Projekt ustawy medialnej na razie nie trafi do parlamentu
Szefowa resortu kultury Marta Cienkowska poinformowała, że projekt nowej ustawy medialnej przesłano do Stałego Komitetu Rady Ministrów (fot. Tomasz Gzell/PAP)
Projekt nowej ustawy medialnej Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przesłało do Stałego Komitetu Rady Ministrów. – Zrobiliśmy wszystko, co było w tej sprawie do zrobienia – mówiła podczas czwartkowego spotkania z dziennikarzami ministra kultury i dziedzictwa narodowego Marta Cienkowska. Jednak projekt ustawy medialnej nie trafi do parlamentu w dającej się przewidzieć przyszłości.
Projekt nowej ustawy medialnej zakłada m.in. likwidację abonamentu radiowo-telewizyjnego, likwidację Rady Mediów Narodowych i reformę Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Projektodawcy proponują, aby władze mediów publicznych wybierała zreformowana KRRiT w transparentnych konkursach. Ustalają też stałą kwotę wsparcia mediów publicznych z budżetu państwa na poziomie 2,5 mld zł rocznie.
– Mechanizm wsparcia mediów publicznych nie jest jeszcze przesądzony. Resort finansów przedstawia inny pogląd od zawartego w projekcie ustawy – mówiła podczas spotkania z dziennikarzami ministra kultury Marta Cienkowska. Szefowa resortu podkreśliła, że ostateczne rozstrzygnięcia dotyczące kształtu nowej ustawy medialnej mogą zapaść podczas prac na forum Stałego Komitetu Rady Ministrów.
Rzecznik prasowy MKiDN Piotr Jędrzejowski zauważa jednak, że prace nad ustawą medialną nie zostały jeszcze wpisane w harmonogram Stałego Komitetu Rady Ministrów.
– Jako szef Komisji Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Środków Przekazu muszę wiedzieć, kiedy do Sejmu trafią projekty o kluczowym znaczeniu. Dlatego zapytałem premiera o ustawę medialną. W odpowiedzi usłyszałem, że trzeba czekać na okienko pogodowe – mówi "Presserwisowi" Piotr Adamowicz, poseł Koalicji Obywatelskiej.
Przewodniczący komisji wyjaśnia, że chodzi o pogodę polityczną. – Zrozumiałem, że obecna sytuacja, również wewnątrz koalicji, jest w ocenie premiera zbyt niespokojna, aby pracować nad rozwiązaniami wymagającymi szerokiego konsensusu. W tej sytuacji można z całą pewnością powiedzieć, że projekt ustawy medialnej nie trafi do Sejmu przed sierpniową przerwą wakacyjną. Trudno powiedzieć, kiedy w ogóle to nastąpi – mówi Piotr Adamowicz.
– Wszyscy mają świadomość, że ustawy medialnej nie podpisze prezydent Karol Nawrocki, m.in. dlatego że wejście w życie oznaczałoby rozwiązanie obecnej Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji (KRRiT), w której większość mają nominaci szeroko pojętej prawicy – mówi poseł Lewicy, proszący o zachowanie anonimowości. – Jednak przedłożenie prezydentowi RP ustawy reformującej media publiczne i implementującej Europejski Akt Wolności Mediów (EMFA) miałoby walor wizerunkowy, reklamowało koalicję rządzącą, pokazywało, że potrafi ona znajdować dobre rozwiązania – mówi nasz rozmówca.
Wśród parlamentarzystów Koalicji Obywatelskiej dominuje jednak przekonanie, że projekt trafi do zamrażarki. – Wejście w życie ustawy medialnej oznacza koniec stanu likwidacji, w jakim znalazły się media publiczne – mówi posłanka Koalicji Obywatelskiej, również chcąca pozostać anonimowa. – Dodatkowo uchwalenie ustawy medialnej musiałoby być poprzedzone szeregiem kompromisów wewnątrz koalicji rządzącej. To budzi obawy kierownictwa i wszystko wskazuje na to, że do czasu przyszłorocznych wyborów parlamentarnych ustawa medialna nie będzie procedowana. A media publiczne pozostaną w stanie likwidacji – zaznacza nasza rozmówczyni.
(JF, 24.07.2026)










