Pomoc koleżeńska. Dziennikarz w kryzysie może w Niemczech zadzwonić na specjalną infolinię
Jak wynika ze statystyki prowadzonej przez Helpline, dzwoniący dziennikarze najczęściej skarżą się na stres – zawodowy, ale też idący z nim w parze stres w życiu prywatnym (fot. Vanburn Gonsalves/Unsplash.com)
Dziennikarz w kryzysie psychicznym może w Niemczech zadzwonić na infolinię obsługiwaną przez innych dziennikarzy.
Na początku rozmowy dzwoniący przeważnie chcą wyrzucić z siebie to, co ich dręczy. „Najpierw wysłuchujemy, a potem pytamy: Co jest dla ciebie teraz najważniejsze? To pomaga skoncentrować się na zasadniczym problemie”. Tak Ute Korinth opisuje rozmowy na Helpline, darmowej linii pomocowej dla dziennikarzy borykających się z problemami psychicznymi. „Potem próbujemy skierować uwagę na mocne strony: Kiedy czułeś się dobrze? Z jakimi wyzwaniami świetnie sobie poradziłeś? Kto cię wspierał? Jakie narzędzia ci pomogły?” – opowiadała Korinth w wywiadzie dla miesięcznika dla dziennikarzy „Journalist”.
Ute Korinth ma ponad 20 lat doświadczenia w pracy dziennikarskiej, obecnie jest wiceszefową kilkunastoosobowej redakcji online, a także trenerką w dziedzinie komunikacji, rezyliencji (odporności psychicznej) i uważnego zarządzania. Nieodpłatnie wspiera linię pomocową dla dziennikarzy.
NIEZALEŻNA, ANONIMOWA
Helpline została uruchomiona w listopadzie 2023 roku. Koncepcję opracowało niemieckie stowarzyszenie dziennikarzy Netzwerk Recherche we współpracy z Dart Centre Europe, europejską częścią Dart Center for Journalism and Trauma – organizacji wspierającej dziennikarzy w relacjonowaniu wydarzeń związanych z przemocą, konfliktami i tragedią.
– Chodziło nam o to, aby mieć niezależną linię, niezwiązaną z żadnym wydawnictwem, na którą można zadzwonić anonimowo – mówi „Press” dziennikarz Malte Werner, który kieruje Helpline. Z jego informacji wynika, że niewiele redakcji w Niemczech ma odpowiednie oferty dla swoich pracowników, borykających się z problemami psychicznymi. – Poza tym z doświadczenia wiemy, że dziennikarze mają duże opory, aby korzystać z pomocy od pracodawcy. Obawiają się, że informacja o tym przedostanie się do redakcji – wyjaśnia.
Na Helpline można dzwonić przez dwanaście godzin w tygodniu. W dni robocze wydzielone są dwugodzinne dyżury. Można też umówić się mailowo na rozmowę w dogodnym czasie. W ciągu ponad dwóch lat istnienia linii takich próśb o pomoc było już ponad sto, niektórzy dzwonią po dwa, trzy razy. – Mamy średnio jeden telefon tygodniowo – podsumowuje Malte Werner. – Nie wiemy, czy to dużo, czy mało, bo brakuje danych porównawczych z podobnych serwisów – stwierdza.
ZESTRESOWANI, ZLĘKNIENI, WYPALENI
Jak wynika ze statystyki prowadzonej przez Helpline, dzwoniący dziennikarze najczęściej skarżą się na stres – zawodowy, ale też idący z nim w parze stres w życiu prywatnym.
Drugim powodem jest strach – najczęściej dotyczący problemów egzystencjalnych, zbyt niskiego wynagrodzenia lub braku zleceń, ale są też telefony od dziennikarzy, którzy obawiają się o swoje bezpieczeństwo, mają do czynienia z różnymi formami przemocy fizycznej i psychicznej.
Częste powody kontaktu z Helpline to także wypalenie zawodowe i objawy depresji. – Rzadziej zgłaszane są również przypadki przemocy seksualnej, seksizmu, rasizmu i innych form dyskryminacji – mówi Malte Werner.
Z danych Helpline wynika, że około dwóch trzecich dzwoniących stanowią freelancerzy. Reszta to etatowi pracownicy – choć są wśród nich i tacy z umową na czas określony. Częściej po poradę dzwonią kobiety (dwie trzecie) niż mężczyźni.
„Koleżanka po trzydziestce jest zaangażowana w trudny dziennikarski research. Pod jej adresem kierowane są groźby słowne i mowa nienawiści. Pracodawca nie oferuje żadnych środków zapobiegawczych ani wewnętrznych punktów pomocy. Dziennikarka czuje się pozostawiona sama sobie. Jest niespokojna i ma (uzasadnione) obawy przed prześladowaniem i szpiegowaniem. W swoim zespole redakcyjnym nie ma nikogo, z kim mogłaby wymienić się doświadczeniami. Na Helpline rozmawiała z osobą doświadczoną w takich sprawach. Wspólnie udało się opracować konkretne mechanizmy ochronne. Rozmowa była dla dzwoniącej kobiety jak zrzucenie balastu. Czuła się potraktowana poważnie i nie była już tak zagubiona ze swoim problemem jak przed rozmową. Dodatkowo skierowano ją do HateAid” – zapisano w protokole jednej z rozmów. HateAid to niemiecka organizacja świadcząca praktyczną pomoc w przypadku ataków w internecie i mowy nienawiści.
GOTOWI NA WSZYSTKO
W Helpline nie pracują profesjonalni psychologowie ani terapeuci, lecz przeszkoleni koledzy i koleżanki po fachu. – To było dla nas ważne, żeby mieć ludzi, którzy z własnego doświadczenia znają wyzwania związane z zawodem i potrafią je zrozumieć – mówi Malte Werner. Ta forma wsparcia jest już stosowana w innych zawodach, na przykład wśród funkcjonariuszy policji i strażaków.
Do udzielania porad wybrano tych dziennikarzy, którzy – oprócz doświadczenia w mediach – mieli dodatkowe kwalifikacje, jak coaching w dziedzinie komunikacji lub studia psychologiczne. Przeszkolono ich podczas kilkudniowych warsztatów z aktywnego słuchania, pierwszej pomocy psychologicznej, rozpoznawania faz wypalenia zawodowego, depresji czy traumy. Nauczono, jak reagować, gdy zauważą u kogoś objawy poważnego kryzysu życiowego albo myśli samobójcze. Wśród ponad stu odbytych już na Helpline rozmów nie odnotowano jeszcze przypadku kryzysu suicydalnego. – Ale nasi doradcy są na takie rozmowy przygotowani – zaznacza Malte. – W każdej rozmowie podkreślamy jednak, że nie jesteśmy psychologami i Helpline nie zastąpi terapii. Jeśli ktoś naprawdę potrzebuje pomocy psychologicznej, mamy wiele poradni, do których odsyłamy rozmówców.
TRZECI ROK
W Helpline stworzono zespół dwunastu osób, które na zmianę pełnią dyżury telefoniczne. Otrzymują za to niewielkie wynagrodzenie. Roczne koszty utrzymania linii pomocowej dla dziennikarzy to około 90 tys. euro. Przez dwa lata (2024–2025) projekt był finansowany ze środków federalnych. Resort kultury i mediów przeznaczył na niego łącznie 209 tys. euro.
Dołożyły się także redakcje i związki branżowe. Magazyn „Der Spiegel” i dziennik „Süddeutsche Zeitung” przekazują po 10 tys. euro rocznie. Niemiecki Związek Wydawców Cyfrowych i Gazet (BDZV) oraz Niemiecki Związek Dziennikarzy (DJV) – po 3 tys. euro. Kilku darczyńców, w tym fundacje związane z mediami, dorzuciło mniejsze sumy, a Fundacja Friedricha Eberta przejęła koszty organizacji warsztatów szkoleniowych w Berlinie.
Helpline ma zapewnione finansowanie do listopada 2026 roku. Skróci jednak dyżury do jednej godziny dziennie i wprowadzi dodatkowo poradnictwo przez Messengera. – Mamy nadzieję na wsparcie również w przyszłości – mówi Malte Werner.
WYŻSZE RYZYKO DEPRESJI
Badania przeprowadzone wśród dziennikarzy w Niemczech pokazują, że ich samopoczucie psychiczne jest znacznie gorsze od średniej wartości dla całej populacji. Podczas gdy średnia w Niemczech wynosi 65 (w skali od 0 do 100), to wśród dziennikarzy już tylko 48 – ustalili naukowcy z Instytutu Nauk o Komunikacji i Badań nad Mediami na Uniwersytecie Ludwika i Maksymiliana (LMU) w Monachium. Różnice między dziennikarzami zatrudnionymi na etacie (47) a freelancerami (49) są niewielkie, ale już między kobietami wykonującymi ten zawód (46) a mężczyznami (51) – większe. W badaniach przeprowadzonych w 2024 roku uczestniczyło 1301 dziennikarzy i dziennikarek.
Na podstawie indeksu WHO oszacowano, że ryzyko wystąpienia depresji dotyczy 53 proc. ankietowanych dziennikarzy, przy czym w przypadku ponad 22 proc. wyniki wskazywały na ryzyko ciężkiej depresji. Tymczasem szacowana 12-miesięczna prewalencja (częstość występowania) depresji w populacji niemieckiej wynosi według różnych badań od 8,1 do 12,5 proc.
Dziennikarze cierpią też na wysoki i bardzo wysoki poziom negatywnego psychicznego stresu i dotyczy ich wyższe ryzyko wypalenia (średnia 48,1) niż przedstawicieli innych zawodów (44). 64,7 proc. dziennikarzy uczestniczących w badaniach LMU przyznało, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy myślało o rezygnacji z zawodu, a co dziesiątemu przychodziło to na myśl przynajmniej raz w tygodniu.
Pytani o oferty pomocowe dla dziennikarzy, przyznawali jednogłośnie, że są niewystarczające. Tę lukę stara się wypełnić Helpline.
***
Ten tekst Katarzyny Domagały-Pereiry pochodzi z magazynu „Press” – wydanie nr 01-02/2026. Teraz udostępniliśmy go do przeczytania w całości dla najaktywniejszych Czytelników.
„Press” do nabycia w salonach prasowych, App Store, Google Play, e-Kiosku lub online na E-sklep.press.pl.
Czytaj też: Numer na 30-lecie "Press": rozmowa z Miszczakiem, sylwetka Wysockiej-Schnepf i plemiona
Katarzyna Domagała-Pereira











