Plemiona dziennikarskie 2026. Mosty informacyjne i autorytety branży na X
Krzysztof Stanowski może się pochwalić 1,4 mln obserwujących, co czyni go absolutnym rekordzistą wśród polskich dziennikarzy na platformie X. Jednak gdy sprawdzimy, kogo śledzą sami dziennikarze, „król Zero” musi ustąpić miejsca Konradowi Piaseckiemu (fot. Art Service/PAP, Radek Pietruszka/PAP)
Brutalna prawda o polaryzacji jest taka: na X mniej liczy się to, ilu ludzi cię obserwuje, a bardziej to, kogo łączysz. Przedstawiamy mapę dziennikarskich plemion, na której – obok medialnych potęg – pojawiają się mosty informacyjne i autorytety branży.
Autor: Stanisław M. Stanuch
Najgłębszą wiedzę o społecznościach dostarczają nie rankingi popularności, lecz analiza sieci społecznej (SNA). W 2017 roku na łamach „Press” po raz pierwszy wykorzystaliśmy tę metodę do zbadania dziennikarskich plemion na Twitterze. Dzisiaj wracamy do tematu, choć Twitter to już X – platforma pod wieloma względami radykalnie inna.
Analiza sieci społecznych (SNA) jest metodą badawczą, która analizuje konta na X, nie same w sobie, ale jako element większej układanki. Zamiast liczyć jedynie zasięgi, SNA pozwala zrozumieć, kto w środowisku cieszy się realnym autorytetem, czy dziennikarze pozostają zamknięci w plemiennych bańkach i kto potrafi być najlepszym łącznikiem między zwaśnionymi stronami.
Jako podstawę do analizy użyłem swojej listy polskich dziennikarzy na X (https://x.com/i/lists/465512) wzbogaconą o kilka osób dodanych w trakcie badania – w sumie 1178 kont. Oczywiście na pewno lista ta nie obejmuje wszystkich polskich dziennikarzy na X. Po pierwsze, wyszukanie ich ze względu na ograniczenie przez serwis Elona Muska dostępu do danych jest już praktycznie niemożliwe. Po drugie, nie ułatwiają tego sami dziennikarze, którzy nie zawsze w opisie wskazują, kim są. Z pewnością jednak te ponad tysiąc kont zawiera dostatecznie obszerną bazę do analizy prezentującej obraz polskich plemion dziennikarskich na X.
(R)EWOLUCJA MUSKA
Większość rankingów opiera się na założeniu, że o sile konta na X decyduje liczba obserwujących (followersów). Wynika to z przekonania – moim zdaniem nie najbardziej istotnego – że liczebność tej grupy bezpośrednio przekłada się na zasięg, czyli realną grupę odbiorców informacji.
Zmiany w mediach społecznościowych, a zwłaszcza wprowadzenie algorytmów, które sterują wyświetlaniem nam postów, sprawiają, że w praktyce nasz timeline czyli to, co widzimy na X, uzależniony jest od naszej dotychczasowej aktywności. Nieco upraszczając, jeśli często wchodzimy w interakcję z jakimś kontem, nawet tylko czytając posty, to algorytm X będzie nam częściej podsuwał treści z tego konta i im podobne.
W X jest też zakładka „Obserwowani”, gdzie w porządku chronologicznym wyświetlane są posty osób, które obserwujemy, ale w praktyce jeśli użytkownik obserwuje kilkaset kont i są one w miarę aktywne, to przejrzenie wszystkich codziennie praktycznie nie jest możliwe. Jedną z funkcji, które wprowadził Elon Musk po przejęciu Twittera, było ujawnienie liczby wyświetleń każdego posta na X. Na przykład Michał Kolanko z „Rzeczpospolitej” opublikował 23 stycznia 2026 roku post, w którym zapowiadał nowy odcinek podcastu Polityczne Michałki, prowadzonego z Michałem Szuldrzyńskim. Po dwóch dniach post ten zanotował tysiąc wyświetleń, a przecież Kolanko ma ponad 55 tys. obserwujących, a do tego konto Premium, a więc algorytm X dodatkowo zwiększa widoczność jego postów. Zakładając, że jego post oglądali tylko ci, którzy go obserwują, widziało go niecałe 2 proc.
Badacze przyjmują, że standardowe zasięgi na X oscylują dziś w granicach 3–6 proc. liczby obserwujących. Wynik ten można podbić jedynie jakością i szybkością pierwszych interakcji (kluczowe jest pierwsze 120 minut) oraz rodzajem treści – algorytm wyraźnie faworyzuje wideo oraz wyraziste opinie.
GWIAZDY I
Dane ujawniają ogromne zróżnicowanie w liczebności audytorium poszczególnych dziennikarzy. Blisko jedna trzecia badanych kont nie przekracza progu tysiąca obserwujących, a co szóste (15 proc.) ma ich mniej niż 500. Na drugim biegunie znajduje się grupa zawodników wagi ciężkiej – 34 proc. kont śledzi ponad 5 tys. osób. To elita popularności na X.
Mimo że realny zasięg postów oscyluje w granicach wspomnianych 3–6 proc., rola dziennikarzy z bazą powyżej 5 tys. followersów pozostaje kluczowa. Statystyka bywa jednak złudna. Choć dane serwisu Statista (https://www.statista.com/statistics/1483834/x-twitter-average-engagement-posts-type-interaction/) wskazują, że średnia liczba podań dalej (repostów) na jeden wpis wynosi 8,47, wynik ten jest mocno wyśrubowany przez nieliczne wirale. W rzeczywistości dla przeciętnego konta wskaźnik ten jest mizerny: przyjmuje się, że liczba retweetów wynosi zaledwie 0,01 proc. ogólnej liczby obserwujących.
(screen: magazyn „Press”, wydanie nr 03-04/2026)
Przyjrzyjmy się rankingowi dziesięciu najpopularniejszych dziennikarzy według liczby obserwujących. Stawkę bezapelacyjnie otwiera Krzysztof Stanowski, którego śledzi ponad 1,4 mln kont – to o pół miliona więcej niż w przypadku drugiego w zestawieniu Tomasza Lisa (962 tys.). Stanowski to fenomen na polskim X, będący efektem doskonałego zrozumienia mechaniki mediów społecznościowych. Jego sukces opiera się na umiejętnym balansowaniu między dwoma światami: sportem a polityką.
Tę dysproporcję widać wyraźnie przy zestawieniu z byłymi wspólnikami z Kanału Sportowego. Mateusz Borek (735 tys.) oraz Michał Pol (571 tys.), pozostając wierni głównie tematyce sportowej, notują znacznie niższe wyniki. Dopiero na piątym miejscu pojawia się pierwszy przedstawiciel mediów tradycyjnych: Konrad Piasecki z TVN 24 (488 tys.). Czołówka rankingu potwierdza ogólną tendencję – największe zasięgi na X generują dziś dwie grupy dziennikarzy: sportowi oraz komentatorzy polityczni.
OBSERWOWANI
Niezwykle ważna jest liczba kont obserwowanych przez dziennikarzy. To ich baza stała się fundamentem analizy sieciowej (SNA), ujawniając nie tylko strukturę środowiska, ale i wskazując, kto kształtuje polskie media i dostarcza im informacji.
(screen: magazyn „Press”, wydanie nr 03-04/2026)
W metodologii SNA kluczowe są dwie miary:
In-Degree: określa, ilu dziennikarzy śledzi dane konto. Ta miara najlepiej oddaje popularność danego nazwiska w społeczności dziennikarzy.
Out-Degree: wskazuje, ilu kolegów i koleżanek po fachu obserwuje dany dziennikarz. To miara zanurzenia w środowisku – pokazuje, czyje opinie są dla danej osoby istotne i jak szerokie ma horyzonty informacyjne.
Przekładając to na język X: In-Degree to odpowiednik „obserwujących”, a Out-Degree „obserwowanych” – z tą istotną różnicą, że w tym badaniu obie te grupy zostają zawężone wyłącznie do zweryfikowanego grona dziennikarzy.
Większość dziennikarzy obserwuje od 500 do 1500 kont, jednak zdarzają się rekordziści, jak Jakub Krupa, który śledzi ich aż 19 tysięcy. To sytuacja nietypowa, ponieważ X stosuje restrykcyjne mechanizmy antybotowe. Jednym z nich jest sztywny limit 5 tys. obserwowanych profili, którego przekroczenie grozi blokadą konta – zwłaszcza jeśli proces ten odbywa się w sposób masowy i zautomatyzowany.
Istnieje jednak furtka dla kont o dużych zasięgach. Choć platforma nie ujawnia oficjalnych algorytmów, analitycy na podstawie obserwacji ustalili, że powyżej progu 5 tys. zaczyna obowiązywać współczynnik 2:1. Oznacza to, że każde dwa tysiące obserwujących daje możliwość zaobserwowania kolejnego tysiąca użytkowników. Reguła ta sprawdza się w przypadku Jakuba Krupy – przy jego 44 tys. obserwujących algorytm pozwala mu zaobserwować tak dużą liczbę kont.
Znając konta, które obserwują dziennikarze na X, i mając listę kont polskich dziennikarzy, można sprawdzić, kto z polskich dziennikarzy ma najwyższe In-Degree, czyli jest najpopularniejszy (najczęściej obserwowany) wśród polskich dziennikarzy. To ranking branżowy, wskazujący, kto cieszy się największym uznaniem wśród kolegów po fachu. Wyniki drastycznie różnią się od zestawienia opartego na ogólnej liczbie obserwujących. Liderem uznania jest Konrad Piasecki z TVN 24, którego śledzi 250 innych dziennikarzy (ponad 20 proc. całej badanej grupy). Tuż za nim plasują się Szymon Jadczak (Wirtualna Polska) oraz Tomasz Sekielski. W przypadku ostatniego wciąż działa magia nazwiska – mimo niemal zerowej aktywności w serwisie (w 2025 roku opublikował zaledwie kilkanaście wpisów, głównie promocyjnych), ale nadal wielu dziennikarzy go obserwuje. Prawdopodobnie niewielu użytkowników systematycznie przegląda konta, które obserwują, i usuwa nieaktywne.
(screen: magazyn „Press”, wydanie nr 03-04/2026)
Co najbardziej znamienne, Krzysztof Stanowski – król zasięgów – w rankingu branżowej popularności zajmuje dopiero czwartą lokatę. Pokazuje to wyraźną linię podziału między masową popularnością a tą w społeczności dziennikarzy. Co więcej, w pierwszej dziesiątce zabrakło dziennikarzy sportowych, którzy w rankingach ogólnych dominują. Na X branża dziennikarska i branża sportowa to dwa osobne, rzadko przenikające się ekosystemy.
OBSERWUJĄCY
Ciekawie przedstawia się ranking profili dziennikarskich, które obserwują najwięcej kont koleżanek i kolegów. Bezapelacyjnym liderem jest tu Jakub Krupa (pracujący dla brytyjskiego „The Guardian”), który obserwuje 306 kont polskich dziennikarzy. Tuż za nim plasują się Radosław Gruca (294) oraz Beata Czuma (289).
Teoretycznie osoby o tak szerokich horyzontach obserwacji są dla sieci niezwykle cenne – mogą pełnić funkcję wzmacniaczy, podając dalej (retweetując) wartościowe informacje. W praktyce jednak, zarówno na X, jak i na innych platformach, dominuje kultura polubienia. Użytkownicy, zamiast dystrybuować treści wewnątrz własnych sieci, ograniczają się do zostawienia lajka.
(screen: magazyn „Press”, wydanie nr 03-04/2026)
Dla autora wpisu i jego zasięgów takie działanie ma charakter niemal wyłącznie symboliczny. Choć dziennikarze obserwujący wiele kont koleżanek i kolegów widzą więcej niż inni, rzadko stają się przekaźnikami informacji. W efekcie ich potencjał jako popularyzatora czy przekaźnika pozostaje w dużej mierze niewykorzystany.
TOP 10 MEDIÓW POLSKICH, ZAGRANICZNYCH I POLITYKÓW
Swój dzień na X zaczynam od przejrzenia własnej listy „Polskie media” (https://x.com/i/lists/2820048), gdzie zgromadziłem 52 konta najważniejszych polskich mediów. Doskonale zastępuje mi to codzienną prasówkę i po dziesięciu minutach znam najważniejsze tematy dnia.
Postanowiłem sprawdzić, jakie konta polskich i zagranicznych mediów obserwują dziennikarze z mojej bazy 1178 kont dziennikarskich.
W tym rankingu szczyt zestawienia okupują serwisy branżowe: „Press” oraz WirtualneMedia, co potwierdza potrzebę bycia na bieżąco z życiem własnego środowiska. Tuż za nimi plasują się TVN 24 oraz PAP. W pierwszej dziesiątce dominują media tradycyjne (z wyjątkiem 300polityka), przy czym znamienny jest brak redakcji o profilu prawicowym.
(screen: magazyn „Press”, wydanie nr 03-04/2026)
(screen: magazyn „Press”, wydanie nr 03-04/2026)
Znak czasu widać w zestawieniu mediów zagranicznych. Pierwsze miejsce zajmuje białoruska Nexta, co jest bezpośrednim efektem agresji Rosji na Ukrainę. Obok gigantów takich jak Reuters, BBC czy CNN w czołówce utrzymuje się The Kyiv Independent. Co ciekawe, czołowe europejskie i amerykańskie dzienniki znalazły się poza pierwszą dziesiątką.
Wśród polskich polityków najczęściej obserwowany przez dziennikarzy jest… Andrzej Duda. Były prezydent RP najwyraźniej uznał, że jego postać nie wymaga przedstawiania, gdyż w miejscu opisu profilu pozostawił pustą przestrzeń. Kolejne miejsca zajmują Donald Tusk oraz Rafał Trzaskowski, podczas gdy obecny prezydent Karol Nawrocki plasuje się dopiero na szóstej pozycji.
Na arenie międzynarodowej bezkonkurencyjne jest konto Donalda Trumpa. Podium uzupełniają Wołodymyr Zełenski oraz António Costa, przewodniczący Rady Europejskiej. Co ciekawe, Ursula von der Leyen, uchodząca za jedną z najpotężniejszych osób w Unii, zajmuje dopiero siódmą lokatę.
Patrząc na te rankingi, pamiętajmy, że widzimy tylko te konta, które obserwują dziennikarze, a przecież na co dzień mogą oni, podobnie jak ja, korzystać z własnoręcznie opracowanych list kont na X.
MOSTY INFORMACYJNE
W spolaryzowanym świecie, gdzie wszyscy, w tym dziennikarze, zamykają się w bańkach, ogromne znaczenie mają konta, które są pomostami pomiędzy zwaśnionymi plemionami. W analizie sieciowej (SNA) opisuje ich wysoka wartość miary zwanej pośrednictwem (Betweenness Centrality). Badacze określają takie osoby mianem mostów informacyjnych.
Wyobraźmy sobie dziennikarza, który nie musi być liderem popularności, ale jest śledzony przez grupy z dwóch skrajnych, nieprzepadających za sobą obozów. Jeśli taka osoba znika z sieci, przepływ informacji między plemionami zostaje zakłócony lub przerwany. To kluczowi gracze dla zachowania higieny debaty publicznej – dzięki nim argumenty jednej strony docierają choćby w niewielkiej liczbie do strony drugiej.
(screen: magazyn „Press”, wydanie nr 03-04/2026)
Teoretycznie funkcję mostów powinni pełnić dziennikarze newsowi, fact checkerzy czy osoby o poglądach centrowych. W rzeczywistości zestawienie dziesięciu osób o najwyższym wskaźniku pośrednictwa przynosi spore zaskoczenia. O ile obecność Jakuba Krupy na szczycie listy nie zaskakuje, o tyle kolejne nazwiska każą zrewidować potoczne opinie. Janusz Schwertner, kojarzony przez wielu z liberalno-lewicowym nurtem, oraz Krzysztof Stanowski, lokowany często po stronie konserwatywnej, okazują się w świetle danych SNA kluczowymi łącznikami, których obserwują obie strony sporu.
PAGERANK
Ostatnią z zastosowanych miar jest PageRank – algorytm stworzony przez założycieli Google do hierarchizowania stron internetowych na podstawie autorytetu witryn, które do nich linkują. W analizie sieci społecznej mechanizm ten działa identycznie: pozwala wyłonić branżowe szare eminencje – osoby, które niekoniecznie mają największe zasięgi, za to cieszą się atencją dziennikarskiej elity.
(screen: magazyn „Press”, wydanie nr 03-04/2026)
W tej kategorii prym ponownie wiodą Konrad Piasecki (TVN 24) oraz Szymon Jadczak (Wirtualna Polska). Tuż za nimi plasuje się Michał Pol. Wysoka pozycja współtwórcy Kanału Sportowego w tym zestawieniu jest znamienna – o ile dziennikarze sportowi jako grupa rzadko trafiają do rankingu ogólnego dziennikarzy, o tyle Pol, dzięki swojemu wieloletniemu doświadczeniu w mediach tradycyjnych i internetowych, jest dla wielu autorytetem.
DEMOGRAFIA
Być może było to subiektywne spostrzeżenie, ale zawsze wydawało mi się, że na X więcej jest dziennikarzy niż ich redakcyjnych koleżanek. Postanowiłem to sprawdzić w grupie najpopularniejszych kont, czyli tych, którzy są obserwowani co najmniej przez 5 tys. kont. Co prawda X nie dostarcza informacji o płci, ale w przypadku języka polskiego, znając imię osoby, można z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, czy jest to imię kobiece, czy męskie. Po prostu w większości wypadków imiona kobiece kończą się na literę „a” i chociaż są wyjątki, to stosunkowo rzadkie. Jeszcze niedawno napisałbym prosty skrypt, który na podstawie ostatniej litery określałby płeć, ale dzisiaj mam do dyspozycji… sztuczną inteligencję, która równie bezbłędnie wykona to za mnie, a ja tylko sprawdzę, czy gdzieś się nie pomyliła. Okazuje się, że moje podejrzenia były trafne: tylko 22,6 proc. kont dziennikarskich z mojej listy stanowią kobiety. Trudno powiedzieć, czy to dużo, czy mało, bo trzeba by znać, jak te proporcje występują w realnych redakcjach. Wydaje się jednak, że aż takich dysproporcji na korzyść mężczyzn w redakcjach nie ma. Oznaczałoby to, że dziennikarki są niedoreprezentowane na X.
STATYSTYKI
Zrobiłem też statystykę, jakiego rodzaju medium reprezentują badani dziennikarze. Wstępnie wydzieliłem kilka kategorii: internet, TV, prasa, radio, YouTube i podcast. Zdaję sobie sprawę, że precyzyjne określenie jest trudne, przynajmniej w przypadku dziennikarzy, którzy działają na wielu polach. Przykładem Bogdan Rymanowski. Czy to jest dziennikarz, który powinien być przypisany do kategorii telewizja, czy raczej YouTube? Dyskusyjna może być też kategoria internet, bo właściwie teksty każdego dziennikarza prasowego są też publikowane w internecie.
Generalnie przyjąłem zasadę, że znowu, posiłkując się generatywną sztuczną inteligencją, poproszę ją, by przydzieliła każdego dziennikarza do jednej z kategorii, a ja, sprawdzając, gdy będę miał wątpliwości, ręcznie przepiszę ich do innej. Muszę przyznać, że wynik nieco mnie zaskoczył, ale po chwili refleksji w sumie nie zdziwił. Otóż najwięcej dziennikarzy zostało zakwalifikowanych do kategorii internet. Później są dziennikarze telewizyjni i prasowi, co już było zgodne z moimi przewidywaniami. Następnie radio, YouTube i podcast. Pewnym wytłumaczeniem tej przewagi internetu jest to, że portale internetowe zatrudniają wielu dziennikarzy oraz że sztuczna inteligencja przypisywała też do tej kategorii freelancerów, niezwiązanych – przynajmniej według jej wiedzy – z żadną redakcją.
(screen: magazyn „Press”, wydanie nr 03-04/2026)
Sprawdziłem też proporcje płci dziennikarzy w poszczególnych rodzajach mediów. Oczywiście, co wynika z wcześniejszych statystyk, dziennikarki są rzadziej reprezentowane. Najwięcej, bo ponad 30 proc., to twórczynie podcastów. Powyżej 25 proc. reprezentuje TV czy radio. Najmniej, poniżej 20 proc., YouTube.
POTĘGA REDAKCJI: LICZBA VS ZASIĘG
Przypisałem też dziennikarzy do redakcji. Wyraźnie widać, że praca w stacji telewizyjnej wpływa na popularność dziennikarzy, co pewnie przyciąga do X koleżanki i kolegów. Pierwsze dwa miejsca zajmują dziennikarze z TVN i TVP. Później są freelancerzy i znowu dwie telewizje: TV Republika i Polsat.
Jeśli jednak popatrzymy na to, czy liczba dziennikarzy z danej redakcji przekłada się na większy zasięg teoretyczny medium, które reprezentują, to będziemy zaskoczeni. Pierwsze miejsce ma Kanał Zero, którego 12 dziennikarzy obserwuje w sumie ponad 1,9 mln obserwujących. Sporo obserwujących ma też niedoprecyzowana grupa, czyli 23 freelancerów, których obserwuje 1,39 mln. Nieznacznie wyprzedzają oni 30 reporterów TVN, których wynik jest tylko o niecałe 15 tys. mniejszy i wynosi 1,38 mln obserwujących. Pozostałe media mają poniżej 900 tys., w tym m.in. TV Republika i TVP.
Co ciekawe, widać stosunkowo małe zainteresowanie dziennikarzami z mediów telewizyjnych, z wyjątkiem TVN. 29 dziennikarzy TVP obserwuje prawie dwa razy mniej obserwujących niż TVN, co niewątpliwie pokazuje, że – przynajmniej na X – internauci z dystansem podchodzą do treści publikowanych przez ludzi z mediów publicznych.
Pamiętajmy jednak, że ta statystyka oparta jest na tych kontach, które są na mojej liście dziennikarzy, a ta, jak żadne tego typu zestawienie, nie jest pełna.
(screen: magazyn „Press”, wydanie nr 03-04/2026)
(screen: magazyn „Press”, wydanie nr 03-04/2026)
Dlatego pewnym dodatkowym rozwiązaniem jest wzbogacenie tej statystyki o średnią liczbę followersów obserwujących dziennikarza wybranej redakcji. Taki ranking pokazuje wysoką pozycję Kanału Sportowego, który co prawda prezentuje tylko trzech dziennikarzy, ale za to bardzo popularnych.
PLEMIONA DZIENNIKARSKIE
Jednym z głównych celów mojej analizy SNA jest wykrycie tzw. plemion dziennikarskich. Ich liczba i skład pozwalają nam sprawdzić, czy polskie media są spolaryzowane. Gdy graf sieci pokazuje dwie wyraźne, oddalone od siebie chmury punktów z bardzo nielicznymi połączeniami między nimi, mamy czarno na białym dowód na istnienie głębokich baniek informacyjnych.
Do wykrycia plemion użyłem popularnego algorytmu Louvain, który działa trochę jak „elektroniczny swat”, starając się znaleźć grupy osób, które wzajemnie obserwują sporo kont z tej samej grupy i odwrotnie, relatywnie rzadko konta spoza grupy. To trochę jak w codziennym życiu czy pracy. Są osoby, z którymi częściej rozmawiamy, mamy być może kontakty poza pracą, i takie, o istnieniu których wiemy, ale niespecjalnie utrzymujemy z nimi kontakty.
To ważne: algorytm nie wie, w jakiej redakcji ktoś pracuje ani jakie ma poglądy polityczne. Patrzy tylko na pajęczynę połączeń i na jej podstawie przydziela do konkretnej grupy. To trochę na zasadzie: z kim przestajesz, takim się stajesz.
Do wykrycia społeczności wziąłem pod uwagę tylko tych dziennikarzy, których obserwuje co najmniej 5 tys. innych osób w serwisie X. Warunek ten spełniły 403 konta. Unikamy w ten sposób działania algorytmu, który wykryje być może dużo grup, ale małych i hermetycznych.
W ten sposób wyodrębniłem cztery plemiona, z których trzy są duże, a jedno niewielkie. Ponieważ media uwielbiają etykiety, postanowiłem nadać nazwę każdemu z plemion.
Tu uwaga: co prawda nazwy wywodzą się z polityki, to z pewnością przynależność do jednego z plemion nie oznacza automatycznego wskazania poglądów. Nie wiem, czy Tomasz Rożek jest konserwatystą, ale algorytm na podstawie obserwujących i obserwowanych przypisał go do tego plemienia, w którym jest np. Jan Pospieszalski i który – sądząc po wypowiedziach – z pewnością ma takie poglądy.
Największe plemię, 39,15 proc. wszystkich kont, skupia osoby, którym pewnie bliskie są poglądy lewicowo-liberalne. Mamy tu głównie przedstawicieli takich mediów jak TVN, TVP czy Onet. Drugą, jeśli chodzi o liczebność, grupę stanowią osoby o poglądach konserwatywno-liberalnych (31,17 proc.). Mamy tu całą plejadę ludzi z mediów prawicowych: od TV Republika po Radio Wnet, ale są też osoby z mediów mainstreamowych jak Przemysław Babiarz (TVP) czy Kamila Baranowska (Interia).
(screen: magazyn „Press”, wydanie nr 03-04/2026)
Z nazewnictwem trzeciej grupy mam problem. Bo z jednej strony zdecydowaną większość stanowią dziennikarze zajmujący się sportem, ale z drugiej są też, i to wcale nie pojedyncze przypadki osób, które z dziennikarstwem sportowym nie mają wiele wspólnego. Algorytm przypisał do grupy sportowców Krzysztofa Stanowskiego oraz Roberta Felusia. Pierwszy dzisiaj właściwie chyba nie uprawia dziennikarstwa sportowego, a Feluś jest zapalonym kibicem jednego z krakowskich klubów i raczej nigdy nie był dziennikarzem sportowym.
Inne osoby, których raczej nie kojarzymy ze sportem, a są w tym plemieniu, to Dariusz Rosiak i Janusz Schwertner. Najprostsze wytłumaczenie jest takie, że być może ci dziennikarze nie zajmują się w pracy sportem, ale osoby interesujące się sportem interesują się ich poglądami.
Ostatnią i najmniejszą (3,74 proc.) grupę nazwałbym „centryści”, bo są to dziennikarze, których moim zdaniem trudno przypisać do któregoś z politycznych plemion. Są tu takie osoby jak Patryk Słowik (Zero.pl) i Marek Wałkuski (korespondent Polskiego Radia w USA).
(screen: magazyn „Press”, wydanie nr 03-04/2026)
Dość mikra grupa centrystów to oczywiście efekt polaryzacji. Niestety kompletnie niewidoczne są już grupy lokalnych dziennikarzy. W poprzednich badaniach wyraźnie widoczne było plemię dziennikarzy ze Śląska, które teraz zniknęło. Dlaczego? Spora część tych dziennikarzy była związana z „Dziennikiem Zachodnim” i odeszła wraz z Markiem Twarogiem po przejęciu gazet Polska Press przez Dorotę Kanię oraz partię Prawo i Sprawiedliwość. Dość aktywni byli też dziennikarze „Głosu Wielkopolskiego”, którzy jednak zniknęli po przejęciu władzy przez Koalicję Obywatelską. Inne duże media lokalne czy regionalne najwyraźniej nie są zainteresowane obecnością na X.
Szkoda.
***
Ten tekst Stanisława M. Stanucha pochodzi z magazynu „Press” – wydanie nr 03-04/2026. Teraz udostępniliśmy go do przeczytania w całości.
„Press” do nabycia w salonach prasowych, App Store, Google Play, e-Kiosku lub online na E-sklep.press.pl.
Czytaj też: Nowy "Press": rozmowa z Pawłem Płuską, Newsmax w Polsce i prawnik "Gazety Wyborczej"
Stanisław M. Stanuch











