski zakwestionował na platformie X wiarygodność dziennikarza Wirtualnej Polski Szymona Jadczaka, bo ten przyznał się do depresji. Wpis Jastrzębowskiego oburzył nawet jego kolegów z prawicy.
„Zgadzam się z redaktorem Jadczakiem, że choroba psychiczna nie jest powodem do wstydu. Nie zgadzam się jednak, że nie wpływa na wiarygodność. Mam nadzieję, że leczenie psychiatryczne psychotropami zakończyło się u pana redaktora sukcesem. Szacunek dla Wirtualnej Polski, że nie zostawiła cierpiącego człowieka samego” – napisał w środę w serwisie X Sławomir Jastrzębowski. Jednocześnie przytoczył wypowiedź Jadczaka z 2021 roku dla "Press", w której dziennikarz opowiadał o swoich problemach z depresją: „Według mnie choroba nie jest powodem do wstydu, a już na pewno nie wpływa na moją wiarygodność. Wręcz uważam, że jeśli ktoś wie, że ma problem, i próbuje się z niego wyleczyć, to tylko dobrze o nim świadczy. Problem, którego nie leczymy, nie zniknie dlatego, że udajemy, że go nie ma”.
Czytaj też: Ida Nowakowska jesienią w trzech programach Polsatu. "Ona się ludziom bardzo podoba"
„Prymityw Biceps naigrywa się z depresji. Niżej nie da się upaść. Myślę, że wszyscy jego współpracownicy z @Republika TV dumni. Ten facet to moralna katastrofa” – skomentował w serwisie X Marek Twaróg, redaktor naczelny Polskiej Press Grupy.
Szybko się jednak okazało, że nawet ludzie związani z Republiką skrytykowali Jastrzębowskiego. „Takie wpisy nie powinny mieć miejsca! Depresja to poważna choroba, która nie wybiera, nie ma barw politycznych i może dotyczyć każdego. @sjastrzebowski skasuj ten wpis” – zaapelował Piotr Nisztor, dziennikarz Republiki i "Gazety Polskiej". Na co Jastrzębowski mu odpisał: „Nie mów mi co mam robić”.
„To jest jednak podły wpis. Rozumiem, że obrona przed atakami bywa agresywna, ale odniesienie się do leczenia depresji, które rzekomo ma odbierać dziennikarzowi wiarygodność to schodzenie na poziom tuskoidów walczących z prof Cenckiewiczem. Tak nie wolno” – napisała w serwisie X Joanna Lichocka, była dziennikarka, obecnie posłanka PiS i członkini Rady Mediów Narodowych.
Szymon Jadczak zareagował na atak obszerną ripostą w serwisie X. Napisał m.in.: „Sławomir Jastrzębowski, współpracownik i wspólnik Telewizji Republika, wyśmiewa publicznie moją depresję. Ja już wiem, dlaczego on to robi, mam nadzieję, że Wy też niedługo o tym przeczytacie. Choroba jak choroba. Da się ją leczyć, da się z nią żyć. Nie ma się czego wstydzić. Zawdzięczam ją Romanowi Giertychowi i jego trolom internetowym” – skomentował dziennikarz Wirtualnej Polski.
Czytaj też: IMM: w lipcu najczęściej cytowana Wirtualna Polska. "Press" drugi w swojej kategorii
Wpis zakończył podaniem bezpłatnych numerów telefonów, pod którymi osoby widzące u siebie lub bliskich objawy depresji mogą szukać pomocy.
– Nie jestem fanką Szymona Jadczaka, ale podając numery telefonów, pod którymi osoby z objawami depresji mogą szukać pomocy, zachował się z wielką klasą – mówi Alicja Polewska, redaktorka naczelna „Gazety Pomorskiej”, „Expressu Bydgoskiego” oraz „Nowości – Dziennika Toruńskiego”.
Podawanie namiarów pomocowych w tekstach zawierających informacje o depresji lub próbach samobójczych jest zgodne z zaleceniami ekspertów, m.in. rekomendacjami opracowanymi przez Biuro ds. Zapobiegania Zachowaniom Samobójczym przy Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.
Czytaj też: Silver TV opóźnia powrót pasma śniadaniowego. "Przygotowujemy większe otwarcie"
– Zanim eksperci napisali te wytyczne, podobne zasady opracował i wprowadził w życie Wojciech Potocki (zmarły w lutym 2020 roku były redaktor naczelny „Gazety Pomorskiej” – przyp. red.). Zdarza się, że depresje często towarzyszą próbom samobójczym. Do dziś podczas poruszania tego typu tematów trzymamy się zasad sformułowanych przez Wojciecha Potockiego – mówi Alicja Polewska.
W jej ocenie Szymon Jadczak postąpił właściwie, podając publicznie informację o swoje chorobie. – Jest jej świadomy, a z tego wynika, że wie, jak sobie z nią radzić. Przyznając się do choroby, wykazał się odwagą. Sugestie, że depresja może wpływać na jego wiarygodność dziennikarską, to prymitywny atak maczugą. Takie zachowania nie powinny mieć miejsca w cywilizowanym świecie – podsumowuje Polewska.
Czytaj też: Współpraca z partiami. O występach polityków częściej decydują partie niż redakcje
(JF, 05.09.2026)










