Wyniki kanału Michała Marszała na YouTubie. Jeden materiał odtworzono 100 tys. razy
Większość materiałów na Kanale Minus ma po kilka tysięcy wyświetleń (screen: YouTube/Kanał Minus)
Większość materiałów na kanale influencera Michała Marszała ma po kilka tysięcy wyświetleń. Jedno wideo jego Kanału Minus zostało odtworzone 100,5 tys. razy. Po ponad dwóch miesiącach kanał pozyskał 11,2 tys. subskrybentów.
Kanał Minus został został założony 3 marca 2026 roku. Do wczoraj zamieszczono tam 35 filmów (nie licząc shortów). Zostały one wyświetlone łącznie 484,5 tys. razy.
Marszał: "Mamy do tego żartobliwy stosunek"
Najpopularniejszym materiałem jest "Pojechałem zobaczyć Asiora i Dziecioka" z 7 marca o podróży do dwóch psów, które stały się wiralem w mediach społecznościowych. Został on odtworzony 100,5 tys. razy.
Czytaj też: Gwóźdź programu. Edward Miszczak i Michał Marszał o życiu, telewizji i social mediach
Ponad 10 tys. wyświetleń mają tylko: materiał z zapowiedzią uruchomienia kanału, stylizowaną na orędzie prezydenckie – 25 tys. i wideo z 23 kwietnia "Kamera w 7daysie. Odkryłem najśmieszniejszą aferę roku" o kamerze umieszczonej w automacie z przekąskami w siedzibie Polskiego Radia – 19,7 tys.
Najmniej wyświetleń (4,5 tys.) ma materiał z 9 kwietnia o wizycie Marszała w azylu dla zwierząt "Polak potrafi. Odwiedziłem jakby raj na Ziemi".
– Jestem zachwycony wynikami, gdyż trochę robimy sobie jajo z innych kanałów, które startują lub startowały, gdzie wszyscy pompują balonik, że będzie wspaniale i niewiarygodnie, a my mamy do tego żartobliwy stosunek – mówi w rozmowie z "Presserwisem" Michał Marszał.
"Dużo sprzętu, mało talentu"
– Oczywiście, zależy nam, żeby kanał istniał i funkcjonował, tylko na razie bawimy się po prostu z treścią. Pierwszy błąd jaki popełniamy, to taki, że na YouTubie powinien być content dosyć jednorodny i regularny, a nasz jest niejednorodny i nieregularny – tłumaczy Marszał.
Czytaj też: Sejm może przyjąć ustawę anty-SLAPP jeszcze w tym tygodniu. PiS zmieni zdanie?
– Ale już otrzymaliśmy propozycje reklamowe – dodaje. – To mnie dziwi i cieszy jednocześnie, że zadzwoniły marki, że chciałyby współpracować nawet przy tak małym, początkującym kanale. Zakładamy, że budowanie tego kanału będzie trwało wiele miesięcy. Na razie jest dużo sprzętu, mało talentu. Kupiliśmy nawet drona. W przeciwieństwie do konkurencji, która ponabierała inwestorów, my się bawimy i jesteśmy zadowoleni z tego, że w ogóle udało się wystartować, bo to jest najtrudniejsze – opowiada Michał Marszał.
Wśród jego współpracowników jest Rafał Madajczak, były redaktor naczelny Gazeta.pl.
Michał Marszał ma profil na Instagramie, który obserwuje blisko 460 tys. użytkowników. Od 2008 roku był dziennikarzem tygodnika "Nie", a od 2017 roku prowadził media społecznościowe tego tytułu.
Czytaj też: Szamani. Dlaczego media milczały po tekście o dziwnych praktykach założycieli CD Projektu
(MAK, 13.05.2026)










