Prezes PIK: Polska potrzebuje pieniędzy na Narodowy Program Rozwoju Czytelnictwa
Narodowy Program Rozwoju Czytelnictwa do tej pory prowadzony był w pięcioletnich edycjach (fot. Dmitry Spravko/Unsplash.com)
Przedstawiciele Polskiej Izby Książki podczas spotkania w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego usłyszeli, że środki na Narodowy Program Rozwoju Czytelnictwa zostaną prawdopodobnie ujęte w rezerwie budżetowej na przyszły rok. – To jest program, który powinien mieć swoje stałe miejsce w budżecie państwa. Jesteśmy zaniepokojeni tą sytuacją, i to w kraju, gdzie wciąż tak kluczowa jest promocja czytelnictwa – ocenia Grzegorz Majerowicz, prezes Polskiej Izby Książki.
Narodowy Program Rozwoju Czytelnictwa do tej pory był prowadzony w pięcioletnich edycjach. Na działania w drugiej edycji programu (2021-2025) zaplanowano wydatki w wysokości 1,1 mld zł, w tym 635 mln zł pochodziło z budżetu państwa. Środki posłużyły m.in. do sfinansowania programów promocji czytelnictwa oraz zakupu nowości wydawniczych do przedszkoli, bibliotek szkolnych i pedagogicznych oraz bibliotek publicznych.
"Mówimy o ponad 37-milionowym kraju"
W roku bieżącym, już po zakończeniu drugiej edycji, na zakup nowości dla 1898 bibliotek skierowano niemal 10 mln zł. Jak przypomina prezes PIK Grzegorz Majerowicz, to zaledwie jedna trzecia kwoty do tej pory rezerwowanej na ten cel.
Czytaj też: Łódzka Drukarnia Prasowa po 80 latach przechodzi do historii. Budynek ma być wyburzony
– Mówimy o ponad 37-milionowym kraju, gdzie funkcjonuje około 7,5 tys. bibliotek publicznych. Zbyt niskie finansowanie zakupu nowości wydawniczych oznacza, że część osób nie będzie miała dostępu do tego rodzaju książek, bo albo ich nie stać na zakup w księgarni, albo zwyczajnie ze względów logistycznych nie są w stanie do niej dotrzeć – ocenia Grzegorz Majerowicz.
Podkreśla, że inne kraje europejskie na stałe wspierają czytelnictwo, w różny sposób pomagając księgarniom, m.in. rozdając bony na kulturę. Są też takie, jak np. Norwegia, która w ramach programu zakupowego kupuje część nakładu wybranych nowości wydawniczych i przekazuje je do bibliotek publicznych.
– Co z tego, że dana biblioteka fantastycznie wygląda i jest dobrze zorganizowana, jeśli nie ma w niej nowych tytułów, po które czytelnicy chcieliby sięgnąć? – zastanawia się Grzegorz Majerowicz. Zaznacza, że dla uzdrowienia rynku potrzebne są nie tylko takie mechanizmy wsparcia, jak przygotowywany właśnie projekt ustawy o ochronie rynku książki, lecz także stałe finansowanie dla Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa.
MKiDN: Rozwiązanie techniczne, stosowane w przeszłości
Poprosiliśmy Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego o komentarz na temat zapowiedzi ujęcia funduszy na NPRCz w rezerwie budżetowej na przyszły rok.
Czytaj też: Katowicki "Sport" wciąż gotowy, by wejść do druku. Problemem kolportaż
Jak wyjaśnia Piotr Jędrzejowski, rzecznik MKiDN, zabezpieczenie środków na realizację programu wieloletniego w rezerwie celowej budżetu państwa jest rozwiązaniem technicznym, stosowanym w przeszłości.
– W zakończonej w ubiegłym roku edycji Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa 2.0 (program realizowany w latach 2021-2025) środki na jego realizację w 2021 roku również zostały w całości zaplanowane w rezerwach celowych budżetu państwa – tłumaczy Piotr Jędrzejowski.
Dodaje, że w kolejnych latach, od 2022 do 2025 roku, fundusze na działania podlegające ministrowi MKiDN, jak m.in. poprawa oferty bibliotek publicznych czy inwestycja w ich infrastrukturę, przewidziane były w ramach funduszy na kulturę i ochronę dziedzictwa narodowego.
– Natomiast w odniesieniu do części Programu, za którą odpowiadał minister właściwy ds. oświaty i wychowania (chodzi o zakup nowości wydawniczych do przedszkoli oraz bibliotek szkolnych i pedagogicznych – przyp. red.), środki były wyodrębniane w rezerwie celowej budżetu państwa na dany rok – tłumaczy Piotr Jędrzejowski.
Wzrosło znaczenie bibliotek publicznych
Jak podsumowuje rzecznik, Rada Ministrów ma czas do 30 września na przyjęcie ostatecznego projektu i przedłożenie go do Sejmu RP wraz z uzasadnieniem.
Czytaj też: Karolina Kowalska i Zuzanna Staszewska-Jedynasty w zespole "Dziennika Gazety Prawnej"
Według badania zrealizowanego dla Biblioteki Narodowej w 2025 roku tylko 41 proc. Polaków przeczytało co najmniej jedną książkę, a tych, którzy sięgają po co najmniej siedem pozycji rocznie, jest zaledwie 7 proc.
Jednocześnie w minionym roku wzrosło znaczenie bibliotek publicznych. Korzysta z nich 19 proc. czytelników, tj. o 4 pkt proc. więcej niż 2024 roku i 1 pkt proc. więcej niż przed pandemią, w 2019 roku.
Czytaj też: Matka reportażu. Małgorzata Szejnert wychowała najlepszych reporterów i reporterki
(MZD, 13.09.2026)










