REM: skarga na tekst "Gazety Wyborczej" pt. "Złoty interes na maściach" jest bezzasadna
Zdaniem REM skarga przewodniczącego PZPOZ na Judytę Watołę jest bezzasadna (graf: PAR)
Rada Etyki Mediów wydała jednoznaczną opinię w sprawie artykułu Judyty Watoły "Złoty interes na maściach", który ukazał się w "Gazecie Wyborczej" we wrześniu 2025 roku. Skarga wniesiona przez Cezarego Tyla, przewodniczącego Pomorskiego Związku Pracodawców Ochrony Zdrowia, została uznana za bezzasadną.
Rada podkreśliła, że dziennikarka działała w interesie społecznym, a wstrzymywanie publikacji do czasu zapadnięcia prawomocnych wyroków byłoby naruszeniem misji zawodowej.
REM odrzuciła argumentację skarżącego
W skardze skierowanej do REM Cezary Tyl sformułował szereg zarzutów. Według skarżącego dziennikarka przedstawiła informację o defraudacji środków Narodowego Funduszu Zdrowia przez lekarkę z Rumii jako "pewnik", przypisując ją do grupy przestępczej przed wyrokiem sądu. Miała też zataić fakt, że lekarka zaskarżyła decyzję Funduszu do sądu, co skutkowało wstrzymaniem egzekucji kary.
Czytaj też: Regionalne rozgłośnie publiczne odbudowują pozycję. Radio Szczecin liderem u siebie
Zdaniem skarżącego Watoła wykazała się brakiem zrozumienia różnic prawnych między "zarzutem, podejrzeniem, aktem oskarżenia a wyrokiem", opisując zjawisko jako "przestępczy biznes" jeszcze na etapie śledztwa. Dlatego, jak uważa Cezary Tyl, wprowadziła czytelników w błąd, "żerując na nieustannie podsycanej niechęci części opinii publicznej do lekarzy" w celu zwiększenia poczytności.
Rada Etyki Mediów odrzuciła argumentację skarżącego, powołując się na skalę ujawnionego procederu. REM zwróciła uwagę na statystyki. O ile w 2019 roku NFZ wypłacił placówce lekarki z Rumii 230 tys. zł za recepty na maści, to w 2022 roku kwota ta wzrosła do blisko 11 mln zł.
Rada odniosła się również do postępu śledztwa, w którym zatrzymano już 21 osób, w tym lekarzy i aptekarzy podejrzanych o wyłudzenie z NFZ co najmniej 82 mln zł. REM uznała zarzut o braku znajomości raportu NFZ przez autorkę za nieuzasadniony i wskazała na precyzję zawartych w artykule danych.
"Czekanie byłoby dziennikarską nieuczciwością"
Najmocniejszy punkt opinii REM dotyczy etyki i misji dziennikarstwa śledczego. Rada uznała za absurdalny zarzut o braku rozróżniania pojęć prawnych przez tak doświadczoną publicystkę. W dokumencie czytamy: "Jeżeli kroi się proces sądowy i już doszło do zatrzymań podejrzanych, byłoby dziennikarską nieuczciwością czekanie do ogłoszenia wyroku, który może zapaść za kilka lat".
Czytaj też: Patryk Kaźmierczak dołącza do projektu fact-checkingowego mediów publicznych
REM przypomniała, że zgodnie z Kartą Etyczną Mediów, to dobro odbiorcy jest nadrzędne wobec interesów jakiejkolwiek grupy zawodowej. Rada argumentuje, że "czynienie zarzutu z tego, że dziennikarka opublikowała tekst na etapie postępowania przygotowawczego, jest niezrozumieniem misji tego zawodu".
W podsumowaniu Helena Kowalik, wiceprzewodnicząca REM, stwierdziła, że skarga mogłaby przynieść szkodliwe skutki i zniechęcać reporterów do reagowania na próby wyłudzania publicznych pieniędzy. Rada uznała pracę red. Watoły za przykład rzetelnego wypełniania obowiązków dziennikarskich w interesie publicznym.
Czytaj też: "Nie możemy już zakładać, że cokolwiek jest prawdą". Rozmowa z laureatem Nagrody Pulitzera
(PAR, 08.02.2026)










