Temat: prasa

Dział: PRASA

Dodano: Maj 25, 2022

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Odejście Tomasza Lisa. Czy teraz będzie mógł się pożegnać z czytelnikami "Newsweeka"?

Nie jest jeszcze wiadome, czy Tomasz Lis będzie miał możliwość pożegnać się z czytelnikami "Newsweeka" (fot. Pawel Wodzynski/East News)

Tomasz Lis po 10 latach prowadzenia "Newsweek Polska" w trybie nagłym rozstał się z Ringier Axel Springer Polska. We wtorek rano pracownicy "Newsweeka" dowiedzieli się o decyzji od prezesa RAS Polska Marka Dekana, który przeczytał wspólne oświadczenie Tomasza Lisa i zarządu firmy. Powody decyzji są zagadkowe, a forma pożegnania nie wskazuje na to, że ruch ten był od dawna planowany.

Zebranie miało miejsce o godz. 11, było nagłe, więc nie wzięli w nim udziału wszyscy pracownicy redakcji.

Redakcja "Newsweek Polska" w szoku 

Mark Dekan, prezes Ringier Axel Springer Polska, na zebraniu odczytał oświadczenie: "Zarząd Ringier Axel Springer Polska i Tomasz Lis zadecydowali o zakończeniu współpracy. Z dniem 24 maja 2022 r. Tomasz Lis przestaje pełnić funkcję redaktora naczelnego oraz prowadzącego podcast »Świat_PL« i odchodzi z firmy. Pełniącym obowiązki redaktora naczelnego od dnia 24 maja 2022 r. będzie Dariusz Ćwiklak, obecnie zastępca redaktora naczelnego tygodnika Newsweek.
O dalszych planach związanych z wyborem redaktora naczelnego Newsweeka Ringier Axel Springer Polska poinformuje w osobnej komunikacji".

Czytaj też: RAS Polska nie zaprzecza, że w sprawie zachowań Tomasza Lisa pracowała komisja

Wkrótce potem oświadczenie zostało rozesłane jako informacja prasowa. – Redakcja jest w szoku, nic tego nie zapowiadało – mówi nam jeden z pracowników wydawnictwa.

Nie wiadomo nawet, czy były naczelny będzie mógł się pożegnać z czytelnikami, dla których przez dziesięć lat pisał wstępniaki. – Nie jestem w stanie na to pytanie odpowiedzieć. Jesteśmy osiem godzin od ogłoszenia i jeszcze się ogarniamy – powiedział nam Dariusz Ćwiklak, który przejął obowiązki redaktora naczelnego.

Dlaczego Tomasz Lis odszedł z "Newsweeka"?

Powody dymisji Lisa nie są jasne. Niektórzy skłaniają się ku tezie, że to decyzja samego naczelnego, który czuł się zmęczony obowiązkami. Jednak przeczy temu forma pożegnania z wydawnictwem. Nasi rozmówcy wskazują więc, że powody mogą być inne.

Czytaj też: Ostatni felieton Lisa przed odejściem z „Newsweeka": „Wolnych mediów już nie ma"

Jarosław Kurski, pierwszy zastępca redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej", komentuje dla "Presserwisu": – Nie znam powodów, ale szkoda. Źle się stało. Tomek reprezentuje dziennikarstwo odważne, zaangażowane i nonkonformistyczne. Taka postawa to rzadkość w czasach dworskiego dziennikarstwa. Polska demokracja jest od siedmiu lat gnojona i plugawiona, a krajem rządzi nihilistyczna i zdegenerowana oligarchia. Tomek mówił o tym bez niuansów. Chcę wierzyć, że to nie ta postawa Tomka była powodem rozstania. Byłby to fatalny sygnał.

Tomasz Lis w ostatnim wydaniu "Newsweeka Polska" napisał obszerny wstępniak na temat kondycji mediów w Polsce, w którym krytycznym okiem diagnozował stan polskich mediów i brak ich niezależności od władzy.

– Zdziwiłbym się, gdyby ten jeden tekst wywołał taką reakcję. Być może była to narastająca wola właściciela, bo Tomasz Lis jest bardzo jednoznacznym, wyrazistym, niewygodnym redaktorem naczelnym, który jest bezkompromisowy i wyraża swoje poglądy bardzo głośno. Taki redaktor naczelny może szkodzić biznesowi, który chce działać na linii z władzą – stwierdza Wiesław Władyka, publicysta "Polityki".

Wiesław Władyka dodaje, że nie zna konkretnych powodów odejścia Lisa. – Nie odebrał dziś ode mnie telefonu – powiedział nam.

Lis: "Czas powitań i czas pożegnań"

Jedynym komentarzem Tomasza Lisa było krótka notka na Twitterze. – "Jest czas powitań i czas pożegnań. Serdecznie dziękuję moim koleżankom i kolegom z Newsweeka za dziesięcioletnią wspólną pracę, fascynującą przygodę w niezwykłych czasach. Newsweek jest w doskonałych rękach i ma przed sobą świetną przyszłość. Powodzenia" – napisał w serwisie.

– Zaskakujący jest korporacyjny język tego oświadczenia – zwraca uwagę jeden z menedżerów medialnych, który woli pozostać anonimowy. – Lis ma swój temperament, a odchodząc z TVN czy Polsatu nie przebierał w słowach. A dziś zamiast zaatakować PiS, że go utrącił, lub wydawcę, że nie broni dziennikarzy, poprzestaje na banalnym oświadczeniu. Sprawa może mieć jakieś drugie dno – zauważa.

Czytaj też: Lis, Żakowski, Władyka i Wołek. Trzódka w Tok FM, czyli (nie)pełna zgoda

Według Bogusława Chraboty, redaktora naczelnego "Rzeczpospolitej", znalezienie następcy Lisa będzie bardzo trudne. – Nowy szef będzie musiał poszukać autorskiej formuły na to pismo, żeby nadać mu swój indywidualny rys. O ile to w ogóle możliwe. Próba znalezienia osoby, która byłaby substytutem Lisa jest z góry skazana na porażkę. Do tej pory naczelny był absolutnie dominującą postacią w zespole – tłumaczy Chrabota.

Żakowski: "Martwię się o Newsweek"

Podobnie uważa Jacek Żakowski, publicysta "Polityki": – Martwię się o "Newsweek", żeby nie poszedł drogą "Wprost", w którym próbowali zastąpić Tomasza Lisa kolejnymi niecharyzmatycznymi naczelnymi. Teraz to pismo właściwie nie istnieje. Naczelny opiniotwórczego tygodnika w Polsce musi się wyróżniać, być kimś, nadawać ton. To nie może być tylko solidny redaktor. "Newsweek Polska" jest bardzo potrzebnym pismem na polskim rynku. Choć nakłady są śmieszne w porównaniu z tym, do czego przywykliśmy w XX wieku. Ale wciąż odgrywa istotną rolę – zaznacza Żakowski.

Czytaj też: Twaróg: Mniej informacji o sprzedaży nie znaczy, że prasie idzie lepiej

Odmiennego zdania jest Anna Gołębicka, strateżka i ekspertka od marketingu. – Było wiele sytuacji, kiedy ważny dziennikarz odchodził np. z anteny i wszyscy wieszczyli koniec programu, a nawet całego medium. Później przychodził ktoś nowy i przykrywał poprzednika. Nie da się jednak ukryć, że Tomasz Lis i "Newsweek" to jest od lat marka zszyta ze sobą. Na pewno mamy do czynienia z ważnym momentem dla tego tytułu.

Co teraz zrobi Lis? – Wydaje mi się, acz to tylko moja intuicja, że Tomasz Lis będzie chciał pójść w stronę zbudowania własnego medium na wzór Dariusza Rosiaka czy Kanału Sportowego. To byłby naturalny kierunek jego dalszej kariery. Jest pewnie najbardziej rozpoznawalną marką dziennikarską w Polsce. Kto inny, jak nie on, miałby spróbować? – zastanawia się Bogusław Chrabota, redaktor naczelny "Rzeczpospolitej".

Wiele drzwi stoi otworem

Z kolei Jacek Żakowski przypomina, że Tomasz Lis ma udziały w serwisie NaTemat, który założył w 2012 roku. – Tomasz Lis jest twórcą NaTemat. To nie jest niszowe medium, więc pierwszy odruch może być taki, że aktywizuje się właśnie tam. Ale z pewnością wiele drzwi przed nim się teraz otworzy, bo to wybitny, markowy dziennikarz. Co prawda kilka takich osób wypadło z rynku w ostatnich latach, ale to nie przypadek Tomka – przekonuje Żakowski.

Tomasz Lis redaktorem naczelnym "Newsweeka" był od marca 2012 roku. Wcześniej przez dwa lata kierował redakcją tygodnika "Wprost". Karierę dziennikarską zaczynał w Telewizji Polskiej, był szefem "Wydarzeń" Polsatu i "Faktów" TVN. Jest trzykrotnym laureatem nagrody Grand Press dla dziennikarza roku (1999, 2007 i 2009 rok). Jest współwłaścicielem spółki Glob360, wydającej serwisy Grupy NaTemat.

Czytaj też: Poufnarozmowa.com z mailami Dworczyka zablokowana, ale nie na długo. Blokada "marna"

(BAE, KOZ, HAD, 25.05.2022)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter
Pressletter
Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.