Dziennikarze "The Washington Post" zakładają zbiórki dla zwolnionych korespondentów
Washington Post Guild oświadczył, że zwolnienia "nie są nieuniknione. Redakcji nie da się odchudzać bez konsekwencji dla jej wiarygodności, zasięgu i przyszłości" (screen: YouTube/LiveNOW from FOX)
Michelle Ye Hee Lee, szefowa redakcji "The Washington Post" w Tokio i Seulu, uruchomiła zbiórkę na platformie crowfundingowej GoFundMe mającą na celu pomoc "dziesiątkom pracowników, którzy odegrali kluczową rolę w relacjonowaniu wydarzeń międzynarodowych", w bezpiecznym powrocie do domu.
Trzy dni wcześniej jeden z najbardziej prestiżowych amerykańskich dzienników ogłosił zwolnienie ok. 300 osób z 800 w sumie zatrudnionych.
Zagrożenie dla zwolnionych korespondentów
W tej grupie znaleźli się niemal wszyscy korespondenci zagraniczni, tacy jak np. Lizzie Johnson, korespondentka relacjonująca wydarzenia w Ukrainie.
Czytaj też: Will Lewis rezygnuje ze stanowiska dyrektora generalnego "The Washington Post"
"Właśnie zwolniono mnie z »The Washington Post« w samym środku wojny. Brakuje mi słów. Jestem zdruzgotana" – napisała Johnson z Kijowa na platformie X.
I was just laid off by The Washington Post in the middle of a warzone. I have no words. I'm devastated. https://t.co/dVCLF39YV1
— lizzie johnson (@lizziejohnsonnn) February 4, 2026
"Pracownicy ci nie kwalifikują się do ochrony w ramach związku zawodowego. W wielu przypadkach są zwalniani na mniej korzystnych warunkach, jednocześnie stoją w obliczu ogromnych wyzwań logistycznych, a w niektórych przypadkach poważnych zagrożeń dla bezpieczeństwa" – czytamy na stronie zbiórki.
"Washington Post aktywnie wspiera pracowników dotkniętych restrukturyzacją, w tym zapewnia wsparcie w okresie przejściowym dla naszych pracowników zagranicznych" – głosi z kolei komunikat redakcji.
"Redakcji nie da się odchudzać bez konsekwencji"
Cały dochód z ze zbiórki, prowadzonej przez Lee, Rebeccę Tan i innych reporterów gazety "pomoże pokryć koszty czynszu, porady prawne, przeprowadzkę do nowego lub bezpieczniejszego kraju, przechowanie pozostawionych rzeczy oraz inne pilne potrzeby związane z okresem przejściowym".
Czytaj też: NBC wyciszyło gwizdy na JD Vance'a podczas transmisji z otwarcia igrzysk zimowych
Kolejną, niezależną zbiórkę na GoFundMe, uruchomiła Claire Parker, szefowa biura "The Washington Post" w Kairze. "Mam szczęście, że pracuję na podstawie umowy z amerykańskim związkiem zawodowym, która zapewnia mi dobrą ochronę, ale wielu moich kolegów takiej nie ma. Firma na razie zatrudnia niektórych z nich jako podwykonawców, ale nie wiemy, jak długo" – napisała.
Washington Post Guild oświadczył, że zwolnienia "nie są nieuniknione. Redakcji nie da się odchudzać bez konsekwencji dla jej wiarygodności, zasięgu i przyszłości". Związek zawodowy również założył zbiórkę na GoFundMe dla zwolnionych pracowników.
Jedną ze zbiórek na GoFundMe założyła Claire Parker, szefowa biura "The Washington Post" w Kairze (screen: X.com/cairo_claire1)
W konsekwencji wydarzeń z ubiegłego tygodnia w sobotę wieczór rezygnację złożył dyrektor generalny wydawnictwa Will Lewis.
Czytaj też: Trump deklaruje neutralność w sporze Netflixa z Paramountem o Warner Bros. Discovery
(MAC, 09.02.2026)










