Administracja Trumpa sprzeciwia się brytyjskim planom wobec platform cyfrowych
Donald Trump broni interesów big techów (fot. Samuel Corum/POOL/SIPA USA/EPA/PAP)
Administracja Donalda Trumpa wyraziła "poważne zaniepokojenie" planami rządu Wielkiej Brytanii, które mają zmusić YouTube i inne platformy cyfrowe do nadawania większego priorytetu uznanym nadawcom. Zdaniem Waszyngtonu posunięcie to grozi "ułatwieniem cenzury".
W stanowczym komunikacie władze USA stwierdziły, że propozycje faworyzowania tradycyjnych mediów w algorytmach serwisów społecznościowych mogą "stworzyć precedens, na który będą mogły powoływać się reżimy autorytarne, uzasadniając w ten sposób ściślejszą kontrolę nad treściami w internecie".
"Ryzyko przekształcenia się w narzędzie cenzury"
Ostrzeżono również, że działania te mogą zaszkodzić niezależnym dziennikarzom i być równoznaczne z "eksterytorialną cenzurą wypowiedzi Amerykanów w internecie, podlegających ochronie prawnej".
Czytaj też: Administracja Trumpa przeznaczy 4 mln dol. na wsparcie prawicowych europejskich mediów
Oświadczenie, przekazane za pośrednictwem ambasady USA w Londynie, podnosi spór wokół planów zwiększenia widoczności takich podmiotów jak BBC oraz ITV.
Rząd Wielkiej Brytanii zapowiedział rozważenie kroków legislacyjnych, jeśli platformy nie podejmą działań na rzecz promowania wiarygodnych treści. Waszyngton ostrzegł jednak, że taki plan grozi faktycznym usunięciem materiałów niezależnych dziennikarzy na rzecz treści pochodzących z uznanych mediów.
"Ochrona wolnego i otwartego internetu oraz swobody wypowiedzi w sieci to priorytety administracji Trumpa" – oświadczono. "Mechanizm umożliwiający rządom wpływanie na to, które źródła zyskują priorytetową widoczność, niesie ze sobą ryzyko przekształcenia się w narzędzie cenzury motywowanej poglądami".
USA gotowe bronić amerykańskich koncernów
Władze w USA zauważają, że jeżeli Wielka Brytania zobowiąże platformy do promowania treści mediów preferowanych przez rząd, skutki dla zasięgu nadawcy lub źródła informacji niecieszącego się rządową przychylnością nie będą znacząco różnić się od całkowitego usunięcia takich treści.
Czytaj też: Brytyjscy nadawcy i związki sportowe apelują o ulgi podatkowe na transmisje sportów kobiecych
Administracja USA zapytała o zabezpieczenia, które miałyby zagwarantować, że "wszelkie uprzedzenia i preferencje brytyjskich urzędników państwowych oraz organizacji zewnętrznych" nie wpłyną na kształt planu w sposób niekorzystny dla "dziennikarstwa niezależnego lub reprezentującego poglądy mniejszościowe".
"Z zadowoleniem przyjmujemy zaangażowanie i opinie na temat naszej zielonej księgi (oficjalnego dokumentu rządowego o charakterze dyskusyjnym i konsultacyjnym dotyczącego mediów – red.). Głęboko wierzymy w wolność słowa i uczciwą konkurencję, a wszelkie podejmowane przez nas działania będą miały na celu ich ochronę" – przekazał w odpowiedzi rzecznik brytyjskiego Departamentu Kultury, Mediów i Sportu.
Według nieoficjalnych informacji ewentualne regulacje dotyczyłyby wyłącznie Wielkiej Brytanii. Zastrzeżenia zgłoszone przez USA świadczą natomiast o gotowości do obrony amerykańskich koncernów technologicznych, które zarządzają największymi platformami cyfrowymi na świecie.
Czytaj też: Lider AfD w Saksonii-Anhalt nie miał czasu dla polskich dziennikarzy
(MAC, 08.09.2026)










