Temat: na weekend

Dział: INTERNET

Dodano: Lipiec 02, 2021

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Projekt ustawy o otwartych danych budzi nadzieje mediów

Konferencja "Przyszłość to dane" poświęcona była m.in. transpozycji unijnej dyrektywy o otwartych danych (fot. Franki Chamaki/Unsplash.com)

Skierowany właśnie do Sejmu projekt ustawy ma usprawnić cyfrowe udostępnianie danych przez instytucje publiczne. Przepisy ułatwią analizę big data i dadzą więcej możliwości generowania automatycznych treści - uważają pytani przez "Press" przedstawiciele mediów i eksperci. 

Przygotowany przez Ministerstwo Cyfryzacji projekt ustawy o otwartych danych i ponownym wykorzystywaniu informacji sektora publicznego 29 czerwca wpłynął do Sejmu. Wprowadza kategorie "danych o wysokiej wartości" (np. geoprzestrzenne czy dotyczące przedsiębiorstw), które muszą być udostępniane bezpłatnie w cyfrowym formacie umożliwiającym tworzenie aplikacji, oraz "danych dynamicznych", czyli aktualizowanych na bieżąco (np. informacje o ruchu drogowym).

Udostępnione mają być także wyniki badań finansowanych ze środków publicznych. Uzyskamy także dostęp do materiałów archiwalnych i zdigitalizowanych dzieł sztuki, przy zachowaniu prawa do prywatności i ochrony własności intelektualnej. Część danych będzie płatna. Dostępne mają być na działającym od lat portalu dane.gov.pl, gdzie informacje dostarczają m.in. ZUS, GUS, Ministerstwo Finansów.

Jednolity standard danych

W rozmowie z "Pressem" Krzysztof Izdebski z Fundacji ePaństwo zaznacza, że ustawa nie niesie ze sobą istotnego poszerzenia zakresu dostępnych danych. 

– To nie jest nowość, mieliśmy już takie przepisy w 2012 roku. Rewolucyjną nowością będą pojęcia danych dynamicznych i wysokiej wartości oraz czytelne formaty udostępniania danych. Dzięki nim będzie można szybciej rozwijać aplikacje użyteczne dla dziennikarzy, na przykład rejestr KRS przygotowany przez ePaństwo. Ułatwi to analizę big data i tworzenie wizualizacji, a dziennikarzom śledczym - wykrywanie nieprawidłowości – twierdzi Izdebski. 

– Ustawa nie odnosi się bezpośrednio do pracy dziennikarzy, lecz do firm, które wykorzystują bazy danych. Jest zgodna z ich oczekiwaniami, bo rozszerza obowiązki podmiotów zobowiązanych do udostępnienia takich informacji. Na portalu dane.gov.pl wciąż jest wiele podmiotów, które nie umieściły żadnych informacji lub ich nie aktualizują. Ważne, że ustawa wprowadza jednolity standard udostępnienia danych, co powinno ułatwić pracę informatykom także z obszaru mediów innowacyjnych aplikacji – zauważa w rozmowie z "Pressem" Robert Horbaczewski, dziennikarz portalu Prawo.pl.

Kluczem jest otwartość

- Każdy krok w stronę otwarcia danych to krok w dobrą stronę i będziemy mu kibicować - deklaruje Dominik Uhlig, szef działu danych "Gazety Wyborczej". - W tej chwili praca dziennikarza danowego często przypomina przedzieranie się przez gęsty las - w niektórych tematach nasi dziennikarze mają już wydeptane ścieżki, wiedzą, że dane są dostępne, idą w gąszcz jak doświadczeni grzybiarze, choć czasem po drodze muszą doprowadzić dane do formatu, w którym da się je przeanalizować lub zwizualizować. W innych przypadkach muszą mierzyć się z różnymi formatami udostępnienia danych, często są odsyłani z miejsca na miejsce - mówi "Pressowi" Uhlig.

I dodaje: - Kluczem jest otwartość, której u obecnej władzy nie widzę. Fajnie, że powstaje ustawa, która ma pozwolić na lepszy dostęp do danych publicznych, ale nie można zapominać o tym, że jednocześnie proste pytania zadawane przez redakcje najwyższym przedstawicielom władzy są ignorowane, były też próby ograniczenia ustawy o dostępie do informacji, tak że każdemu, nie tylko dziennikarzowi jest trudno o uzyskanie prostych informacji od urzędników.

– Ustawa to dobra implementacja prawa unijnego, ale wszystko zależy od tego, jak zostanie wprowadzone w praktyce - zwraca uwagę dziennikarz danych, naczelny 300Gospodarka Daniel Rząsa. - W sądach sprawy dotyczące dostępu do danych trwają wiele lat, dlatego sądzę, że to obyczaj idzie przed prawem. Jest jednak nadzieja, bo takie prawo regulowałoby dostęp do danych meteorologicznych czy koronawirusowych, więc dziennikarze mogą to wykorzystać, tworząc między innymi zautomatyzowane serwisy, jak to się dzieje na Zachodzie, a także w Polsce. My na przykład na podstawie danych koronawirusowych robimy automatyczne depesze o nowych przypadkach zakażeń – opowiada nam Rząsa.

(BKS, 02.07.2021)

Pozostałe tematy weekendowe

Minister Dworczyk knebluje dziennikarzy...
Zobacz co w nowym „Press” (wideo)
Patronują dziennikarstwu
* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter
Pressletter
Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.