Sąd uchylił zakaz publikacji wydany dla "Gazety Wyborczej" i "Nowej Gazety Trzebnickiej"
Dziennikarze "Nowej Gazety Trzebnickiej" i "Gazety Wyborczej" ujawnili sprawę molestowania w szpitalu w lipcu 2025 roku (screen: Nowa Gazeta Trzebnicka)
Sąd Apelacyjny we Wrocławiu uchylił postanowienie sądu okręgowego blokujące publikacje na temat przełożonych pracownic szpitala w Trzebnicy. Zakaz dotyczył "Nowej Gazety Trzebnickiej" i wrocławskiego wydania "Gazety Wyborczej". Kobiety zażądały udzielenia takiego zabezpieczenia po wspólnym tekście "NGT" i "GW" o molestowaniu, jakiego dopuszczał się zatrudniony w szpitalu fizjoterapeuta. Obie są przełożonymi molestowanych.
Daniel Długosz z "NGT" i Marcin Rybak z "GW" opisali w lipcu 2025 roku sprawę molestowania we wspólnym artykule. Usiłowali rozmawiać z przełożonymi molestowanych, ale te nie chciały nawet odpowiadać na pytania. Wystąpiły za to do sądu o zabezpieczenie w postaci zakazu publikacji na ich temat. "Presserwis" opisywał sprawę w lutym 2026 roku.
"Zakaz publikacji wpisywał się w niepokojący trend"
Dziennikarze odwołali się od decyzji Sądu Okręgowego we Wrocławiu, a w sprawę włączyła się Helsińska Fundacja Praw Człowieka.
Czytaj też: Bartosz Węglarczyk komentuje pomyłkę dziennikarzy Onetu. Uśmiercono nie tę dziewczynkę
– Postanowienie nakładające zakaz publikacji wpisywało się w niepokojący trend, w którym sądy udzielają bardzo daleko idących zabezpieczeń w sprawach dotyczących wypowiedzi, rezygnując jednocześnie ze sporządzenia uzasadnienia albo przedstawiając je w lakoniczny sposób. Tymczasem przed wydaniem takiego zakazu sąd powinien każdorazowo dokładnie zbadać, czy nie sprzeciwia się mu ważny interes publiczny. Taka analiza powinna znaleźć odzwierciedlenie w uzasadnieniu rozstrzygnięcia – mówi "Presserwisowi" Konrad Siemaszko, prawnik z HFPC.
– Wynika to zarówno z kodeksu postępowania cywilnego, jak i z orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Trybunał podkreśla, że w takich sprawach obowiązek przedstawienia motywów rozstrzygnięcia jest jedną z podstawowych gwarancji rzetelnego postępowania i chroni przed arbitralną ingerencją w wolność słowa. A w przypadku zakazu publikacji mówimy wszak o ingerencji szczególnie poważnej, bo mającej charakter prewencyjny – ograniczającej możliwość rozpowszechniania informacji na przyszłość i to przed merytorycznym rozpoznaniem sprawy – tłumaczy prawnik.
Decyzja wrocławskiego sądu apelacyjnego nie kończy postępowania cywilnego przeciwko dziennikarzom "NGT" i "GW". Sąd będzie nadal rozpoznawał sprawę dotyczącą ochrony dóbr osobistych.
Równolegle przed Sądem Rejonowym w Trzebnicy toczy się w trybie niejawnym sprawa karna dotycząca molestowania w szpitalu, opisanego we wspólnym materiale Długosza i Rybaka.
Czytaj też: Jak rzucić dziennikarstwo w diabły. Przewrotny poradnik dla wypalonych żurnalistów
(PAR, 13.07.2026)










