Fotograf wojewody podkarpackiej zarabia na zdjęciach z transportu poszkodowanych z Węgier
Fotoreporterowi PAP jako jedynemu udało się zrobić zdjęcie samolotu zza płotu lotniska (fot. Darek Delmanowicz/PAP)
W agencji Forum można kupić zdjęcia relacjonujące powrót do Polski pielgrzymów, którzy ucierpieli w wypadku autokarowym na Węgrzech. Zrobił je fotograf z Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego, bo tylko on mógł wejść na płytę lotniska Rzeszów-Jasionka, gdzie w poniedziałek wylądował rządowy samolot z poszkodowanymi. Zdaniem zawodowych fotoreporterów, to nieuczciwe z wielu powodów.
W związku z wypadkiem polskiego autokaru z pielgrzymami na Węgrzech, w którym zginęło 12 osób, a wielu rannych trafiło do szpitali, premier Donald Tusk zdecydował o wysłaniu na Węgry samolotu specjalnego z przedstawicielami MSZ i służb medycznych. W poniedziałek wieczorem do Polski przyleciała nim pierwsza grupa 21 pacjentów. Lądowanie samolotu na lotnisku w podrzeszowskiej Jasionce wzbudziło duże zainteresowanie mediów.
– Fotoreporterom i ekipom telewizyjnym nie pozwolono wejść na płytę lotniska, staliśmy więc na tarasie widokowym, który oddziela od płyty lotniska gruba szyba – opowiada "Presserwisowi" jeden z obsługujących wydarzenie fotoreporterów, który nie chce jednak wypowiadać się pod nazwiskiem. – Potem służby nakazały się nam cofnąć w głąb terminala, za kolejną szybę. Zrobienie zdjęcia stamtąd było praktycznie niemożliwe. Tym bardziej że samolot z pielgrzymami tylko kołował przed terminalem, po czym pojechał w głąb lotniska pod jedną z hal – dodaje nasz rozmówca.
Fotoreporter Polskiej Agencji Prasowej Darek Delmanowicz przewidział jednak drogę, jaką pokona samolot, pobiegł wzdłuż ogrodzenia i udało mu się zrobić zdjęcie zza płotu, gdy samolot już się zatrzymał. Był szczęściarzem, bo pozostałym fotografom służby już nie pozwoliły się zbliżyć nawet do ogrodzenia płyty lotniska. Jedynym fotografem, dla którego zrobiono wyjątek, był Jerzy Żygadło, etatowy pracownik Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego. Jemu wolno było dotrzeć pod sam samolot i mógł swobodnie robić zdjęcia z płyty lotniska.
– Nie mieliśmy pretensji, że nie dopuszczono nas do samolotu. Rozumieliśmy, że chodzi o zapewnienie spokoju pielgrzymom po traumatycznych przeżyciach – mówi inny fotoreporter pracujący w poniedziałek na lotnisku w Jasionce, również proszący o zachowanie anonimowości. – Nie rozumiemy jednak, dlaczego zrobiono wyjątek dla kogoś, kto ma wyłącznie dbać o pozytywny wizerunek wojewody. Etatowy pracownik urzędu wojewody nie pokaże przecież, jak jest naprawdę – dodaje.
Oburzenie fotoreporterów wzrosło jeszcze bardziej, kiedy się okazało, że zdjęcia robione dla wojewody, czyli za publiczne pieniądze, były potem udostępniane mediom odpłatnie.
– W pewnym sensie jest zrozumiałe, że urzędy czy partie polityczne przygotowują relacje fotograficzną we własnym zakresie lub zlecają jej wykonanie zewnętrznej firmie PR. Chcą w ten sposób kreować pozytywny wizerunek urzędu i kontrolować przekaz – mówi Sławomir Kamiński, szef działu foto w „Gazecie Wyborczej” i Agencji Wyborcza.pl. – Jednak niemal zawsze takie zdjęcia i filmy udostępniają potem do darmowego pobrania. Tymczasem etatowy fotograf urzędu wojewódzkiego na Podkarpaciu jako jedyny uzyskał dostęp na płytę lotniska i zdjęcia przekazał na sprzedaż do komercyjnej agencji fotograficznej Forum. To nadużycie: dzięki etatowi w urzędzie ma dostęp do obszarów zamkniętych dla fotoreporterów, korzysta z kupionego przez urząd sprzętu, a zrobione dzięki temu zdjęcia sprzedaje komercyjna agencja – komentuje Kamiński.
Jerzy Żygadło, startując z list Koalicji Obywatelskiej do Rady Miasta w Rzeszowie, przedstawiał się jako "fotografik-reporter", który "fotografuje i dokumentuje współczesny Rzeszów".
W sprawie poniedziałkowej relacji z lotniska nie ma sobie nic do zarzucenia. – Większość zdjęć udostępniam nieodpłatnie. Te, które znalazły się w agencji Forum, zrobiłem prywatnym Canonem.
I dalej wyjaśnia na czym polega jego praca. – Czasem muszę wstawać o szóstej rano, aby jechać w teren z wojewodą. Wracamy o 24. Zarabiam poniżej średniej krajowej. Naprawdę, nie ma mi czego zazdrościć – mówi.
Wojewodą podkarpacką jest Teresa Kubas-Hul z Koalicji Obywatelskiej. Z jej rzecznikiem prasowym nie udało się nam wczoraj skontaktować.
Po wydarzeniach związanych z lądowaniem rządowego samolotu w Jasionce fotoreporterzy zauważyli, że Żygadło już wcześniej wystawiał swoje zdjęcia w ofercie agencji Forum. – Etatowy fotograf wojewody ma dostęp wszędzie: jedzie do pożarów, klęsk żywiołowych, w miejsca, do których służby nie wpuszczają fotoreporterów. To nieuczciwa konkurencja – zauważa jeden z fotoreporterów z Podkarpacia.
(JF, 19.08.2026)










