Republika wbrew sondażowym wynikom długo ogłaszała wygraną Orbána. "Tak bardzo chcieli, by wygrał"
Republika manipulowała danymi, ignorując cząstkowe wyliczenia na temat wyników głosowania, by przez prawie godzinę ogłaszać zwycięstwo Orbána (screen: YouTube/Telewizja Republika)
Chociaż w niedzielny wieczór kolejne wyniki liczonych głosów dawały na Węgrzech zdecydowaną wygraną w wyborach opozycji, to telewizja Republika przez prawie godzinę manipulowała danymi. Informowała o "wielkim zwycięstwie" Viktora Orbána. "Tak bardzo chcieli, by wygrał" – komentują eksperci.
Pierwsze cząstkowe wyniki w wyborach Węgierskie Narodowe Biuro Wyborcze podało w niedzielę tuż po 20. Fidesz wygrywał 53 do 36 proc., ale dane uwzględniały jedynie 2,86 proc. zliczonych głosów. Inne media zignorowały je jako "całkowicie niemiarodajne". Tymczasem w programie specjalnym Republiki od godz. 20.08 ogłaszano wygraną partii Orbána. Na pasku podano: "Telex.hu: Fidesz 44.5%, Tisza 42%, Mi Hazank 7%" oraz "Wstępne wyniki sondażowe: zwycięstwo Viktora Orbána".
Tymczasem w tamtym momencie sondaż niezależnego Telex.hu dawał partii TISZA wygraną: 55 proc. do 38.
Pozostałe dwa sondaże opublikowane tuż po zamknięciu lokali wyborczych – opisało je OKO.press – także gwarantowały wygraną TISZY: od 14 do 18 proc. przewagi.
Zapytaliśmy o dane publikowane na paskach Tomasza Sakiewicza, redaktora naczelnego stacji, i Jarosława Olechowskiego, szefa wydawców. Nie odpowiedzieli.
Witold Tumanowicz z Konfederacji oraz Adam Bielan z PiS opublikowali screeny z analogicznymi wynikami do tych z TV Republika. Według pierwszego, były to "prognozy na podstawie modelu”, przy czym nie jest jasne, czyj to był sondaż i czy nie dotyczył jedynie listy krajowej, czyli bez jednomandatowych okręgów wyborczych.
– Oni w Republice nie zrozumieli do końca, co zostało pokazane. A przecież mieli tam na miejscu tyle osób, że mogli się zorientować – mówi "Presserwisowi" Bartosz Wieliński, wicenaczelny "Gazety Wyborczej", który obserwował całą relację na żywo.
Od 20.14 do 20.40, w czasie wywiadów ze Zbigniewem Ziobro (porównywał Unię Europejską do "IV Rzeszy tylko bez czołgów") oraz Mariuszem Błaszczakiem, stacja pisała na paskach: "Wielkie zwycięstwo Orbána!".
"Wstępne wyniki sondażowe" nieco się zmieniły: "Telex.hu: Fidesz 48%, Tisza 43%, Mi Hazank 6%". Od 20.25 paski głosiły: "Cząstkowe wyniki: wielkie zwycięstwo Orbána".
Tymczasem wówczas znane już były wyniki po zliczeniu 6,52 proc., a następnie niespełna 15 proc. głosów. W obu TISZA wygrywała. W drugim z nich jej przewaga była już miażdżąca – partia uzyskała 125 miejsc w parlamencie, a rządzący Fidesz – 65. W tym czasie mówił o tym dr hab. Robert Rajczyk w TVN 24, a kilka minut później podawało to TVP Info.
O 20.44 TVN 24 publikował wyniki po zliczeniu 21,54 proc. głosów – wygrana TISZY wzrastała. Chwilę potem TVP Info podawało rezultaty po 29,2 proc. zliczonych głosów – TISZA miała ponad dwa razy więcej mandatów niż Fidesz. Tymczasem tuż przed godz. 21 paski Republiki nadal ogłaszały "zwycięstwo Orbána”.
Tuż po 21 wszystkie media podały elektryzującą wiadomość – Viktor Orbán pogratulował zwycięstwa Péterowi Magyarowi, liderowi opozycyjnej TISZY. Dopiero wówczas, o 21.05, reporter Republiki Aleksander Wierzejski, relacjonujący wybory ze sztabu Fidesza, oznajmił, że choć partia Orbána początkowo wygrywała, to po zliczeniu 37 proc. głosów jest "troszeczkę inaczej". Na pasku pojawiło się info: "TISZA 51 proc., Fidesz 40 proc.".
Materiały wideo i wpisy Republiki na platformie X z relacjami ogłaszającymi "wielką wygraną Orbána" przyciągnęły uwagę internautów. Tylko pod filmem na YouTubie z wywiadem Edyty Lewandowskiej z ukrywającym się na Węgrzech Zbigniewem Ziobro większość z ponad 800 komentarzy była negatywna dla stacji Sakiewicza. Screeny Republiki z paskami ogłaszającymi wiktorię Orbána stały się w social mediach tematem kpin i memów. Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski podawał taki screen z hasztagiem #Włączprawde.
Bartosz Wieliński uważa, że Republika zakłamywała tak rzeczywistość z powodów politycznych. A także, bo "tak bardzo chcieli, by Orbán wygrał". – Włączyłem ich relację, by się z tego pośmiać – popatrzeć jak pęka balon i okazuje się, że w środku jest pusty. Niczego innego się nie spodziewałem. Bo ich nie można traktować jako dziennikarzy – to funkcjonariusze propagandowi i tak właśnie działa propaganda – podkreśla Wieliński. Uważa, że przy tak dużej dezinformacji powinna reagować Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji.
– Republika dezinformowała swoich odbiorców. To kompromitujące dla stacji, która deklaruje się jako informacyjna, ale nie mamy instrumentu prawnego, by w tym przypadku interweniować – mówi "Presserwisowi" prof. Tadeusz Kowalski, członek KRRIT. Kowalski tłumaczy, że nie ma tu naruszenia art. 18 ustawy o KRRiT, zaś art. 21 dotyczący m.in. jakości informacji odnosi się tylko do mediów publicznych, a nie prywatnych.
(KB, 14.04.2026)










