UKE zdecyduje, ile Google zapłaci dziennikarzom i wydawcom
Wysokość wynagrodzenia, które Google zapłaci dziennikarzom i wydawcom za wykorzystywanie należących do nich treści, ustali arbitralnie prezes UKE (fot. Łukasz Gągulski/PAP)
Wysokość wynagrodzenia, które Google zapłaci dziennikarzom i wydawcom za wykorzystywanie należących do nich treści, ustali arbitralnie prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Po nieudanych negocjacjach i próbie mediacji stosowny wniosek złożyło Stowarzyszenie Dziennikarzy i Wydawców Repropol.
– Walczyliśmy o to, aby w przypadku braku porozumienia wysokość wynagrodzeń należnych dziennikarzom i wydawcom określiła arbitralnie instytucja państwowa. Okazuje się, mieliśmy rację, bo po wielu miesiącach rozmów z Google nie udało się osiągnąć kompromisu – mówi "Presserwisowi" Bogusław Chrabota, wiceprezes Polskiej Izby Wydawców ds. międzynarodowych, były redaktor naczelny "Rzeczpospolitej".
Biuro komunikacji Urzędu Komunikacji Elektronicznej w odpowiedzi na pytania "Presserwisu" potwierdziło, że Stowarzyszenie Dziennikarzy i Wydawców Repropol złożyło wniosek o wydanie orzeczenia o wysokości wynagrodzenia za korzystanie z prawa wynikającego z przepisów ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. – W związku ze złożeniem wniosku prezes UKE wszczął postępowanie administracyjne – informuje biuro komunikacji urzędu.
Chodzi o wynagrodzenia, które big techy powinny płacić dziennikarzom i wydawcom za wykorzystywanie należących do nich treści. Ten obowiązek wprowadziła we wrześniu 2024 roku implementacja unijnej dyrektywy DSM (Digital Single Market) do polskiego systemu prawnego.
Według szacunków Związku Pracodawców Wydawców Cyfrowych, Google za wykorzystanie treści polskich mediów powinien płacić rocznie nawet 514 mln zł.
Rozmowy wydawców z Google dotyczące ustalenia stawki należnych wynagrodzeń trwały od stycznia 2025 roku. Ponieważ nie przyniosły rezultatu, w lutym 2026 roku mediację między stronami rozpoczął UKE. Tym razem również nie osiągnięto kompromisu. 11 maja Repropol poinformował o zakończeniu mediacji.
– Przed dwoma laty walczyliśmy, aby w razie braku porozumienia wysokość wynagrodzenia należnego wydawcom określiła arbitralnie instytucja państwowa i to państwo wzięło odpowiedzialność za decyzje wiążące obie strony. Gdy resort kultury nie poparł naszych postulatów, odbyliśmy spotkanie z premierem, który w trybie pilnym zdecydował, by do ustawy implementującej dyrektywę DSM wprowadzić arbitraż UKE – wspomina Bogusław Chrabota.
– Przed dwoma laty musieliśmy podjąć ogólnopolską akcję protestacyjną, aby do ustawy implementującej unijną dyrektywę DSM wprowadzić mechanizm mediacji instytucji państwowej – mówi Marek Frąckowiak, prezes Polskiej Izby Wydawców. – Tego typu mechanizmy funkcjonują w wielu państwach Europy. Wprowadzono je, aby obronić dziennikarzy i wydawców przed zawłaszczaniem sfery medialnej przez big techy – zauważa.
Marek Frąckowiak ubolewa, że kwestię wynagrodzeń należnych wydawcom od Google będzie musiało rozstrzygnąć UKE. – Cyfrowi giganci powinni od początku płacić godziwie za wykorzystywane treści. Po wielu miesiącach negocjacji i mediacji okazało się, że nie chcą tego robić. Swoją potęgę zbudowali m.in. dzięki treściom pozyskiwanym od dziennikarzy i wydawców. Teraz dziennikarzy i wydawców rugują: nie płacą za wykorzystywane treści, wprowadzają algorytmy wyrzucające ich z obiegu – mówi Frąckowiak.
Prezes PIW zaznacza, że w memorandum opracowanym przez Izbę zwrócono uwagę, iż państwo musi udzielić jakościowym mediom pomocy, bo big techy w coraz większym stopniu wyznaczają, co ludzie czytają – a nawet co myślą. – Big techy wpływają, czasem negatywnie, na sposób funkcjonowania państwa. Podważają filary, na których opiera się demokracja. Mam nadzieję, że arbitraż UKE przyniesie rozwiązanie korzystne w długiej perspektywie dla wszystkich stron, również dla gigantów technologicznych – mówi Marek Frąckowiak.
Znowelizowane prawo autorskie zobowiązuje prezesa UKE do wydania orzeczenia w sprawie określenia wysokości wynagrodzenia należnego dziennikarzom i wydawcom w terminie 60 dni od złożenia wniosku. W razie powołania biegłego prezes UKE będzie miał na wydanie orzeczenia 30 dni od otrzymania jego opinii.
Od orzeczenia prezesa UKE określającego wysokość wynagrodzenia dziennikarzy i wydawców strony mogą wnieść sprzeciw do sądu powszechnego.
Prawo do wniesienia sprzeciwu nie oznacza, że objęty orzeczeniem podmiot będzie zobowiązany do wypłaty należności dopiero po wydaniu prawomocnego wyroku przez sąd drugiej instancji. Orzeczenie prezesa UKE ma charakter ostateczny. Dlatego platforma cyfrowa będzie musiała wypłacić wynagrodzenie dziennikarzom i wydawcom bez względu na to, czy zdecyduje się na zaskarżenie decyzji prezesa UKE.
(JF, 17.07.2026)










