Watchdog Polska poparł dziennikarza obwinionego o zakłócanie posiedzenia rady miejskiej
Według Watchdog Polska postawienie dziennikarza z Krosna przed sądem może wywołać efekt mrożący (graf. PAR)
W Krośnie trwa proces Piotra Dymińskiego, lokalnego aktywisty i redaktora naczelnego serwisu KrosnoSfera, o zakłócanie obrad rady miejskiej. Wniosek o ukaranie go złożyła Straż Miejska. Zakłócanie miało polegać na nagrywaniu obrad rady.
Wszystko zaczęło się w październiku 2024 roku, kiedy Dymiński ustawił kamerę na środku sali obrad krośnieńskiej rady miejskiej. Potem, w trakcie sesji, kilkukrotnie podnosił rękę, by zabrać głos.
Piotr Dymiński wyjaśnia, że oficjalnych nagrań z obrad nie cechuje wysoki standard. Obraz często jest zasłonięty planszami, występujący i prezydent miasta nie korzystają z mikrofonu. Podczas ostatniej październikowej sesji w 2024 roku postanowił nagrywać obrady sam, na co uzyskał zgodę. Skończyło się to siłową interwencją Straży Miejskiej.
Sprawa toczy się nadal, a w jej toku zlecono m.in. opinię biegłego psychiatry. Ta nie wykazała niepoczytalności obwinionego.
Do sprawy jako amicus curiae przystąpiła Sieć Obywatelska Watchdog Polska. – Prawo do uzyskiwania informacji obejmuje dostęp do dokumentów oraz wstęp na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów, z możliwością rejestracji dźwięku lub obrazu – przypomina Szymon Osowski, prezes Watchdog Polska.
Stowarzyszenie w swojej opinii przekazanej Sądowi Rejonowemu w Krośnie odwołało się do Konstytucji RP i orzecznictwa ETPC. Wskazało również, że na oficjalnych nagraniach, których publikacja jest obowiązkowa, często nie widać całej sali ani reakcji i zachowań radnych, zwłaszcza gdy nie zabierają oni głosu. Tymczasem takie informacje mogą mieć istotne znaczenie dla oceny m.in. przebiegu procesu stanowienia prawa.
Zdaniem Watchdog Polska o zakłócaniu obrad rady miejskiej, o co obwiniony jest redaktor naczelny, nie może być mowy, póki radni mogą zabierać głos, głosować i procedować kolejne punkty porządku obrad.
Stowarzyszenie wskazało też w podsumowaniu opinii, że "stosowanie przepisów prawa karnego lub wykroczeniowego wobec osób podejmujących krytykę lub monitoring działań władzy lokalnej stwarza poważne ryzyko dla funkcjonowania demokracji". Interwencja służb podczas sesji rady miejskiej, a potem pociągnięcie dziennikarza do odpowiedzialności może wywołać efekt mrożący.
(PAR, 09.08.2026)










