Temat: telewizja

Dział: TELEWIZJA

Dodano: Marzec 16, 2026

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Według sądu Samuel Pereira nie zniesławił Romana Giertycha. Wyrok jest prawomocny

Sprawa dotyczyła wypowiedzi Pereiry z 2020 roku (screen: X/Samuel Pereira)

Według sądu Samuel Pereira, były szef serwisu Tvp.info, a obecnie dziennikarz wPolsce24, nie dopuścił się zniesławienia posła Koalicji Obywatelskiej i adwokata Romana Giertycha. Giertych domagał się 200 tys. zł nawiązki i roku pozbawienia wolności dla Pereiry.

"Sąd Okręgowy w Warszawie utrzymał w mocy wyrok uniewinniający dziennikarza od zarzutu zniesławienia @GiertychRoman na antenie TVP INFO w X 2020 r., w trakcie komentowania sprawy Polnordu oraz zatrzymania polityka. Poseł @GiertychRoman został również obciążony kosztami postępowania" – napisał w serwisie X Bartosz Lewandowski, pełnomocnik Samuela Pereiry. Sprawa dotyczyła art. 212 kodeksu karnego. Wyrok jest prawomocny.

Pereira: "Dobra wiadomość dla wolności słowa"

– Cieszę się, że prawda zwyciężyła. To dobra wiadomość dla wolności słowa w Polsce. Sąd dwukrotnie, w I i II instancji, uznał, że miałem prawo podawać informacje dotyczące afery Polnordu i o tym mówić – komentuje Samuel Pereira.

Czytaj też: Republika wyzywa zwolenników SAFE od zdrajców. "Nawoływanie do nienawiści"

W kwietniu tłumaczył w serwisie X, że sprawa zaczęła się od artykułu Tvp.info z października 2020 pt. "Włoska posiadłość Giertychów. Jak żona Barbara mecenasowi gniazdko uwiła". "Ujawniłem m.in., że śledztwo ws. Romana Giertycha i Ryszarda K. dotyczy wyprowadzenia 92 mln zł ze spółki Polnord w latach 2010-2014, a w czasie gdy kończono transfery pieniędzy, żona Giertycha – Barbara – uzyskała pierwsze pozwolenia administracyjne na rozbudowę luksusowej posiadłości we włoskim Velletri. Tego samego dnia na antenie opowiedziałem o całej sprawie. Roman Giertych oskarżył mnie za to z art. 212 kk." – napisał.

Na antenie mówił wtedy m.in. "Co ciekawe, ten szlak pieniędzy na rachunkach Romana Giertycha i Barbary Giertych może się okazać jednym z kluczowych dowodów w tej sprawie, ponieważ w 2014 roku z tych kilku milionów, które Roman Giertych posiadł też nagle, bo mimo że był znanym politykiem, to tak duże pieniądze zaczęły się pojawiać na jego kontach po wejściu we współpracę z Ryszardem K., która to współpraca – zadaniem śledczych i na podstawie zgromadzonego dowodu – była działaniem przestępczym". Zadał też pytanie, czy działka została zakupiona z przestępczego procederu kosztem akcjonariuszy poszkodowanej spółki. "Sprawa jest ciekawa, ale warto, żeby o tych faktach pamiętać, żeby nie zapomnieć, że to nie jest polityka, bo w momencie, w którym w grę wchodzi wyprowadzanie pieniędzy, to mówimy po prostu o kradzieży, a nie o polityce".

Z Romanem Giertychem nie udało nam się skontaktować.

Czytaj też: Kanał TAK zdobył od stycznia 11,6 tys. subskrybentów. Łącznie ma ich ponad 56 tys.

(MNIE, 16.03.2026)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter
Pressletter
Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.