AI nie zastąpi pracy prawdziwych dziennikarzy, może zmienić ich zakres zadań
Sztuczna inteligencja może dać dziennikarzom czas na realizację bardziej ambitnych tematów (fot. Unsplash.com/BoliviaInteligente)
Wraz z wdrażaniem AI od pracowników będzie się wymagać wykonywania większej liczby zadań w tym samym czasie – wynika z badania przeprowadzonego przez SAP Polska "AI Readiness Index. Droga do autonomicznego przedsiębiorstwa". – Musimy się pogodzić z tym, że dziennikarstwo się zmienia. Sam bardzo wierzę w zdanie, że jeżeli kogoś da radę zastąpić AI, to powinno go zastąpić – mówi "Presserwisowi" Bartosz Węglarczyk, redaktor naczelny Onetu.
56 proc. badanych menedżerów uważa, że wraz z wdrażaniem w firmach sztucznej inteligencji tak właśnie będzie. 54 proc. przewiduje, że AI może doprowadzić do zmniejszenia liczby etatów w ciągu najbliższych trzech lat. Jednak 49 proc. badanych przyznaje, że wdrożenia AI postępują wolniej, niż zapowiadano.
AI jako narzędzie do analizy dużych zbiorów
Wojciech Tumidalski, redaktor naczelny Polskiej Agencji Prasowej, przyznaje, że w agencyjnej rzeczywistości trudno nie tylko zastąpić dziennikarza narzędziem AI, lecz także trudno go dodatkowo obciążyć pracą.
Czytaj też: Google wprowadza w Europie zmiany w wynikach wyszukiwania
– Przede wszystkim wykorzystanie narzędzi AI musi być transparentne. AI Act wymaga od nas oznaczania treści powstających z udziałem AI. To należy się naszym odbiorcom. Według naszego wewnętrznego dekalogu używanie narzędzi sztucznej inteligencji zobowiązuje nas do pamiętania, że w dalszym ciągu za ten utwór odpowiada człowiek, a AI to tylko narzędzie, a nie środek do osiągnięcia celu – mówi "Presserwisowi".
Dodaje, że docenia AI jako narzędzie do analizy dużych zbiorów danych i przytacza przykład serwisu PAP digitalizowanego od 1991 roku. – Gdybyśmy tam wpuścili zamknięty model chatbota AI, pomógłby nam wyszukiwać w tym archiwum rzeczy, których na piechotę szukalibyśmy pół roku. Na przykład jak w ciągu 30 lat ewoluowało stanowisko polskiej prawicy czy lewicy w kwestii przyjęcia euro – obrazuje.
Nie obawia się jednak, że zastosowanie narzędzi AI narzuci dziennikarzom PAP więcej obowiązków. – Nie jesteśmy z tego zakonu, który sadza człowieka przy komputerze i mówi: pisz! Dostarczamy informację pierwotną. Jeśli my jesteśmy źródłem pierwotnym, to ono musi być od początku do końca autentyczne i zweryfikowane – mówi.
Węglarczyk: "Dziennikarstwo się zmienia"
Bartosz Węglarczyk, redaktor naczelny Onetu, jest przekonany, że zastosowanie sztucznej inteligencji może wpłynąć na zwiększenie efektywności dziennikarzy. – Ale to oznacza robienie rzeczy bardziej efektywnych kosztem mniej efektywnych. W biznesie medialnym musimy decydować, co jest naszym priorytetem – stwierdza w rozmowie z "Presserwisem".
Czytaj też: REM: prawo wymaga autoryzowania jedynie dosłownie cytowanych wypowiedzi
– Jeżeli nam się uda wykorzystać AI do automatyzacji rzeczy, których nie musi robić człowiek, to one powinny być wykonywane automatycznie. Myślę o linkowaniu w tekstach, przeliczaniu walut i miar – jeżeli AI jest w stanie podsunąć w tekście przeliczenie wartości w dolarach na kwotę w złotówkach – to bardzo dobre rozwiązanie. To przyspiesza pracę. I to powoduje, że na przykład wtedy dziennikarz newsowy jest w stanie napisać więcej tekstów. Ale tylko wtedy, jeżeli AI rzeczywiście go realnie wspomoże, robiąc rzeczy, których on już nie musi robić.
Wśród zadań, w których AI może zastąpić człowieka w redakcji wymienia opracowywanie prognozy pogody, wyników sportowych. – Bardzo bym chciał, byśmy mieli dobre narzędzia, choćby takie, które potrafiłyby zasugerować dobór zdjęć do tekstów – podaje przykład, choć przyznaje, że w tym przypadku oznaczałoby to likwidację stanowiska fotoedytora.
– Ale to już zależy od rodzaju medium. W luksusowych kolorowych magazynach tego się zrobić nie da – mówi. – Musimy się pogodzić z tym, że dziennikarstwo się zmienia. Sam bardzo wierzę w zdanie, że jeżeli kogoś da radę zastąpić AI, to powinno go zastąpić. Jeżeli dziennikarz pisze tylko notki z wynikami meczów, to naprawdę nie potrzeba do tego człowieka. Jeżeli wprowadzenie narzędzi AI oznacza, że dziennikarz, zamiast siedzieć za biurkiem i przepisywać coś, może gdzieś zadzwonić albo dokądś pójść, spotkać się z kimś, no to ja jestem całym sercem za tym.
"AI pomaga, ale wyrządza też wiele szkód"
Krzysztof Chojnowski, wydawca serwisu Moja-ostroleka.pl, narzędzia AI wykorzystywane w pracy redakcyjnej tworzy od 2022 roku. Zaczynał od zatrudniania AI do moderowania komentarzy pod artykułami, dziś pracuje nad zaawansowanymi rozwiązaniami, choćby związanymi z przeglądaniem zdjęć.
Czytaj też: Tvn24.pl na czele serwisów stacji informacyjnych. wPolsce24.tv przed Tvrepublika.pl
– To prawda, w typowym dziennikarstwie AI bardzo pomaga, ułatwia choćby przepisywanie rozmów czy treści ze sfotografowanych dokumentów, przyspiesza pracę. Ale wyrządza też wiele szkód, bo nieco odmóżdża i nie wspomaga progresu mentalnego – wskazuje.
Przyznaje, że AI może wspomagać gromadzenie materiału, potem również pomóc przy jego redagowaniu. Jednak postawienie na sztuczną inteligencję jako autora przypomina pracę z praktykantem.
– Wykorzystujemy AI do tworzenia wpisów na Facebooka. Robi to na podstawie tekstów i co jakiś czas po prostu tworzy absolutne głupoty. To oznacza, że wymaga nadzoru – dokładnie tak jak praktykant w redakcji. A to oznacza, że dziennikarz co prawda może darować sobie tworzenie takich wpisów, ale dochodzi mu nowy obowiązek – nadzór nad narzędziem. Może więc nie przybywa nam zadań, ale zmienia się ich charakter – mówi.
Czytaj też: Gwałt na prasie. Nie pierwszy raz Netanjahu grozi "The New York Times" konsekwencjami
(PAR, 12.09.2026)










