Dział: TELEWIZJA

Dodano: Marzec 06, 2026

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Marka Zająca, wicedyrektora TVP, bronią osoby bliskie Marianowi Turskiemu

W "Polityce" ukazały się trzy listy broniące Marka Zająca w sprawie filmu o Marianie Turskim (fot. Łukasz Gągulski/PAP)

Najnowsza "Polityka" drukuje trzy listy w obronie Marka Zająca, wicedyrektora biura programowego TVP, napisane w sprawie niewyemitowanego filmu o Marianie Turskim. Podpisali sie pod nimi: córka zmarłego dziennikarza oraz świadka Holocaustu Joanna Turska, dyrektor Dariusz Stola z Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN oraz Michael Schudrich, naczelny rabin Polski.

Sprawa zaczęła się od tekstu Wojciecha Czuchnowskiego w "Gazecie Wyborczej" pt. "Kto się boi filmu o Marianie Turskim? Dokument nie zostanie wyemitowany w TVP w rocznicę jego śmierci". Można było z niego wywnioskować, że osobą odpowiedzialną za niewyemitowanie filmu był Marek Zając, wicedyrektor biura programowego TVP.

Joanna Turska, córka Mariana Turskiego, w najnowszej "Polityce" napisała: "Film ten nie był produkcją zleconą przez Telewizję Polską, a rozmowy na jego temat zarówno ze względów proceduralnych, jak i merytorycznych toczyły się przez wiele miesięcy i nie było w tej sprawie konsensu" /.../ "Chciałabym przede wszystkim jednak odnieść się do postaci red. Marka Zająca - bliskiego przyjaciela mojego Taty, człowieka prawego, który ponad 20 lat swojego życia poświęcił pamięci ofiar Auschwitz i edukacji na temat Zagłady. Artykuł red. Czuchnowskiego w sposób nieuzasadniony i uproszczony przypisał winę Markowi Zającowi za niepokazanie tego filmu w telewizji. Takie przedstawienie sprawy jest nie tylko krzywdzące, ale, co gorsza, stało się przyczyną medialnej nagonki na człowieka, który przez lata wielokrotnie udowadniał, jak ważny był Tata dla niego, a teraz - jak ważna jest pamięć po Tacie" - napisała Joanna Turska.

Obok "Polityka" opublikowała list Dariusza Stoli, dyrektora Polin. "Pragnę zareagować na bezpodstawną krytykę, także na łamach » Polityki«, której obiektem stał się ostatnio pan Marek Zając (chodzi o felieton Sławomira Mizerskiego pt. "Nie szarpać widzem", który za "Gazetą Wyborczą" opisywał sprawę braku emisji w TVP filmu o Marianie Turskim - red.). Krytyka ta jest tym bardziej krzywdząca, że dotyczy wiernego przyjaciela i pomocnika błp. Mariana Turskiego, a także osoby, która jak mało kto w naszym kraju przyczyniła się do właściwego upamiętnienia Zagłady" - napisał Stola. I dalej o Zającu: "Jego wątpliwości dotyczące filmu »XI. Nie bądź obojętny« były uzasadnione. Film wzbudził kontrowersje nie tylko ze względu na współczesne odniesienia, ale po pierwsze ze względu na sposób wykorzystania wstrząsających obrazów ofiar nazistowskiego okrucieństwa. /.../ Trzeba też brać pod uwagę, że zdjęcia te wyszły często z rąk oprawców i oddają ich punkt widzenia. Wiemy wreszcie, że wstrząsanie emocjami nie służy edukacji, że są lepsze sposoby przypominania i budowania zrozumienia mechanizmów historycznych zbrodni" - napisał Dariusz Stola.

Wiesław Władyka z redakcji "Polityki" komentuje: - W świetle polemiki dotyczącej filmu dokumentalnego "XI. Nie bądź obojętny" poświęconemu Marianowi Turskiemu można z całą pewnością powiedzieć, że decyzja o wstrzymaniu jego emisji była w pełni uzasadniona. Swój osąd na temat filmu opieram na relacji Jurka Baczyńskiego (prezes wydawnictwa, redaktor naczelny "Polityki" - red.), który film obejrzał i do którego ocen mam pełne zaufanie. Film jest przesycony drastycznymi scenami ludobójstwa, przez to niezwykle trudny w odbiorze. Nadreprezentacja dramatycznych zdjęć nie może służyć dobrze oddaniu istoty przesłania życia Mariana Turskiego - mówi Władyka, wieloletni kolega Turskiego z redakcji.
I dodaje, że w jego ocenie przed tygodniem nie powinien ukazać się w "Polityce" krytyczny felieton Sławomira Mizerskiego w tej sprawie. - Temat jest zbyt zniuansowany, aby analizować go pod kątem poprawności politycznej władz TVP czy sugerować stosowanie cenzury. Sławomir Mizerski jest naszym stałym, znakomitym felietonistą, ale gościnnym. Myślę, że redaktor, który puścił jego tekst o spornym filmie, popełnił błąd - podsumowuje Władyka.

Chodzi o felieton "Nie szarpać widzem", w którym Sławomir Mizerski pisał: "Szkoda, że twórcy dokumentalnego filmu o ocalałym z Holokaustu publicyście Marianie Turskim »XI. Nie bądź obojętny« nie zastosowali się do tej zasady i zrobili film, którego TVP nie może pokazać, gdyż wicedyrektor programowy stacji Marek Zając zdecydował, że »to jest zły czas dla takich filmów«".

Film "XI. Nie bądź obojętny" trwa 73 minuty, jego scenarzystą i reżyserem jest Andrzej Wolf, współtwórcami - Andrzej Krakowski i Majka Elczewska. Według doniesień medialnych miał być wyemitowany na antenie TVP 18 lutego tego roku, w rocznicę śmierci Mariana Turskiego.

- To były informacje niezgodne z prawdą. Producent Andrzej Krakowski wydał na produkcję sporo własnych pieniędzy i chciał, aby TVP została koproducentem tego filmu i co za tym idzie - wyemitowała go na własnej antenie. Ale już w grudniu ub.r. dostał informację, że TVP koproducentem nie zostanie. Film został krytycznie oceniony przez recenzentów. Pojawiły się zarzuty o tzw. pornografię Zagłady, użycie drastycznych zdjęć archiwalnych, co do których istnieje konsensus, że nie powinny być współcześnie publikowane. Kolejnym zarzutem były pojawiające się w dokumencie odniesienia do współczesności, podczas gdy istnieje powszechna zgoda, że porównywanie obecnych wydarzeń z Holokaustem jest nieuprawnione - mówi nam pracownik Telewizji Polskiej proszący o zachowanie anonimowości.

 

(JF, 06.03.2026)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter
Pressletter
Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.