Republika kłamstwa. Prawicowe stacje dezinformują, bo system kontroli przestał działać
Gdy w lutym ub.r. Republika grzmiała o rzekomym „zamachu stanu” Tuska w Polsce – bo tak oświadczył Bogdan Święczkowski, prawa ręka Zbigniewa Ziobry, a obecnie prezes TK – Onet pisał, iż do stacji dzwonili zaniepokojeni emeryci. Pytali o „czołgi na ulicach” (fot. Rafał Guz/PAP)
TV Republika i wPolsce24 mogą dezinformować do woli, bo mało kto wytacza im procesy, a KRRiT roztacza nad nimi parasol ochronny.
Profesor Tadeusz Kowalski, medioznawca, członek KRRiT z ramienia Senatu, mówi o telewizjach Republika i wPolsce24: – Gdy prywatnie rozmawiam z kolegami z uniwersytetu, mówią, że tych stacji nie da się już oglądać. Tak dużo jest tam fałszywych informacji, propagandy i fake newsów.
Bartosz T. Wieliński, wicenaczelny „Gazety Wyborczej”, o TV Republika: – Nie wiem już, co jest prawdą w tej telewizji, a co manipulacją. Odpięli wrotki i idą na całego.
Krzysztof Luft, niegdyś członek KRRiT, o obu stacjach: – Kłamią i szczują jak telewizja Kurskiego. Twórczo rozwijają ten format stworzony do ogłupiania ludzi.
A – AKTYWIŚCI
W połowie maja br. TV Republika ujawniła SMS-y Justyny W., znanej z procesu aktywistów, których policja przyłapała na wywożeniu migrantów z lasów przy granicy z Białorusią. Stacja twierdziła, że Klementyna Suchanow, jedna z liderek Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, pisarka, działała w „grupie przemytniczej” i „była zaangażowana w przemyt cudzoziemców z Białorusi”. Dowodem były SMS-y, z których to wcale nie wynikało. Justyna W. prosiła Suchanow o pomoc w znalezieniu kierowców, którzy przewiozą dziewięciu migrantów w głąb kraju. Ta zaś jedynie podała kontakt do Afganki, która znała język migrantów.
Suchanow od razu zdementowała news Republiki. „Nigdy nie działałam ani nawet nie byłam na granicy w czasie tego konfliktu” – podkreślała wielokrotnie. Prokuratura potwierdziła, że pisarka nie ma statusu podejrzanej. Mimo to stacja Sakiewicza dalej powtarzała te informacje i robiła to co najmniej w 25 programach.
Temat pompowały też inne prawicowe media. 23 maja 2025 roku okazało się, po co – w kampanii wyborczej, podczas telewizyjnej debaty, Karol Nawrocki uderzył w Rafała Trzaskowskiego, zarzucając mu, że wynajął lokal komunalny Suchanow, a ta zamieniła go w „dziuplę do przerzucania nielegalnych migrantów”. Ten atak kandydata na jedną z liderek Strajku Kobiet spodobał się zwłaszcza wyborcom Konfederacji.
Gdy aktywiści z tzw. opozycji ulicznej, m.in. Arkadiusz Szczurek, Katarzyna Augustynek czy Bartosz Kramek, w listopadzie 2025 roku gościli w Ministerstwie Sprawiedliwości na spotkaniach z ministrem Waldemarem Żurkiem, Republika pisała: „Minister Sprawiedliwości naradza się z przestępcami”, „Kodziarstwo naradza się z Żurkiem” i „Kodziarski sabat z prokuratorem”.
– Kłamią ordynarnie i nieustannie na nasz temat, np. że przeszkadzamy w modłach podczas miesięcznicy – mówi mi Arkadiusz Szczurek, aktywista, niegdyś w Lotnej Brygadzie Opozycji. Posłanka Anita Czerwińska z PiS wytoczyła mu o to proces, a 10 marca zeszłego roku Republika miała wysłać dowodzące tego materiały. Wysłali pliki z nagraniami sprzed i po miesięcznicy. Bez jej przebiegu. – Bo wtedy byłoby widać, że kłamią. Sąd sprawę umorzył – wyjaśnia Szczurek.
Zbigniew Komosa od lat składa pod pomnikiem smoleńskim wieniec z napisem sugerującym odpowiedzialność Lecha Kaczyńskiego za katastrofę smoleńską. Protestuje w ten sposób przeciwko twierdzeniom PiS o „zamachu w Smoleńsku”. To Komosa doprowadził do uchylenia immunitetu Jarosławowi Kaczyńskiemu i doprowadził go przed sąd, po tym, jak lider PiS uderzył go pod pomnikiem. W rozmowie z „Press” Komosa mówi, że Republika o nim kłamie. Przykład – 10 stycznia 2025 roku Komosa został zaatakowany pod pomnikiem przez grupę około dziesięciu osób – członków Klubów Gazety Polskiej. Przewrócili go, kopali, uderzali, zerwali mu czapkę, wyrywali mu wieniec, który niósł. Gdy się podniósł, mężczyzna w czerwonej kurtce i w patriotycznej czapce miał go uderzyć w twarz. – W ramach obrony własnej oddałem mu jednym ciosem – opisuje Komosa w rozmowie z „Press”. Atak nagrała Republika, ale na wizji nie pokazała agresji wobec Komosy, lecz jedynie około sekundy nagrania pokazującego jego cios zwrotny. – Całe półtora dnia grzali temat, że Komosa, który obwinia Kaczyńskiego, sam bije pod pomnikiem – wspomina aktywista. Temat pompowała także Aleksandra Jakubowska w wPolsce24, dokładnie w tym samym duchu – Komosa uderzył pięścią starszego człowieka.
Krzysztof Szczucki, poseł PiS, groził krokami prawnymi wobec aktywisty. – Do dziś nie dostałem pozwu, choć przypominałem się panu Szczuckiemu na portalu X. Policja nie odpowiedziała na mój wniosek o zabezpieczenie nagrań TV Republika, pokazujących całą sytuację – opowiada Komosa.
Ale są inne nagrania. Oglądamy te ujęcia wykonane przez dwie kamery. Widać agresję tłumu wobec aktywisty i wtedy dopiero pada cios zwrotny Komosy.
B – BYLE KTO
1 września 2025 roku Jakub Życzkowski, reporter Republiki, najpierw na X, a potem w stacji grzmiał o „bulwersującej sytuacji” – rzekomo wieniec pod kamieniem w Berlinie, ku czci ofiar II wojny światowej, „uroczyście” składał mężczyzna ubrany w koszulkę polo i krótkie spodenki. „Skandal w Berlinie. Niemcy uczcili pamięć polskich ofiar II wojny światowej w krótkich spodenkach” – przekonywała stacja. W podobnym tonie nadawała wPolsce24 – „zamiast delegacji Niemiec” „zwiędłe kwiaty” składał pracownik w „dziwnym stroju”.
Tymczasem na zdjęciach wieniec niósł pracownik, który trzy godziny przed uroczystościami dostarczył kwiaty z kwiaciarni na miejsce. Uroczystości odbyły się o godz. 16.00, z pompą, oprawą i przedstawicielami niemieckiego rządu w garniturach. Media liberalne prostujące te fejki TV Republika publikowały zdjęcia z uroczystości, MSZ także. „Pracownik TV Republika łże” – komentował na X te informacje Bartosz T. Wieliński z „GW”.
2 września Republika publikowała swoje nagrania z dnia poprzedniego – pracownik zanosi wieniec. Stacja nie przeprosiła za dezinformację, nie wytłumaczyła widzom, dlaczego sugerowała, iż były to oficjalne uroczystości – na filmie widać, że nie były. Zamiast tego dokręcała śrubę jeszcze bardziej. Rzecznika polskiego MSZ Pawła Wrońskiego, który obnażył manipulacje Republiki, oskarżała, że „broni Niemców”. Samym zaś Niemcom zarzucała, że nawet takie techniczne dostarczenie wieńca na miejsce powinno się odbyć w „asyście honorowej”. Prowadzący program w studiu dodali kolejny zarzut – mówili o „usunięciu” krzyża spod pomnika, choć sam Życzkowski donosił, iż przesunięto go tylko na bok głazu.
„Nie znaleźliśmy ani jednego wpisu ani wypowiedzi polityka Partii albo pracownika TVR, który przyznałby, że popełnił błąd, że faktycznie pośpieszono się z oburzeniem na Niemcy w temacie wieńca. Nic. Null. Ziobro” – podsumowywał te zdarzenia twitterowicz z profilu „Oglądam wiadomości, bo nie stać mnie na dopalacze2”, który od lat obserwuje i dokumentuje propagandę w stacjach.
16 listopada, gdy doszło do wysadzenia części torów na trasie Warszawa–Lublin, TV Republika podaje, iż „Liberalne media milczą na temat sabotażu, tylko Republika informuje społeczeństwo”. Tymczasem media od samego początku informowały o zniszczeniu torów kolejowych. Według Instytutu Monitorowania Mediów tego dnia w mediach mainstreamowych opublikowano 576 materiałów na ten temat. Program „Wykrywacz kłamstw” w TVP Info opisał ten przypadek jako podawanie nieprawdy przez TV Republika.
Tymczasem kilka dni później Jarosław Olechowski, szef wydawców Republiki, mówił na wizji, że, gdyby nie ich stacja, to oficjalny przekaz rządu brzmiałby: szyny pękły z powodu przymrozków nocą. Takie informacje miał pierwotnie otrzymać reporter TV Republika od „rzecznika policji”. Zapytaliśmy Olechowskiego, który to reporter TV Republika oraz który to rzecznik opowiadał takie rzeczy. Nie ujawnił nazwisk ani reportera, ani tym bardziej rzecznika. Najpierw tłumacząc, że „nie była to oficjalna wypowiedź, dlatego więcej szczegółów nie ujawnimy”. Potem już źródłem nie był rzecznik policji, ale „jedna z rozmów”, choć nie wiadomo z kim. „Nie podaliśmy tej informacji na antenie, bo odbiegała znacząco od naszych ustaleń w tej sprawie” – przekonywał Olechowski, choć sam ją podał na antenie.
Gdy na początku kwietnia zeszłego roku doszło do sprzeczki Jarosława Kaczyńskiego i Romana Giertycha w Sejmie, posłowie PiS najpierw krzyczeli „Złaź z mównicy, morderco!” do Giertycha, a potem skandowali „Morderca!”. Prezydium Sejmu ukarało posłów PiS obniżeniem o połowę ich uposażeń na dwa miesiące (tj. prawie o 13,5 tys. zł) lub odebraniem diety na trzy miesiące. Kilka dni później TV Republika podała, że po nałożeniu kar zasłabł jeden z posłów PiS Edward Siarka i przeszedł zabieg po udarze. Informacja była oznaczona jako „Nasz news!”. Wiadomość tę podał też Tomasz Sakiewicz na platformie X.
Tymczasem poseł Siarka w rozmowie z „Faktem” całkowicie zaprzeczył tej informacji. Nie tylko nie było go w czasie tych wydarzeń w Sejmie – więc nie mógł być objęty karą – ale też zabieg przeszedł przed awanturą przy mównicy sejmowej. „Nie można łączyć tych dwóch faktów” – podkreślał. Poseł Siarka został ukarany, ale półtora miesiąca wcześniej, po tym jak 20 lutego użył wobec premiera Tuska sformułowania „kula w łeb”.
Na portalu Republiki nie znaleźliśmy żadnego materiału, który prostowałby te nieprawdziwe informacje.
25 maja 2025 roku, gdy trwała prezydencka kampania wyborcza, w stolicy odbyły się dwa marsze. Według danych ratusza popierających Trzaskowskiego było 140 tys., a sympatyków Nawrockiego – 50 tys. Pracownik TV Republika Tomasz Kalinowski pospieszył z wyjaśnieniem tych różnic. „HIT. Tusk puścił darmowe pociągi do Warszawy, żeby napędzić ludzi na swój marsz. Tego jeszcze nie było. Zaangażowano kolej do działań politycznych” – pisał na X. Post osiągnął 1,2 mln wyświetleń. Temat podchwycili politycy PiS i prawicowe media. Następnego dnia temat pompowała też oburzona stacja wPolsce24.
Okazało się, że nie było pociągów, lecz tylko jeden pociąg – z Katowic. I nie za darmo. Opłacił go – na warunkach komercyjnych – KOD dla swoich sympatyków. Nie znaleźliśmy sprostowania tej dezinformacji przez Kalinowskiego ani przez TV Republika.
C – CIĄGLE TUSK
Profil „Oglądam »Wiadomości«, bo nie stać mnie na dopalacze2” za rządów PiS monitorował propagandę TVP i TVP Info, a teraz śledzi głównie stacje prawicowe. Na tyle intensywnie, że czasem w Republice wspominają o nim ironicznie, nazywając „Przyjacielem Republiki”. Twitterowicz publikuje screeny z paskami i scenami ze stacji, czasem także całe nagrania sytuacji na wizji. W utrwalanych przez niego materiałach aż roi się od nieprawd. W większości dezinformacja dotyczy premiera Donalda Tuska. Przykłady? 12 grudnia 2025 roku – premier ogłosił, że zmienia nazwę CPK na Port Polska. Nie ma mowy o zatrzymaniu budowy lotniska, ale pasek w TV Republika głosi: „Tusk zwija wielkie inwestycje – koniec projektu CPK”.
Nie wiedzieć czemu połowę ekranu wypełniają zapętlone zdjęcia Tuska z Putinem, które liczą już ponad 16 lat.
***
To tylko fragment tekstu Krzysztofa Boczka. Pochodzi on z najnowszego numeru „Press”. Przeczytaj go w całości w magazynie.
„Press” do nabycia w dobrych salonach prasowych lub online (wydanie drukowane lub e-wydanie) na e-sklep.press.pl.
Czytaj też: Nowy „Press”: Michał Przedlacki, afera z książką Opolskiej i kto zarabia na AI
Krzysztof Boczek











