Wydawcy domagają się odszkodowań  |  Wyniki oglądalności na przestrzeni 2025 roku  |  Marek Tejchman w RMF FM  |  Współpraca Biznes24 z TVP  |  Emitel przedłuża testy 5G Broadcast  |  Drugi sezon serialu "Nieobecni" w TVN  |  Dodatkowe wydanie "Dziennika regionów" w TVP 3  |  MWE Networks wprowadzi reklamy  |  Podcasty Polskiego Radia  |  Odejście z Grupy Iberion  |  Rada nadzorcza e-Kiosku  |  Lista urządzeń objętych opłatą reprograficzną  |  Sąd umorzył postępowanie przeciwko dziennikarce  |  Crb Agency współpracuje  |  Siedem ofert w przetargu  |  Potrzebna agencja do projektu  |  Warszawski WUP poszukuje  |  Trzech pakistańskich dziennikarzy wśród skazanych zaocznie na dożywocie  |  TikTok najpopularniejszym źródłem informacji wśród młodych odbiorców w USA  |  Zapraszamy do newslettera "Presserwis" – dziś aż 48 newsów ze świata mediów i reklamy  |  Od początku stycznia w salonach prasowych także nowy numer magazynu "Press"  |  Kliknij tutaj, by zobaczyć zapowiedź nowego numeru. Michał Przedlacki Dziennikarzem Roku 2025, afera z książką Opolskiej, „Tygodnik Powszechny” wchodzi w nową erę i kto zarabia na AI – polecamy!  | 

Wydawcy domagają się odszkodowań  |  Wyniki oglądalności na przestrzeni 2025 roku  |  Marek Tejchman w RMF FM  |  Współpraca Biznes24 z TVP  |  Emitel przedłuża testy 5G Broadcast  |  Drugi sezon serialu "Nieobecni" w TVN  |  Dodatkowe wydanie "Dziennika regionów" w TVP 3  |  MWE Networks wprowadzi reklamy  |  Podcasty Polskiego Radia  |  Odejście z Grupy Iberion  |  Rada nadzorcza e-Kiosku  |  Lista urządzeń objętych opłatą reprograficzną  |  Sąd umorzył postępowanie przeciwko dziennikarce  |  Crb Agency współpracuje  |  Siedem ofert w przetargu  |  Potrzebna agencja do projektu  |  Warszawski WUP poszukuje  |  Trzech pakistańskich dziennikarzy wśród skazanych zaocznie na dożywocie  |  TikTok najpopularniejszym źródłem informacji wśród młodych odbiorców w USA  |  Zapraszamy do newslettera "Presserwis" – dziś aż 48 newsów ze świata mediów i reklamy  |  Od początku stycznia w salonach prasowych także nowy numer magazynu "Press"  |  Kliknij tutaj, by zobaczyć zapowiedź nowego numeru. Michał Przedlacki Dziennikarzem Roku 2025, afera z książką Opolskiej, „Tygodnik Powszechny” wchodzi w nową erę i kto zarabia na AI – polecamy!  | 

Wydawcy domagają się odszkodowań  |  Wyniki oglądalności na przestrzeni 2025 roku  |  Marek Tejchman w RMF FM  |  Współpraca Biznes24 z TVP  |  Emitel przedłuża testy 5G Broadcast  |  Drugi sezon serialu "Nieobecni" w TVN  |  Dodatkowe wydanie "Dziennika regionów" w TVP 3  |  MWE Networks wprowadzi reklamy  |  Podcasty Polskiego Radia  |  Odejście z Grupy Iberion  |  Rada nadzorcza e-Kiosku  |  Lista urządzeń objętych opłatą reprograficzną  |  Sąd umorzył postępowanie przeciwko dziennikarce  |  Crb Agency współpracuje  |  Siedem ofert w przetargu  |  Potrzebna agencja do projektu  |  Warszawski WUP poszukuje  |  Trzech pakistańskich dziennikarzy wśród skazanych zaocznie na dożywocie  |  TikTok najpopularniejszym źródłem informacji wśród młodych odbiorców w USA  |  Zapraszamy do newslettera "Presserwis" – dziś aż 48 newsów ze świata mediów i reklamy  |  Od początku stycznia w salonach prasowych także nowy numer magazynu "Press"  |  Kliknij tutaj, by zobaczyć zapowiedź nowego numeru. Michał Przedlacki Dziennikarzem Roku 2025, afera z książką Opolskiej, „Tygodnik Powszechny” wchodzi w nową erę i kto zarabia na AI – polecamy!  | 

Temat: prasa

Dział: PRASA

Dodano: Styczeń 04, 2026

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Wojna pod świętą wieżą. Dwaj wydawcy spod Częstochowy spierają się na łamach i w sądzie

Jest w mieście świętej wieży coś magicznego. Błahe wydarzenia urastają tu do rangi afer i sensacji (fot. Ireneusz Sobieszczuk/PAP)

Jeszcze nigdy po tekście w „Press” nie dostaliśmy żądania sprostowań od obu stron opisanego konfliktu w mediach.

Częstochowa i jej rejon są specyficzne. Rzucone między Katowice a Łódź, pozbawione reformą samorządową swojego województwa, a prawami rynku części wielkich zakładów. Z trwającym ćwierć wieku żalem o marginalizację. Media udają się tu średnio – chyba że kościelne. Działają związane z Jasną Górą Radio Fiat i Radio Jasna Góra, które transmituje głównie nabożeństwa, działa tygodnik katolicki „Niedziela”, chyba jedyny tygodnik w Polsce, który ma 19 edycji regionalnych. A właściwie diecezjalnych. Regionalny oddział i tygodnik ma „Dziennik Zachodni” Polska Press. Tygodnik obsługuje okoliczne powiaty: częstochowski, sięgający na wschód od miasta po granicę z województwem świętokrzyskim, kłobucki, graniczący z Opolszczyzną, i myszkowski. To niemal tyle, ile kiedyś zajmowało całe województwo częstochowskie. Jednak ze sprzedażą od lat jest marnie.

W czasach wojewódzkich mediów było więcej. „Gazeta Wyborcza” miała tu swój spory oddział i własne wydanie, a nawet własne radio. Oddział padł ofiarą zmian w „Wyborczej”, a Radio C. Złote Przeboje retransmituje program z Tychów. Działał tu również od 1993 roku drugi po katowickim oddział RMF FM. Miał nawet własny wóz transmisyjny. Jednak podziałał osiem lat i został zlikwidowany po zakazie rozszczepiania programu, który w 2001 roku wydała Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji.

To jednak nie znaczy, że w Częstochowie mediów nie ma. Ukazuje się darmowy tygodnik „Życie Częstochowy i Powiatu”, nawiązujący tytułem i fragmentem winiety do pierwszego powojennego dziennika w mieście (wyszedł dzień po pierwszym „Życiu Warszawy” i przez 50 lat był jego lokalną mutacją). Jest „Gazeta Częstochowska” (cena okładkowa 2,99 zł, ma 12 stron) – tygodnik powołujący się na tradycję od 1909 roku. Owszem, był kiedyś taki tytuł – przez niespełna rok. Ta nowa „Gazeta” powstała dopiero na fali powoływania tygodników regionalnych w ramach odwilży gomółkowskiej. Za to faktycznie z tradycjami – jak była organem Frontu Jedności Narodu i PZPR, tak teraz jest związana z Szymonem Giżyńskim – prawicowym politykiem, który w ostatnich rządach PiS był wiceministrem. Najpierw od rolnictwa, potem od kultury. Całkowitą niezależność polityczną deklaruje natomiast bezpłatny tygodnik „7 Dni”.

Działają tu jeszcze portaliki, powielające kronikę policyjną i komunikaty urzędowe, oraz spółdzielcza telewizja kablowa. Ta przynajmniej kręci własne materiały. Jest nawet lokalna redakcja publicznego Radia Katowice.

PAWEŁ I GAWEŁ

Właśnie na takim terenie ścierają się, jak Kargul z Pawlakiem, dwaj lokalni wydawcy. I jest jak w „Samych swoich” – z inwektywami, oskarżaniem się i sądem. Brakuje tylko płotu i dwóch granatów w świątecznej marynarce.

Jeden to wydawca internetowy – Paweł Gąsiorski. Prowadzi kilkanaście serwisów gminnych wokół Częstochowy i twierdzi, że walczy z każdą władzą. A że walczy – widać. Pisze w swoich serwisach sam, kąśliwie, prawie zawsze ma informacje od dobrze poinformowanych: radnych lub urzędników gminnych.

Drugi to Piotr Biernacki. Młody, przedsiębiorczy, o języku nie mniej ciętym niż Gąsiorski. Wydaje miesięcznik „Wpowiecie.pl” i towarzyszący mu serwis internetowy. Jak mówi, decyzja o miesięczniku wyszła z analizy rynku. Ta częstotliwość jemu i jego wspólnikowi wydała się najbardziej obiecująca.

Miesięcznik jest spory – 23 tys. egzemplarzy nakładu to dużo na region, w którym „Dziennik Zachodni” od dawna nie sprzedaje tylu tygodników w ciągu miesiąca. Wspólnicy korzystają częściowo z własnej sieci dystrybucji, ale to akurat zaleta. Teren rozległy, typowo wiejski.

Gąsiorski z kolportażem nie ma problemu. Swoje serwisy może robić z dowolnego miejsca w zasięgu internetu. Teksty ma krótkie, przy pewnej wprawie da się je robić z telefonu. Zresztą ma praktykę z Wirtualnej Polski, z którą współpracował. I nie tylko z nią.

W oficjalnym biogramie na stronie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, w którego zarządzie zasiada, można przeczytać: „Od 1999 roku dziennikarz, a od 2003 roku członek SDP Oddział w Katowice. Karierę w mediach rozpoczął w czasach szkolnych, gdzie współpracował z magazynami i portalami technologicznymi pisząc o rynku telefonii komórkowej. Pracował zarówno w tytułach lokalnych, jak i ogólnopolskich. Współpracował z redakcjami w Polsce, Czechach i Słowacji. Obecnie jeden z największych wydawców w subregionie północnym województwa śląskiego”.

Biernacki jest wobec niego bezlitosny. Nie pisze o nim inaczej niż „bloger z Cisia” – to niewielka wieś koło podczęstochowskiej Blachowni, gdzie Gąsiorski mieszka. Dlaczego „bloger”? Bo jego zdaniem w swoich serwisach (wszystkie są zarejestrowanymi tytułami prasowymi) pisze jak bloger: nie sprawdza informacji, stawia pytania, które mogą insynuować nieprawidłowości, do tego mocny tytuł i na tym poprzestaje.

SOŁTYS, CO Z BURMISTRZEM WOJOWAŁ

Drugim określeniem, którego czasem używa, jest „sołtys z Cisia”. Gąsiorski faktycznie był tam sołtysem, ale został odwołany. Jak wspomina jeden z częstochowskich dziennikarzy, poszło o próbę zorganizowania referendum w sprawie odwołania ówczesnej burmistrz Blachowni Sylwii Szymańskiej, którego Gąsiorski był inicjatorem. Blachownia wtedy przeżywała swoją popularność medialną. Gmina przygotowała plan rozwoju, który okazał się plagiatem. W dodatku nikt, kopiując dokument, nie zwrócił uwagi, że plan przewiduje rozwój turystyki bazujący na rzece Dunajec – którą od Blachowni dzieli w prostej linii jakieś 150 km. Ale w 2016 roku, kiedy Gąsiorskiego odwołano, konflikt z panią burmistrz trwał od wielu miesięcy.

Zaczęło się od przegranego przez niego procesu o zniesławienie Szymańskiej. Potem była sprawa wywieszania ogłoszeń sołeckich na przystanku gminnej komunikacji. Później Gąsiorski powiadomił prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa polegającego na wyłudzeniu przez burmistrz Szymańską świadczenia z ośrodka pomocy społecznej oraz złożenia nieprawdziwego oświadczenia majątkowego. Śledztwo umorzono. Wojna z panią burmistrz trwała aż do ostatnich wyborów samorządowych, kiedy przegrała.

Wojna Gąsiorskiego z Biernackim ma krótszą historię. W 2021 roku Gąsiorowski opublikował w serwisie GminaMiedźno.pl informację o współpracy dwóch firm Biernackiego z gminą i wrzucił do sieci zdjęcia faktur. Podobne informacje, wsparte skanami dokumentów, które ostatecznie są publicznie dostępne, w jego kilkunastu serwisach pojawiają się często. Rozlicza władze gminy z pieniędzy wydawanych na promocję czy na gminne inwestycje.

I tak usiłował zrobić, publikując tekst o wydatkowaniu przez Blachownię 60 tys. zł na gazetkę wyborczą. Tytułem dystrybuowanym przed drugą turą wyborów miała być „Wpowiecie.pl”. Tu Piotr Biernacki nie wytrzymał i wprost zagroził Gąsiorskiemu procesem.

Ogłoszenia wyborcze w gazecie się faktycznie znalazły, ale zostały opłacone przez komitet wyborczy według stawek reklamowych gazety, a nie, jak sugerował Gąsiorski – z pieniędzy gminy. Była burmistrz zdążyła jeszcze złożyć do sądu prywatny akt oskarżenia o zniesławienie, ale nowy burmistrz sprawę wycofał.

Biernacki ujął się też za Markiem Kułakowskim, byłym radnym Blachowni i wieloletnim częstochowskim dziennikarzem, któremu Gąsiorski zarzucił próbę wyłudzania danych osobowych dzieci pod przykrywką konkursu i napisał, że Kułakowski jest znany „w częstochowskim środowisku homoseksualistów i osób transpłciowych”.

Kułakowski, który sam prowadzi bloga opisującego sprawy gminy Blachownia, wielokrotnie pisał o Gąsiorskim, nie raz powołując się na publikacje „Wpowiecie.pl”. Zarzucał mu łamanie ciszy wyborczej, wspieranie obecnego burmistrza w kampanii, naruszanie prawa prasowego, bezpodstawne oskarżenia. W końcu zagroził mu procesem z art. 212 Kodeksu karnego.

GOŁO I NIEWESOŁO

Sprawa „środowiska homoseksualistów” poruszyła jeszcze jedną kwestię. Piotr Biernacki przypomniał, że Paweł Gąsiorski – przypomnijmy, że członek zarządu głównego SDP – miał prowadzić serwisy pornograficzne. Pisaliśmy o tym w poprzednim numerze „Press”. I dostaliśmy dwa wnioski o sprostowanie.

Sprawa pornografii miała się potwierdzić, kiedy w 2020 roku Gąsiorski złożył w sądzie dwa prywatne akty oskarżenia o zniesławienie – przeciwko Biernackiemu i przeciwko jego wspólnikowi Adrianowi Bielowi. Oba zakończyły się pod koniec 2022 roku jego porażką i uniewinnieniami, a toczyły się jawnie.

Jak napisał wtedy Biernacki: „Dostarczyliśmy sądowi kopie jego wpisów z forów internetowych sprzed lat, a także wydruki archiwalnych stron pornograficznych, towarzyszące im regulaminy obfitujące w nazwy firm Gąsiorskiego, adresy domen internetowych i szereg innych śladów, które niefrasobliwie pozostawił w trakcie swojej przygody w wirtualnym świecie. Dotarliśmy też do dokumentów zarejestrowanej w Anglii fasadowej spółki, na której czele Paweł Gąsiorski postawił swoją ówczesną partnerkę, a obecnie żonę Oktawię”.

I tu ciekawostka – Paweł Gąsiorski, czując, że grunt mu się pali pod nogami, chciał wycofać swoje oskarżenia, ale wydawcy „Wpowiecie.pl”, którzy musieli na tym etapie procesu zgodzić się na takie rozwiązanie, byli nieubłagani. Skoro złapali za gardło – nie odpuścili.

Obecnie Gąsiorski od porno się nie uchyla, co potwierdził przed sądem jego były wspólnik. Twierdzi jednak, że sam serwisów pornograficznych nie prowadził, ale jedynie sprzedawał ruch na takie strony. I to napisał we wniosku o sprostowanie, a w prywatnych rozmowach o porno ponoć tylko żartował. Miał też zarabiać na serwisach z wróżbami i horoskopami, opartych na płatnych SMS-ach.

Jednak o serwisach porno mówią też inni częstochowscy dziennikarze, choć nikt nie potrafi wymienić żadnej nazwy. – Widziałem dane finansowe z jego firmy w 2023 roku – mówi anonimowo jeden z dziennikarzy. – Przy ponad 900 tys. zł rocznego przychodu miał raptem 4 tys. dochodu – reszta to koszty.

Te dane, podawane za sprawozdaniami finansowymi składanymi w KRS, można znaleźć np. w serwisie GoWork.pl. I jedną opinię, wpisaną w 2019 roku: „Przestrzegam wszystkich, którzy myślą o jakiejkolwiek współpracy z tą firmą”.

Ubiegły rok był dla Gąsiorskiego lepszy – przy przychodach 1,74 mln zł zysk wyniósł 70,8 tys. zł. Największym kosztem był koszt wynagrodzeń – ponad 1,4 mln zł, przy czym spółka zatrudnia dwie osoby na etacie. Natomiast w czasie, gdy miał prowadzić serwisy pornograficzne, czyli między 2009 a 2014 rokiem, w najlepszym roku ówczesna spółka przyniosła obroty na poziomie 2–3 mln zł, co zeznał były wspólnik Gąsiorskiego.

Dla porównania – spółka Biernackiego przy przychodach w wysokości niespełna 291 tys. zł zarobiła netto nieco ponad 40,5 tys. zł.

O CO TA WOJNA?

Wojna rozpętała się o informację zamieszczoną przez Gąsiorskiego i eskaluje wraz z kolejnymi publikacjami. Teraz kolejna odsłona dotyczy zarzutów o szantaż, jakiego miał się dopuścić Biernacki wobec władz podczęstochowskiej Poczesnej. Taki sam zarzut padł zresztą pod adresem Gąsiorskiego. Chodziło o zlecenia reklamowe z gminy w zamian za ocenianie jej działań łaskawym okiem. Czyli o pieniądze za przychylność.

Jeden z miejscowych radnych wystosował nawet w tej sprawie pismo do wójta, pytając, czy zawiadomił o szantażu organy ścigania. Ten w odpowiedzi napisał: „Informuję, że Wójt Gminy Poczesna, Artur Sosna, nie był szantażowany przez żadne osoby z szeroko pojętych mediów. W związku z powyższym nie było potrzeby powiadamiania w tej sprawie policji czy prokuratury”.

Sprawa się wyjaśniła, jednak Biernacki uważa, że umieszczenie jego przykładu w tekście, w którym pojawiają się też inne przykłady podchodów lokalnych wydawców pod władze gmin, naruszyło jego dobra osobiste. Ubodło go zwłaszcza porównanie takich praktyk do działań przestępczych.

W okolicach Częstochowy dużych zleceniodawców reklam jest jak na lekarstwo. W części gmin to urzędy są najpoważniejszymi pracodawcami. Inna sprawa, że teren jest rekreacyjny: w zachodniej części lasy, we wschodniej i południowej fragment Jury Krakowsko-Częstochowskiej, atrakcyjne działki rekreacyjne, sporo domów letniskowych, a to dla gminy oznacza wyższe podatki od nieruchomości, czyli więcej dochodów dla budżetu.

Piotr Biernacki przyznaje, że część gmin z oszczędności nie wydaje swoich biuletynów, więc publikację relacji z gminnych uroczystości, informacji o inwestycjach czy zapowiedzi imprez zlecają jego miesięcznikowi i portalowi, co jest oznaczone w layoucie gazety. Do innych dociera, więc również o nich pisze. Niedawno rozszerzył zasięg na powiat myszkowski i lubliniecki.

Paweł Gąsiorski sprzedał za to serwis w Poraju. Jakiś czas temu przegrał sprawę z tamtejszą wójt, której zarzucił kupowanie rajstop za pieniądze gminy. Przegrał, nic nie osiągnął i się wycofał – komentuje jeden z częstochowskich dziennikarzy.

Jest w mieście świętej wieży coś magicznego. Błahe wydarzenia urastają tu do rangi afer i sensacji. Dzięki Henrykowi Sienkiewiczowi obrona Jasnej Góry urosła do znaczenia symbolu narodowego, choć w gruncie rzeczy była tak niewielkim wydarzeniem, że nie wspominają o nim nawet współcześni wydarzeniom pamiętnikarze.

***

Ten tekst Ryszarda Parki pochodzi z magazynu Press  wydanie nr 9-10/2025. Teraz udostępniliśmy go do przeczytania w całości dla najaktywniejszych Czytelników.

„Press” do nabycia w dobrych salonach prasowych lub online (wydanie drukowane lub e-wydanie) na e-sklep.press.pl.

Czytaj też: Nowy „Press”: Michał Przedlacki, afera z książką Opolskiej i kto zarabia na AI

Press

Ryszard Parka

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter
Pressletter
Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.