Rozdzielenie. Nikt nie wiedział, że drogi braci Karnowskich się rozchodzą
Michał i Jacek Karnowscy stawali się ludźmi majętnymi, choć jak mówią ich znajomi – ten drugi bardziej (fot. Marcin Obara/PAP)
Nawet bliscy znajomi braci nie mieli pojęcia, że drogi Karnowskich się rozchodzą.
W zielonym ogródku ostatniego dnia sierpnia przed kamerą stają Michał Adamczyk i Marcin Tulicki. „Dwa tygodnie temu podjąłem decyzję, choć nie była ona dla mnie łatwa” – mówi Adamczyk w nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych.
„Ale słuszna. Bo ja też w to wchodzę” – dodaje Tulicki.
„I jeszcze kilka innych osób” – dopowiada Adamczyk.
Tak zapowiedzieli uruchomienie nowego projektu. Jakiego? W ramach budowania napięcia szczegółów nie ujawnili. Jeszcze niedawno byli w kierownictwie stacji wPolsce24. Adamczyk do 12 sierpnia był jej dyrektorem programowym, a Tulicki – szefem newsroomu.
Tego samego dnia nagranie komentuje w serwisie X Michał Karnowski, w korporacyjnym stylu członka zarządu Fratrii, nadawcy telewizji Wpolsce24, którym był: „To w ogromnej mierze dzięki Wam, mimo skromnych środków, stacja przez nas współtworzona @wPolscepl weszła w czerwcu po 7 miesiącach wzrostów na podium wśród telewizji informacyjnych. Nikt nie wierzył, daliśmy radę!”.
Najwierniejsi widzowie wPolsce24 nie przypuszczali, że Michał Karnowski też odejdzie z Fratrii i dołączy do nowego projektu Adamczyka oraz Tulickiego. „Szkoda, że odchodzą. Z dobrych dziennikarzy jeszcze tylko Pereira tam został i pan Panie Michale” – zwróciła się na X do Michała Karnowskiego użytkowniczka Katarzyna Bertnicka.
Bracia wydawali się nierozłączni. Jacek Karnowski został we Fratrii, która jest właścicielem wPolsce24, i jest redaktorem naczelnym tej telewizji.
– Pracowałem z nimi i muszę panu powiedzieć, że informacja o ich rozejściu była dla mnie absolutnym zaskoczeniem – nie kryje Piotr Barełkowski, który z Karnowskimi współtworzył telewizję wPolsce.pl.
– Nic nie wiedziałem ani nic nie wiem. Ale to chyba nie chodzi o konflikt braci, a przynajmniej to nie jest głównym powodem – przypuszcza Piotr Zaremba, publicysta i bliski znajomy Michała Karnowskiego. Zaremba zastrzega, że to tylko jego domysły. Jak się okaże – trafne.
STUDIO W SIEDZIBIE SDP
Bracia Karnowscy, Adamczyk i Tulicki mylili tropy. Żaden z nich nie odpowiedział na prośbę o rozmowę. Jednak na domofonie zawieszonym przy furtce przed Domem Dziennikarza przy ul. Foksal w Warszawie, należącym do Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, już w połowie października wsunięta była informacja, że pod numerem 10 jest Kanał Tak. Naciskam przycisk. Nikt się nie zgłasza, ale zamek elektryczny otwiera furtkę.
Pukam do drzwi oznaczonych numerem 10, nikt nie otwiera. Łapię za klamkę – zamknięte. Wchodzę na trzecie piętro. W otwartych drzwiach pojawia się Michał Karnowski. Nie byliśmy umówieni na spotkanie, bo nie mogłem się doprosić o rozmowę. Przedstawiam się i pytam, czy możemy porozmawiać. Karnowski uśmiecha się i zaprasza do środka. Proponuje kawę, nalewa do szklanki wodę, częstuje ciemnymi winogronami.
Karnowski, Adamczyk i Tulicki zorganizowali tu studio. Niewielkie, skromne. Za wysokim stołem, gdzie mają występować, zmieszczą się we trzech, ale dla kolejnej osoby miejsca zabraknie. Na ścianie powiesili żółte logo ich kanału, który został założony na YouTubie 10 września – wykrzyknik i ich nazwiska Tulicki, Adamczyk, Karnowski wpisane w pionie, żeby pierwsze litery układały się w słowo „TAK”. Naprzeciwko stołu statywy z lampami oświetleniowymi. Studio oddzielone jest kotarą od drugiego, większego, ale niezagospodarowanego pomieszczenia z wyjściem na balkon. – Może w przyszłości zorganizujemy tu drugie studio – mówi Michał Karnowski.
Siadamy w niewielkim pokoju obok, gdzie ustawiono trzy biurka – nie pierwszej nowości. – Kupiliśmy je w komisie – wyjaśnia Karnowski. Na jednym z nich stoją trzy monitory do montażu materiałów wideo. Karnowski zapewnia, że wynajmują te pomieszczenia od SDP. Ta organizacja, od lat zdominowana przez prawicowych pracowników mediów, zajmuje się głównie propagandowym wspieraniem PiS. We władzach oddziału mazowieckiego SDP zasiedli Michał Karnowski i Michał Adamczyk.
Michał nie chce powiedzieć, ile dokładnie płacą za wynajem. Pytam więc o to prezeskę SDP Jolantę Hajdasz. Zasłania się tajemnicą handlową. – Pomieszczenia zostały wynajęte na zwyczajnych zasadach handlowych, takich samych, jakie mają inne podmioty wynajmujące od nas biura. Te, które wynajmują redaktorzy związani z projektem TAK, nie miały od kilku miesięcy najemcy, więc cieszę się, że udało ich się znaleźć. Także w tym wypadku obowiązuje mnie tajemnica handlowa, nie mogę więc podać konkretnej stawki, tak jak nie podaję jej publicznie w stosunku do innych najemców. Zapewniam jednak, że podpisaliśmy umowę taką, jak z innymi podmiotami – odpowiada Hajdasz.
W październiku, przed startem Kanału TAK, jego założyciele nagrywają w swoim studiu serię tzw. rolek. Marynarki i krawaty zamienili na bluzy z kapturami. „Bardzo często, chyba najczęściej, pytacie nas, dlaczego jesteśmy tu, gdzie jesteśmy teraz, a nie tam, gdzie byliśmy wcześniej” – mówi na jednym z filmików Tulicki, w żółtej bluzie.
„No to odpowiadamy szczerze i bez owijania w bawełnę. Dosłownie za chwilę” – wypowiada swoją kwestię Karnowski, w bluzie bordowej.
„Na nowym kanale, kanale TAK Tulicki, Adamczyk, Karnowski. Do zobaczenia” – puentuje Adamczyk, w bluzie granatowej.
Gra dynamiczna muzyka. Na koniec Tulicki staje między kolegami i ich obejmuje. Uśmiechają się, Karnowski pokazuje kciuk do góry. Niczego jednak nie wyjaśniają.
DZIENNIKARSKIE POCZĄTKI
Obecność Michała Karnowskiego w projekcie z Tulickim i Adamczykiem wzbudziła konsternację, bo od 15 lat był związany biznesowo ze swoim bratem bliźniakiem Jackiem, który został we Fratrii. Urodzili się 3 września 1976 roku w Koszalinie, za dziennikarstwo zabrali się jeszcze w latach 90. ubiegłego wieku. Michał zaczynał jako dziennikarz „Gazety Olsztyńskiej”. Potem pracował w tygodniku „Antena”. Od 2001 roku był w pierwszym składzie redakcji tygodnika „Newsweek Polska”, wydawanego przez Axel Springer Polska (dziś Ringier Axel Springer Polska), gdzie pracował do 2006 roku. Następnie, w ramach tego samego wydawnictwa, przeszedł do „Dziennika. Polska–Europa–Świat”, gdzie doszedł do stanowiska zastępcy redaktora naczelnego, którym był Robert Krasowski. W 2009 roku zaczepił się w dziale opinii dziennika „Polska The Times”. Odszedł stamtąd na początku października 2010 roku. Miał gdzie odchodzić, bo miesiąc wcześniej uruchomił z bratem Jackiem serwis wPolityce.pl.
– Jakoś tak się złożyło, że przez całe swoje życie uruchamiałem jakieś projekty. I teraz też to robię – mówi Michał Karnowski.
Jacek, brat Michała, w 2010 roku stracił pracę w Telewizji Polskiej, gdzie był szefem „Wiadomości”. Wcześniej pracował m.in. w sekcji polskiej BBC. Był też szefem reporterów codziennego programu informacyjnego telewizji Puls – „Puls raport”. Znajomi Jacka opowiadają, że stał się jawnym poplecznikiem Prawa i Sprawiedliwości po katastrofie smoleńskiej, do której doszło 10 kwietnia 2010 roku. W serwisie wPolitce.pl objął stanowisko naczelnego. Serwis Karnowskich szybko stał się prawicowym tabloidem, w którym gloryfikowano PiS i Jarosława Kaczyńskiego, a krytyków tej partii mieszano z błotem. Niektórzy nazywali go „w potylicę”.
OSTRA GRA
W połowie 2010 roku ówczesny redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” (wydawcą wtedy był Mecom) Paweł Lisicki (obecnie naczelny tygodnika „Do Rzeczy”) zaprasza Michała Karnowskiego do przygotowywania konserwatywnego tygodnika „Uważam Rze”.
Magazyn zajął mocną pozycję na rynku prawicowych mediów. Jednak gdy wydawcą „Rzeczpospolitej” i „Uważam Rze” w 2011 roku został Grzegorz Hajdarowicz i jego Gremi Media, w redakcjach tych tytułów spodziewano się, że dni Pawła Lisickiego są policzone. Najpierw został odwołany ze stanowiska naczelnego „Rzeczpospolitej”, a pod koniec listopada 2012 roku przestał być też szefem tygodnika. To oznaczało koniec „Uważam Rze” w dotychczasowej formule. Z Lisickim z tygodnika odeszli najbardziej znani autorzy i z marszu przystąpili do przygotowywania nowego prawicowego tygodnika „Do Rzeczy”, który trafił do sprzedaży pod koniec stycznia 2013 roku.
Tylko że bracia Karnowscy mieli już swój tygodnik – „W Sieci” (tytuł potem zmieniony z powodu sporu prawnego z Gremi Media na „Sieci”), którego pierwszy numer ukazał się dwa dni przed zwolnieniem Lisickiego. Okazało się, że bracia przygotowywali nowe, konkurencyjne pismo, pracując w „Uważam Rze”. Karnowskim udało się namówić część autorów „Uważam Rze” do współpracy w istniejącym już tygodniku, a nie dopiero planowanym. Gdy Lisicki próbował jak najszybciej uruchomić nowe pismo, Karnowscy już przejmowali czytelników „Uważam Rze”.
Paweł Lisicki w rozmowie z „Press”, która ukazała się w lutym 2013 roku, na pytanie, czy nie ma żalu do braci Karnowskich o to, że wbili mu nóż w plecy, odpowiedział: „Nie mam żadnej rany w plecach”.
– Miał ogromny żal do Karnowskich o to, że w tajemnicy przygotowywali sobie spadochron na wypadek, gdy on będzie miał kłopoty. A do tego zabrali mu ludzi, którzy mogli być wsparciem w przygotowywaniu nowego pisma – opowiada osoba dobrze znająca środowisko prawicowych dziennikarzy.
MILIONY Z DYWIDEND
Karnowscy mieli inwestora, który pomógł w wydawaniu „Sieci”. Wydawcą pisma została spółka Fratria. Wśród jej głównych udziałowców jest Spółdzielczy Instytut Naukowy Grzegorz Bierecki. Właścicielami SIN są m.in. senator Grzegorz Bierecki, związany z PiS, i jego brat Jarosław, były radny wojewódzki PiS. Jak w 2021 roku w artykule w OKO.press zauważyła Bianka Mikołajewska (dziś szefowa programu „Raport specjalny” w TVP Info), „Senator Bierecki został wówczas członkiem rady nadzorczej Fratrii, a SIN dostał prawo zatwierdzania redaktorów naczelnych mediów należących do Fratrii. Czynni politycy zyskali więc wpływ na politykę redakcji, które same siebie nazywają »niepokornymi«”. Później udziałowcami Fratrii zostali też m.in. Jacek Karnowski, Michał Karnowski i Romuald Orzeł, były dziennikarz, prezes Fratrii i Apelli. Do rady nadzorczej weszła Anna Karnowska, matka braci Karnowskich, która w radzie zastąpiła zmarłego w 2015 roku męża, ojca braci – Jana Karnowskiego.
W czerwcu 2017 roku nadawanie rozpoczęła uruchomiona przez Fratrię telewizja wPolsce.pl. Udostępniały ją niektóre sieci kablowe. Nazwa stacji nieprzypadkowo była podobna do nazwy serwisu internetowego. – Wpolityce.pl był internetowym silnikiem dla telewizji wPolsce.pl – tłumaczy Piotr Barełkowski, który pracował przy uruchamianiu wPolsce.pl. – Pierwsze zasięgi i pierwsze rozpoznawalne materiały udało nam się stworzyć dzięki współpracy z serwisem wPolityce.pl – dodaje Barełkowski.
Programy wPolsce.pl to były głównie tzw. gadające głowy. Prowadzący w swoim gronie lub z politykami, głównie PiS, wychwalali tę partię i atakowali jej przeciwników oraz krytyków. Oglądalność szorowała po dnie. Udział w rynku telewizyjnym wahał się w okolicach 0,03 proc. Niska oglądalność nie była jednak problemem, bo w czasach rządów PiS do Fratrii szerokim strumieniem płynęły pieniądze ze spółek skarbu państwa, a Michał i Jacek Karnowscy stawali się ludźmi majętnymi, choć jak mówią ich znajomi – ten drugi bardziej. Ze sprawozdań finansowych składanych do Krajowego Rejestru Sądowego wynika, że w 2019 roku zysk netto spółki Fratria wyniósł 3,1 mln zł, w 2020 – 7,1 mln zł, w 2021 – 4,6 mln zł, w 2022 – 4 mln zł, w 2023 – 6,8 mln zł. Niemal w całości kwoty te były wypłacone udziałowcom w formie dywidendy. Do 2023 roku z samych tylko dywidend bracia Karnowscy otrzymali łącznie ponad 5 mln zł.
BOLESNA STRATA
Zmiana władzy pod koniec 2023 roku spowodowała zakręcenie kurka z pieniędzmi od państwowych spółek. Fratria przeżyła tąpnięcie finansowe. Rok 2024 zamknęła bolesną stratą 17,5 mln zł. W porównaniu z 2023 rokiem przychody spółki spadły o 33,7 proc., do 27,4 mln zł. Wpływy z reklam wyniosły 18,5 mln zł i były o 45,4 proc. niższe niż rok wcześniej. Do tego Fratria miała 34,6 mln zł zobowiązań długoterminowych, z czego 14,6 mln zł to kredyty i pożyczki.
Rozstanie braci Karnowskich i odejście ze stacji wPolska24 uznawanych za gwiazdy wśród widzów prawicowych telewizji Michała Adamczyka i Marcina Tulickiego z zainteresowaniem śledzono w konkurencyjnej Republice. – Kłopoty finansowe wymusiły we Fratrii podejmowanie decyzji, które jednym się podobały, a drugim nie. W takich sytuacjach zwykle pojawiają się konflikty – słyszę od jednego z szefów Republiki, który prosi o anonimowość, bo jak tłumaczy, nie chce okładać się pałkami po głowach z ludźmi bliskimi ideowo.
Michał Karnowski odmawia rozmowy o powodach odejścia jego i kolegów z Fratrii. – Chcę zamknąć ten rozdział – mówi. – Ale to bzdura, że musieliśmy odejść, bo pojawiła się strata finansowa. Ona wynikała z tego, że trzeba było ogromne pieniądze zapłacić za nadawanie naziemne z MUX. To było założone w kosztorysie i wszystko szło zgodnie z przyjętymi założeniami – zapewnia Michał Karnowski.
ZWYCIĘSTWO REPUBLIKI
Zmiana władzy miała też jednak dobre strony dla prawicowych telewizji. Po tym, jak propagandyści z czasów rządów PiS musieli zniknąć z TVP, do przejęcia byli widzowie przyzwyczajeni do serwowanej im w mediach publicznych od 2016 roku propagandy. Fratria wystartowała w wyścigu po tych widzów. Zmieniono nazwę telewizji wPolsce.pl na wPolsce24, a Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji wydała koncesję na nadawanie naziemne kanału z multipleksu MUX8. Ściągano też gwiazdy propagandy. Michał Adamczyk, który w TVP był prezenterem „Wiadomości” i szefem Telewizyjnej Agencji Informacyjnej, został dyrektorem programowym Wpolsce24 oraz prowadzącym codzienny serwis informacyjny tej stacji. Serwis nazwano „Wiadomości”, tak jak główny program propagandowy TVP, z którego nazwy nowe władze telewizji publicznej zrezygnowały. Pora emisji „Wiadomości” – 19.30, tak samo jak w TVP. I propaganda w formie oraz treści przypominająca standardy wprowadzone w TVP w 2016 roku, gdy prezesem telewizji publicznej został Jacek Kurski.
Gdy rozmawiam z Michałem Karnowskim i Michałem Tulickim, obaj z uśmiechem mówią, że Adamczyk nadal uważa się za prezesa TVP. W grudniu 2023 roku poprzedni skład Rady Mediów Narodowych, w której większość mieli ludzie związani z PiS, powołał go na to stanowisko. Gdy zmienił się skład RMN, uchyliła ona poprzednią uchwałę nominującą Adamczyka.
Marcin Tulicki w stacji wPolsce24 został najpierw szefem „Wiadomości”, a od grudnia 2024 roku odpowiadał też za newsroom kanału i to, co się ukazuje na jego antenie. W TVP Tulicki był m.in. zastępcą szefa redakcji „Wiadomości”, a od czerwca 2023 roku – zastępcą Adamczyka w TAI. Był też autorem propagandowych filmów dokumentalnych nadawanych w TVP. Na przykład w filmie „Inwazja” przekonywał, że organizacje LGBT wożą ludzi po kraju na manifestacje, atakują Kościół i domagają się legalizacji pedofilii.
– Mieliśmy postawić wPolsce24 na nogi, zbudować jej pozycję na rynku. Udało się to zrobić, bo oglądalność i udział stacji w rynku stale rosły – wskazuje Tulicki. I dodaje: – A potem zaczęły się dziać dziwne rzeczy.
Fratria w komunikatach chwaliła się, że oglądalność wPolsce24 rośnie nawet o kilkaset proc. Nie dodawano jednak, że są to wzrosty ze śladowych poziomów. Z danych Nielsen Media wynika, że w sierpniu 2025 roku udział w rynku telewizyjnym kanału Fratrii w grupie ogólnej widzów powyżej czwartego roku życia wyniósł 1,67 proc. W porównaniu z tym miesiącem 2014 roku był to wzrost z 0,33 proc. Tylko że wcześniej to Telewizja Republika przejęła znaczną większość widzów TVP. Republika zaliczyła wzrost z 3,78 proc. do 6,67 proc., stając się drugą telewizją pod względem udziału w rynku – wyprzedzał ją tylko TVP 1. Natomiast kanał wPolsce24 w sierpniu był na 12. miejscu w tym rankingu, za TVP Info.
Michał Karnowski i Marcin Tulicki są jednak dumni z tych wyników. – Ze stacji, którą mało kto kojarzył, zrobiliśmy telewizję, która dobiła do czołówki kanałów informacyjnych. Wyniki oglądalności cały czas rosły – wskazuje Michał Karnowski.
– Jak by nie zaklinać rzeczywistości, to prawda jest taka, że przegrali – mówi osoba z kierownictwa Republiki. – Nie chodzi nawet o to, czy zrobili coś źle w programach, które nadawali. Oni do końca nie wierzyli, że nowa władza tak szybko zabierze się za TVP. My to przewidzieliśmy i od dawna naprawdę duże pieniądze inwestowaliśmy w zasięg stacji. Dzięki temu mogliśmy od razu docierać do widzów, gdy oni dopiero zaczynali budować zasięg.
ŚCIĄGANIE CUGLI
Na zmiany zanosiło się już w czerwcu. Wtedy do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wpłynął wniosek o połączenie Fratrii i agencji reklamowej Apella, obsługującej m.in. SKOK, która była mniejszościowym udziałowcem Fratrii. UOKiK wydał zgodę na to połączenie w sierpniu. Prezesem Fratrii pozostał Romuald Orzeł, który był też prezesem Apelli. W radach nadzorczych obu spółek zasiada Grzegorz Bierecki, senator związany z PiS i jeden z głównych współtwórców SKOK. Gdy Bierecki odebrał ode mnie telefon, zdążyłem się tylko przedstawić, a on natychmiast się rozłączył. Romuald Orzeł nie odpowiedział nawet na wysłaną mu prośbę o rozmowę.
– Połączenie tych firm było ruchem czysto księgowym. Chodziło o krycie większych strat niż te, które zostały zaraportowane do KRS – twierdzi nasz rozmówca, zorientowany w tym, co się dzieje we Fratrii.
Atmosfera w redakcji wPolsce24 zaczęła się zagęszczać mniej więcej zaraz po tym, gdy do UOKiK wpłynął wniosek o zgodę na połączenie Fratrii z Apellą. – O ile wcześniej wszystko było dobrze i władze firmy doceniały nas za poprawienie wyników, o tyle nagle nasze propozycje i wprowadzone wcześniej zmiany były ocenianie jako złe – opowiada Marcin Tulicki.
– Na przykład słyszymy, że trzeba poprawić wyniki oglądalności pasma w ciągu dnia. Wprowadzamy zmiany, oglądalność rośnie. Wszyscy zadowoleni. A potem słyszymy, że jednak te nasze zmiany nie były dobre. I tak w kółko. Przy czym wyniki oglądalności wciąż rosły. Trudno jest pracować w takich warunkach – dodaje Tulicki.
W środowisku prawicowych dziennikarzy mówiono też, że zaostrzył się konflikt między braćmi Karnowskimi dotyczący wizji rozwoju kanału w Polsce24. Jacek miał chcieć robić bardziej wyrazistą politycznie telewizję, natomiast Michała miało ciągnąć do formatów bardziej celebryckich i tabloidowych. – Michał zawsze był skory do eksperymentów, również personalnych. Miał takie nieuczesane pomysły. Jacek wolał tradycyjne rozwiązania – tłumaczy Piotr Barełkowski, który dobrze poznał obu braci.
Jacek Karnowski również nie odpowiedział na moją prośbę o rozmowę. Natomiast Michał Karnowski zaprzecza, że powodem jego odejścia z Fratrii były różnice w wizji rozwoju kanału między nim a bratem. Jednak zaznacza: – Zawsze uważałem, że telewizję informacyjną można robić z pewnym oddechem i uśmiechem.
Tym oddechem i uśmiechem miało być np. zaangażowanie w kwietniu 2025 roku kontrowersyjnej celebrytki Marianny Schreiber, byłej żony polityka PiS, do prowadzenia programu „Naga prawda”. – Niektórzy uważali, że Schreiber na antenie to już za wiele – mówi osoba związana z wPolsce24.
Po połączeniu Fratrii z Apellą doszło do zmian w radzie nadzorczej Fratrii, które wyglądają na zacieśnianie kontroli nad firmą przez Grzegorza Biereckiego, senatora milionera, który dorobił się na SKOK. Z rady została odwołana matka braci Karnowskich Anna, a pojawili się w niej Dominik Bierecki, syn Grzegorza Biereckiego, który też zasiada w radzie nadzorczej Fratrii, oraz Andrzej Sosnowski. Bianka Mikołajewska w 2006 roku w tygodniku „Polityka” opisywała znajomość Grzegorz Biereckiego i Andrzeja Sosnowskiego, która trwa od lat 80. ubiegłego wieku, gdy na Uniwersytecie Gdańskim działali w Niezależnym Zrzeszeniu Studentów. – Sosnowski to przyjaciel Biereckiego, jedna z najważniejszych postaci w systemie SKOK, wieloletni prezes SKOK Stefczyka, obecnie używana marketingowo nazwa: Kasa Stefczyka. To na współpracy z tą Kasą Bierecki i jego ludzie robili pierwsze własne biznesy – wskazuje Mikołajewska.
DYSCYPLINARKA ZA URLOP
Michał Karnowski, który w zarządzie Fratrii odpowiadał za sprawy redakcyjne, ale też prowadził w stacji wPolsce24 programy „Minęła 20.15” i „Salon dziennikarski”, ostatni raz pojawił się na antenie na przełomie lipca i sierpnia br. Nie chce o tym mówić. Fratria nie odpowiedziała na wysłane pytania. Z moich ustaleń wynika, że poszedł na urlop, który wcześniej zgłosił. I dostał wypowiedzenie dyscyplinarne za to, że przestał przychodzić do pracy.
Michał Adamczyk stanowisko dyrektora programowego telewizji wPolsce24 stracił 12 sierpnia. Dostał propozycję nie do odrzucenia. – Prezes Romuald Orzeł zaproponował mi dalsze prowadzenie „Wiadomości”, ale w zmienionej formule – tłumaczy Adamczyk. – Miały to być autorskie „Wiadomości” Michała Adamczyka, praktycznie bez materiałów reporterskich. Nie zgodziłem się na taką propozycję, bo opowiadać o tym, co się wydarzyło, mogę sam w kanale internetowym. I to będę robił. Poza tym dowiedziałem się, że „Wiadomości” będą krótsze, a nie 45-minutowe, a to oznaczać mogło tylko jedno: spadek oglądalności głównego serwisu informacyjnego. Biorąc to pod uwagę oraz to, jak potraktowano Marcina Tulickiego i Michała Karnowskiego, postanowiłem rozstać się ze stacją. Tym bardziej że bez mojej wiedzy ogłoszono zmianę na stanowisku dyrektora programowego. Prezes pytał, czy zamiast rozwiązania umowy nie poszedłbym na urlop i wszystko przemyślał. Nie uznaję jednak półśrodków, więc nie zmieniłem decyzji – dodaje Adamczyk.
– O co chodziło w tych zmianach? O nic innego, tylko żeby dać robotę i stanowiska swoim – twierdzi osoba orientująca się w tym, co się dzieje we Fratrii.
Na stanowisku dyrektora programowego Adamczyka zastąpił Mariusz Pilis. Od stycznia do lipca 2016 roku był dyrektorem TAI, następnie kierował redakcją opinii i komentarzy Polskiej Agencji Prasowej i był zaangażowany w prace nad uruchomieniem TVP Wilno. Wcześniej był m.in. pomysłodawcą i pierwszym dyrektorem TVP Info. Ale nie tylko. Pilis od 2020 roku jest też prezesem studia producenckiego Mewa Film. Tak się składa, że udziały ma w nim Fratria, a prezes Fratrii Romuald Orzeł zasiada w radzie nadzorczej tej spółki.
Marcina Tulickiego na stanowisku szefa newsroomu zastąpił Grzegorz Adamczyk. To kolega Pilisa, z którym pracował w 2006 roku przy uruchamianiu TVP Info.
TRZEJ MUSZKIETEROWIE I AGENT
Pod koniec października twórcy kanału TAK zapowiedzieli jego start na 2 listopada. Obiecywali, że będzie tam poważna publicystyka, ale też komentarze z przymrużeniem oka. W jednym z opublikowanych przed startem materiałów Marcin Tulicki zapewnił: „Żadna władza, podkreślam, żadna władza nie będzie miała z nami lekko”.
Jednak już na rolkach publikowanych przed startem kanału widać było, że nie potrafią zerwać z tym, co prezentowali w mediach Fratrii i TVP. „Wyjątkowo mądra wypowiedź, warto zobaczyć” – mówi Michał Karnowski w filmiku zamieszczonym 14 października. Chodziło o wypowiedź prezydenta Karola Nawrockiego o sędziach, których – jego zdaniem – nie można dzielić na „neo i paleo sędziów”, bo są to próby łamania prawa. „Wow, naprawdę mocne słowa prezydenta przeciwko segregacji sędziów. Ależ moc” – komentuje w tym materiale Marcin Tulicki.
„Wszyscy czujemy, że epoka neo i bezprawia odchodzi do przeszłości” – dodaje Karnowski.
Na potrzeby działalności Kanału TAK Tulicki, Adamczyk i Karnowski założyli spółkę Trzej Muszkieterowie. Prezesem został Tulicki, a jedynym członkiem zarządu – Adamczyk. Karnowski jest udziałowcem. Ich wspólnikiem został Artur Chodziński. To ciekawa postać. Były agent Centralnego Biura Śledczego. Z CBA został zwolniony dyscyplinarnie za to, że do delegatury wrocławskiej tej służby przyprowadził w nocy kobietę, niektórzy podejrzewali, że pracownicę seksualną. Sprawę pierwszy opisał Robert Zieliński w 2015 roku, dziennikarz Tvn24.pl. – Nie dziwi mnie, że Chodziński znalazł się w tym towarzystwie. Gdy CBA było kontrolowane przez PiS, Chodziński był łącznikiem, który przekazywał pisowskim mediom dokumenty mające obciążać przeciwników politycznych PiS – mówi Zieliński.
Michał Karnowski zapewnia, że z bratem Jackiem nie jest w konflikcie. – Utrzymujemy normalne rodzinne relacje – mówi. Dodaje, że zawsze czuł się dziennikarzem, a nie menedżerem kierującym innymi dziennikarzami, i teraz nie robi nic innego, tylko zajmuje się czystym dziennikarstwem. – Do naszego nowego projektu podchodzę z dystansem. Jak zawsze dam z siebie wszystko. Uda się albo nie – zobaczymy.
Jeśli się nie uda, to zawsze będzie mógł żyć z pieniędzy wcześniej zarobionych na propagandzie.
***
Ten tekst Mariusza Kowalczyka pochodzi z magazynu „Press” – wydanie nr 11-12/2025. Teraz udostępniliśmy go do przeczytania w całości dla najaktywniejszych Czytelników.
„Press” do nabycia w dobrych salonach prasowych lub online (wydanie drukowane lub e-wydanie) na e-sklep.press.pl.
Czytaj też: Nowy „Press”: Michał Przedlacki, afera z książką Opolskiej i kto zarabia na AI
Mariusz Kowalczyk











