Adam Michnik zlekceważony przez zarząd wydawcy "GW". Opuścił spotkanie
– Zatrudniliśmy się w redakcji, której założycielem i symbolem jest Adam Michnik. Zarząd podczas spotkania nie krył, że stosuje metody prymitywne, nie do zaakceptowania w redakcji gazety z tak wyraźnym etosem – komentuje pracownik "Gazety Wyborczej" (fot. Albert Zawada/PAP)
Redaktor naczelny "Gazety Wyborczej" Adam Michnik opuścił spotkanie, podczas którego zarząd spółki wydającej "GW" miał wytłumaczyć demontaż działu prawnego tego dziennika. – Przekonał się, że zarząd Wyborczej nawet nie stwarza pozorów, że liczy się z jego zdaniem. A pracownicy byli zdumieni prymitywnymi metodami działania zarządu – słyszymy w redakcji "GW".
O spotkanie z połączonym zarządem spółek Wyborcza i Gazeta.pl poprosili pracownicy i działający w Agorze związkowcy. – Chcieliśmy usłyszeć, dlaczego zarząd wbrew wcześniejszym zapewnieniom przystąpił do praktycznej likwidacji działu prawnego "GW". Związkowcy byli poruszeni sposobem, w jaki firma zerwała współpracę z Agnieszką Całką, która od 10 lat reprezentowała dziennikarzy w sprawach sądowych – mówi pracowniczka "Gazety Wyborczej" prosząca o zachowanie anonimowości.
"Właściwie był to szantaż"
O rozwiązaniu umowy z Agnieszką Całką, radczynią prawną, ekspertką od prawa prasowego, mediów oraz walki z pozwami SLAPP (strategiczne pozwy przeciwko udziałowi opinii publicznej w debacie) informowaliśmy w środowym "Presserwisie". Była zatrudniona na podstawie umowy B2B. Informację o zerwaniu umowy otrzymała mailem, który odebrała w trakcie jednej z rozpraw.
– Bartłomiej Chmiel z zarządu zażądał od nas, abyśmy podpisali się pod wypowiedzeniem pełnomocnictwa Agnieszce Całce. Właściwie był to szantaż: oświadczył, że jeśli tego nie zrobimy, będziemy musieli płacić za obsługę prawną z własnej kieszeni. Byliśmy oburzeni. Mieliśmy zaufanie do Agnieszki. Wszystkie sprawy wygrywała. Wszyscy zaczęli się obawiać, że zarząd przyśle w jej miejsce prawnika nieznającego specyfiki rynku prasowego – mówi pracownik "Gazety Wyborczej", który chce pozostać anonimowy.
Według ustaleń "Presserwisu" w spotkaniu z pracownikami, do którego doszło w środę, wzięły udział trzy osoby z połączonego zarządu spółek Wyborcza i Gazeta.pl: Bartłomiej Chmiel, Mikołaj Chrzan i prezeska Aleksandra Sobczak (zarówno Chrzan, jak i Sobczak byli wcześniej zastępcami naczelnego Adama Michnika). Uczestnicy mieli do wyboru formę stacjonarną i zdalną.
– Ku zaskoczeniu wszystkich, na spotkanie przyszedł Adam Michnik, który z reguły nie bierze udziału w tego typu zebraniach. Natomiast Bartłomiej Chmiel połączył się zdalnie z siłowni, co przez wielu zostało odczytane jako przejaw lekceważenia. Jego wypowiedzi były chyba najstraszniejsze: wywodził, że obsługa prawna "GW" to nie nasza sprawa i nie mamy prawa się tą sprawą interesować – relacjonuje uczestnik spotkania, proszący o zachowanie anonimowości.
"Adam, wyraźnie zdenerwowany, wyszedł z sali"
Inny pracownik Agory opowiada: – Aleksandra Sobczak została zapytana, dlaczego zarząd nie odpowiedział na pismo Adama Michnika z pierwszej połowy lipca, w którym zwrócił się do zarządu o pozostawienie zespołu prawników "GW" pod kierownictwem Piotra Rogowskiego w dotychczasowym składzie. Początkowo mówiła coś, co było niezrozumiałe. Wtedy zapytano Adama, czy dostał odpowiedź od zarządu. Gdy stwierdził, że nie, Sobczak zaczęła tłumaczyć się ogólnie, że otrzymuje bardzo dużo korespondencji, mogła coś przeoczyć. Adam, wyraźnie zdenerwowany, wyszedł z sali.
Z pięciu prawników zajmujących się obsługą redakcji "Gazety Wyborczej" wkrótce zostanie tylko szef działu prawnego Piotr Rogowski. Prócz Agnieszki Całki zarząd spółki wydającej dzienniki zamierza też zwolnić Annę Mańkowską, koordynatorkę działu prawnego "GW", która w zespole mecenasa Rogowskiego pracuje od 30 lat.
Piotr Rogowski pracuje dla "Gazety Wyborczej" od 34 lat. Bronił redaktora naczelnego Adama Michnika i dziennikarzy redakcji w dziesiątkach spraw sądowych. W lutym 2026 roku Adam Michnik i ok. 100 dziennikarzy podpisało się pod protestem przeciwko planom rozwiązania umowy z mecenasem Rogowskim i jego zespołem. Autorzy listu do zarządu nie zgadzali się na zmianę prawnika "GW" i żądali zaprzestania wszelkich prób ograniczania zakresu jego kompetencji.
Komentarz Anny Maruchy z Grupy Agora
Kolejne pismo w obronie jego zespołu Adam Michnik wysłał w pierwszej połowie lipca.
– Podczas środowego spotkania Adam Michnik po raz pierwszy zobaczył na żywo, z kim tak naprawdę ma do czynienia. Musiał zrozumieć, że zarząd nawet nie stwarza pozorów, że traktuje go poważnie i darzy elementarnym szacunkiem – mówi uczestnik spotkania.
– Zatrudniliśmy się w redakcji, której założycielem i symbolem jest Adam Michnik. Zarząd podczas spotkania nie krył, że stosuje metody prymitywne, nie do zaakceptowania w redakcji gazety z tak wyraźnym etosem – komentuje inny pracownik "Gazety Wyborczej".
Anna Marucha, dyrektorka komunikacji korporacyjnej Grupy Agora, poproszona o komentarz, odpowiada: – Dla uczestników każdego wewnętrznego, zamkniętego spotkania powinno być oczywiste, że jego treść pozostaje wyłącznie w gronie uczestników oraz osób uprawnionych do dostępu do tych informacji. Nawet jeśli ta powszechnie znana zasada została przez kogoś złamana, nie będziemy dyskutować publicznie o wewnętrznych sprawach organizacyjnych firmy.
(JF, 29.08.2026)










