Dziennikarz "Gazety Wyborczej" uderzony pod budynkiem Trybunału Konstytucyjnego
Protest przed Trybunałem Konstytucyjnym jest podtrzymywany przez Republikę i działaczy PiS (fot. Przemysław Piątkowski/PAP)
Wojciech Czuchnowski z „Gazety Wyborczej” podczas wykonywania obowiązków reporterskich pod Trybunałem Konstytucyjnym stał się obiektem agresji demonstrantów i pracowników Telewizji Republika. Jeden z manifestantów uderzył go pięścią w brzuch. Redakcja "GW" zapowiada skargę do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, złoży też zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez organizatorów protestu.
– Od piątku relacjonowałem wydarzenia sprzed Trybunału Konstytucyjnego – mówi Wojciech Czuchnowski. – Nic szczególnego nie robiłem, chodziłem z notesem i włączoną kamerą w telefonie. We wtorek po południu chciałem podejść do Stanisława Piotrowicza, rozmawiającego pod Trybunałem Konstytucyjnym. Wtedy drogę zastąpił mi człowiek z Ruchu Obrony Granic. Zaczął wołać kolegów, krzyczeć, że to prowokacja. Jakiś facet stojący za nim w pewnym momencie uderzył mnie mocno pięścią w brzuch i również krzyczał: prowokacja, prowokacja, niech go wyprowadzi policja – relacjonuje dziennikarz.
Czuchnowski obiektem agresji tłumu przed TK
Wojciech Czuchnowski zwrócił się do policjantów w nadziei, że odnajdą i spiszą personalia napastnika. – Niestety człowiek, który mnie uderzył, znikł. Gdy powiedziałem policjantom, że jestem tu w pracy, ostrzegli mnie, że nie są w stanie zapewnić mi bezpieczeństwa – mówi.
Czytaj też: TVP milczy w sprawie braku nocnej relacji z wydarzeń wokół TK. Zdecydował błąd ludzki
Dziennikarz „GW” zaznacza, że wielokrotnie był obiektem agresji tłumu zgromadzonego przed TK. – Ekipy TVN i TVP również były szturchane, ale ja zostałem przez tłum rozpoznawany z imienia i nazwiska. Gdy się pojawiałem, reagowano krzykami: prowokator. Prym wiodła w tym Beata Dróżdż (jedna z głównych organizatorek protestu, radna PiS w sejmiku województwa łódzkiego, członkini zarządu spółki Forum SA, wydawcy „Gazety Polskiej Codziennie” – przyp. red.), wspierała ją Monika Borkowska z Telewizji Republika. Inni dziennikarze Republiki i „Gazety Polskiej” krzyczeli na mój widok, nagrywali mnie stale komórkami. Chcieli sprowokować. Zachowałem spokój. Mimo kierowanej wobec mnie agresji zdecydowałem się relacjonować protest. Nie chciałem, by takie osoby jak Borkowska czy Dróżdż decydowały o miejscach, w których mogę pracować – mówi Wojciech Czuchnowski.
Dziennikarz zaznacza, że prawnik Agory doradził mu, aby zajście pod siedzibą TK zgłosił policji. – Nie wiem, czy to zrobię, to czasochłonne. Zdjęcie sprawcy umieściłem w serwisie X, może ktoś wskaże jego tożsamość. W redakcji zapewniono mnie, że na zachowanie Moniki Borkowskiej zostanie złożona skarga w KRRiT, a do prokuratury trafi zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez organizatorów – podsumowuje Czuchnowski.
Czytaj też: Nowy "Press": Marek Zając, Grzegorz Jankilewicz, wpadka 30-lecia i losy TVN
(JF, 04.11.2026)










