Temat: prasa

Dział: PRASA

Dodano: Czerwiec 27, 2026

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Przykre słowo „ludobójstwo”. Media wpadły w pułapkę, relacjonując konflikt w Gazie

Gdy Izrael zabijał cywilów, w zachodnich mediach używano strony biernej, bezosobowej, słabiej określano sprawcę (fot. Mohammed Saber/PAP/EPA)

Relacjonując konflikt w Gazie, media wpadły w pułapki manipulacji i dezinformacji izraelskich. Dopiero pół roku przed końcem wojny zaczęły częściej mówić o „ludobójstwie” w Gazie, choć NGO-sy grzmiały o nim już 15 miesięcy wcześniej.

***

Ten tekst Krzysztofa Boczka pochodzi z archiwalnego wydania magazynu Press nr 11-12/2025. Teraz udostępniliśmy go do przeczytania w całości.

***

W połowie maja br. na izraelskim Kanale 12 Tzippy Scott, członek Knesetu, z uśmiechem obwieścił widzom: „Dziś wieczorem zabiliśmy prawie sto osób w Gazie i nikogo to nie obchodzi. Bo wszyscy się już przyzwyczaili do faktu, że stu Palestyńczyków może być zabitych każdego dnia wojny”.

Ta cyniczna wypowiedź stała się internetowym viralem. Cytowały ją dziesiątki mediów na świecie. To, że mówiła prawdę, było jej dodatkowym walorem. I dotyczyło także polskich mediów.

„POPARCIE DLA IZRAELSKICH DZIAŁAŃ ODWETOWYCH”

Po ataku terrorystów Hamasu na osadników izraelskich 7 października 2023 roku w ciągu weekendu tylko na samej platformie X opublikowano zawrotne 50 mln wpisów o tej rzezi. Analiza magazynu „Foreign Affairs”, która się ukazała dwa miesiące później, ujawniła, że wojna w Gazie wygenerowała więcej treści w sieci niż jakikolwiek inny konflikt zbrojny. Nawet atak Rosji na Ukrainę – wojna narodów kilkanaście razy liczniejszych niż Izrael i Palestyna – nie była tak płodna w social mediach.

W Polsce zainteresowanie wzmacniała kampania do wyborów 15 października – towarzyszyło im referendum w sprawie migracji. Temat ataku był więc podgrzewany przez prawą stronę – np. Wiadomości TVP mówiły o „bestiach Hamasu”.

Izrael wypuszczał w świat kolejne nagrania: z kamer obywateli, monitoringu, dronów itd. Politico podało, że Ministerstwo Spraw Zagranicznych Izraela wykupiło nawet reklamy na platformach YouTube i X, w których umieszczało nagrania z ataku Hamasu. „Odbiorcami tych przekazów byli użytkownicy mieszkający w „kluczowych krajach zachodnich”. Celem było uzyskanie poparcia dla izraelskich działań odwetowych w Gazie” – pisał Demagog.

W Izraelu świetnie organizowano pracę dziennikarzy – wyjazdy do miejsc rzezi, możliwość ich filmowania, rozmów z rodzinami zabitych i porwanych. Świat więc mocno współczuł Izraelowi, a był wściekły na Palestyńczyków. Coraz wyższe liczby ofiar w Gazie nie przemawiały do widzów tak, jak łzy siostry porwanego zakładnika.

Gdy Ośrodek Studiów Wschodnich na YouTubie na początku listopada 2023 roku pytał, czy w Gazie dochodzi do zbrodni wojennych, prezentując dowody na nie, zalała go taka fala krytyki, że musiał się tłumaczyć pod materiałem.

„MASAKRA”. DYSPROPORCJE W RELACJACH

Serwis dziennikarstwa obywatelskiego The Intercept w styczniu 2024 roku opublikował raport o tym, jak „The New York Times”, „The Washington Post”, „Los Angeles Times” i inne duże tytuły kształtujące opinię publiczną w USA faworyzowały Izrael w relacjonowaniu sytuacji w Gazie. Intercept przeanalizował ponad tysiąc artykułów z pierwszych sześciu tygodni wojny.

Efekt? Wyszło na jaw, że media skupiły się na narracjach izraelskich, były uprzedzone do Palestyńczyków, niewiele miejsca poświęciły zabijaniu palestyńskich dzieci (już wówczas ponad 6 tys.), a nawet śmierci dziennikarzy w Gazie. W nieproporcjonalnym stopniu podkreślały śmierć Izraelczyków – 16 razy częściej niż Palestyńczyków. Używały emocjonalnego języka, opisując zabójstwa obywateli Izraela, ale już nie mieszkańców Strefy Gazy. Słowa „masakra” i „rzeź” były 60 i 62,5 razy częściej stosowane w przypadku śmierci Izraelczyków niż Palestyńczyków. Raport zawierał wiele przykładów.

Analogiczne spostrzeżenia ma Marek Matusiak, ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich, który przygotowuje raporty o sytuacji w Gazie. Gdy Izrael zabijał cywilów, w zachodnich mediach używano strony biernej, bezosobowej, słabiej określano sprawcę, precyzując go dopiero w głębi tekstu, albo stosowano znaki zapytania lub inne formy wprowadzania niepewności. Matusiak tłumaczy: – Taki język miał zmniejszyć poziom emocji, zasiać wątpliwości, że w gruncie rzeczy nie wiadomo, co się tam dzieje.

Podaje przykłady z „NYT”: „Izrael zabija setki ludzi w szpitalu – mówią Palestyńczycy” – końcówka sugeruje, że może to nie jest prawda; „Nalot na obszar, w którym obozowali przesiedleńcy, zabija do 25 osób” – jakby nie można było wprost stwierdzić, że żołnierze Izraela zabili w nalocie 25 Palestyńczyków. Druga kwestia – informacje dotyczące liczby ofiar izraelskich były podawane bez ich podważania, a statystykom z Gazy towarzyszyła zwykle formułka „Kontrolowane przez Hamas Ministerstwo Zdrowia twierdzi, że…”. – Znaczna część mediów zachodnich się temu poddała. I jakoś zignorowały fakt, że ONZ i NGO-sy nie podają w wątpliwość danych Ministerstwa Zdrowia Gazy – konkluduje Matusiak.

Ten mechanizm stosowany był w polskich mediach – znalazłem setki publikacji, które zawierały podobne lub identyczne zwroty. Niezależnie od tego, czy były to liberalne TVN, „Gazeta Wyborcza”, PAP, Onet, czy centrowa „Rzeczpospolita”, aż po prawicowe Radio Maryja i „Nasz Dziennik”. Przez to w social mediach odbiorcy długo podważali liczbę ofiar w Strefie Gazy, uznając ją za „propagandę Hamasu”.

Media polskie prawie nigdy, mówiąc o ofiarach w Gazie – autor spotkał się z tym zaledwie kilka razy przez dwa lata – nie mówiły o tysiącach ciał niewydobytych spod gruzów. To według różnych szacunków od 10 tys. (dane obrony cywilnej) po nawet 17 tys. dodatkowych ofiar (dane Ministerstwa Zdrowia).

Brytyjskie pismo naukowo-medyczne „The Lancet” zaznaczało, że nawet te liczby są mocno niedoszacowane. Bo do ofiar wojny trzeba dodać osoby, które zmarły lub zginęły z powodów pośrednich: psychicznej traumy, braku leków, żywności i wody, braku lekarzy itd. W styczniu br. „The Lancet” wyliczył, że faktyczna liczba ofiar jest o 41 proc. wyższa od oficjalnej (oznaczałoby to obecnie 110 tys. ofiar). Informacje o tych wyliczeniach znalazłem raptem w pięciu polskich mediach.

PALLYWOOD

Za silnym wzmożeniem tematu w social mediach stały kampanie dezinformacyjne. „The New York Times” pisał, że Hamas wspierały w tej tematyce Iran, Rosja i Chiny. Izrael rzucił na ten front swoje prywatne firmy, które stworzyły specjalne narzędzie AI do dezinformacji proizraelskiej, oraz uruchomił farmy botów. Na całym świecie wspierały go tysiące kont osób, które robiły to z powodu własnych przekonań.

W październiku 2023 roku według Europejskiego Obserwatorium Mediów Cyfrowych (EDMO) co trzeci fejk w sieci dotyczył właśnie konfliktu w Gazie. Ich wysyp na platformie X był tak duży, że UE wezwała Elona Muska do walki z tą dezinformacją. W listopadzie 2023 roku indyjska organizacja BOOM w swoim raporcie twierdziła, że fałszywe informacje wspierające Izrael dominowały – 44 proc. fejków, a popierające Palestynę stanowiły 38 proc. wszystkich fejków.

Już w tym czasie wynik długodystansowego starcia był łatwy do przewidzenia – Izrael zdecydowanie wygrywał wojnę w mediach.

Anatomię izraelskiej dezinformacji opisywał w połowie 2024 roku francuski „Le Monde”. „Im dłużej trwa wojna w Gazie, tym lepiej widać podobieństwa między Netanjahu a Putinem”. Dodawał, że o ile zachodnie społeczeństwa są świadome, jak wiele fake newsów produkuje Kreml, o tyle zupełnie nie mają pojęcia, że to samo robi Izrael.

Paweł Mościcki w książce „Gaza. Rzecz o kulturze eksterminacji” opisywał te fake newsy. „Fikcyjna dekapitacja izraelskich dzieci przez Hamas wywołała więcej oburzenia niż rozrywanie na strzępy ciał dzieci palestyńskich, które można oglądać codziennie tam, gdzie cenzura mediów masowych i portali społecznościowych jeszcze nie sięga”.

Fejk o dekapitacji dzieci przez Hamas był tak silny, że publicznie mówił o tych scenach ówczesny prezydent USA Joe Biden.

W marcu br. Fake Reporter – izraelski watchdog – ujawnił w raporcie, że od listopada 2023 roku Izrael tworzył setki profili, by w skoordynowany sposób publikowały wpisy wspierające działania militarne tego kraju. Media ujawniały, iż kampanie Izraela były przygotowywane w wielu językach. W maju br. Politico podawało: 600 profili publikowało do 2 tys. wpisów tygodniowo, m.in. podważając oskarżenia o łamanie praw człowieka, by wpływać w ten sposób głównie na 128 członków amerykańskiego Kongresu i uzyskać ich poparcie dla działań wojennych w Strefie Gazy.

Rok po wybuchu wojny Demagog wyodrębnił kilka głównych, fałszywych narracji w sieci na temat sytuacji w Gazie. Przygniatająca większość działała na korzyść Izraela. Były to m.in. filmy z rzekomo izraelskimi dziećmi przetrzymywanymi w Gazie w klatkach czy akcja ze słowem „Pallywood” – połączeniem „Palestyna” i „Hollywood”, którym oznaczano nagrania, na których mieszkańcy Gazy rzekomo udawali ofiary izraelskich ataków. Ta narracja miała za zadanie podważyć wszelkie materiały wideo, jakie napływały z Gazy – by odbiorcy wierzyli, że to treści spreparowane. To była jedna z najskuteczniejszych dezinformacji. „The New York Times” donosił, że kwestionowano nawet prawdziwość zdjęć z bombardowania Gazy. Setki tweetów z hasztagiem #Pallywood do teraz ukazuje się na X, a tylko jeden profil – Gazawood – the Pallywood saga – ma prawie 100 tys. obserwujących.

DWÓJKA NA TYSIĄC

O przeżyciach francuskich Żydów – krewnych ofiar lub porwanych przez Hamas – pisał „Le Monde”, o amerykańskich – „The New York Times”, a głos tych, którzy mówili po polsku albo przynajmniej mieli polskie korzenie, pokazywał TVN lub opisywała „Gazeta Wyborcza”.

Tak było w wielu zachodnich krajach, w których mieszkają Żydzi.

W tym samym czasie dziennikarze z całego świata nie mogli jednak wjechać do Gazy i pokazać tragedii ofiar drugiej strony – porozmawiać z rannymi, krewnymi i poczuć swądu spalonych ciał.

W materiałach padały głównie suche liczby, wypikselowane zdjęcia ofiar, rzadko kiedy z imionami, nazwiskami, emocjami, dłuższą wypowiedzią. I najczęściej bez powiązań z Polską. Rozmowy, takie jak Onetu z Tarkiem Abo Saeidem – wykładowcą akademickim z Palestyny, który od trzech dekad mieszka w Polsce i spędził trzy miesiące w bombardowanej Gazie – były rzadkością.

Press

Zakryte ciała członków rodziny Labad w szpitalu Al-Shifa w mieście Gaza, Strefa Gazy, 4 czerwca 2026 (fot. Mohammed Saber/PAP/EPA)

W raporcie „Analiza korpusowa dyskursu wybranych polskich mediów na temat konfliktu izraelsko-palestyńskiego w okresie od 7 października 2023 do 7 kwietnia 2024” autorstwa trojga badaczy z Uniwersytetu Warszawskiego sprawdzano teksty „Gazety Wyborczej”, „Polityki”, „Newsweek Polska” oraz OKO.press pod kątem słów kluczowych: „Izrael”, „Hamas”, „ludobójstwo” oraz „kolonializm”. W badanych tytułach i analizowanych tekstach o konflikcie słowo „ludobójstwo” pojawiało się najczęściej na łamach OKO.press: 366 razy na milion słów. To ok. dwukrotnie więcej niż w tygodnikach („Polityka” 178, „Newsweek Polska” 168) i znacząco więcej niż w „GW” (194). We wnioskach z tej lingwistycznej analizy czytamy, że wyniki „wskazują na pewne uprzedzenia i dominujące narracje w przedstawianiu konfliktu izraelsko-palestyńskiego przez polskie media”. Najczęściej pojawiającym się słowem kluczowym był Hamas. „Sugeruje to, że ta organizacja odgrywa centralną rolę w narracjach dotyczących tego konfliktu”. Badacze zauważyli skupienie się na wojskowych elementach konfliktu, agresji i działaniach zbrojnych. „To może prowadzić do uproszczenia obrazu konfliktu, w którym polityka, humanitaryzm i historia są pomijane lub marginalizowane. W rezultacie odbiorcy mogą nie dostrzegać pełni kontekstu i niuansów związanych z tym długotrwałym i trudnym do rozwiązania konfliktem” – czytamy. Badacze z UW piszą też, że „GW” i OKO.press wydają się bardziej skłonne do używania emocjonalnych słów, co może wskazywać na próbę przedstawienia konfliktu w ostrzejszy sposób, a tygodniki mają bardziej zrównoważone podejście, unikające terminów, które mogą być postrzegane jako kontrowersyjne lub jednostronne.

 

Press

(screen: magazyn „Press”, nr 11-12/2025)

Blokada Gazy pozwalała Izraelowi podważać informacje podawane przez lokalnych dziennikarzy, np. oskarżając ich o powiązania z Hamasem, a nawet o terroryzm. Najczęściej bez dowodów. – To oskarżenia, które łatwo wrzucić i zawsze coś się przykleja – dodaje Marek Matusiak, który zauważył ten proces.

Włoski reporter wojenny Giovanni Porzio, który od 40 lat relacjonuje konflikty zbrojne, w tym wielokrotnie w Gazie, w rozmowie z „Press” podkreślał, że nigdy nie spotkał się z takim zakazem wjazdu na cały teren działań wojennych, jaki zastosował Izrael.

Dlatego od początku wojny zachodnie redakcje domagały się otwarcia Gazy dla mediów. Początkowo każda z osobna, potem jednocząc się w duże grupy mediów. Takich apeli było wiele, m.in.: w październiku 2023 roku (dziennikarze francuscy), w lipcu 2024 roku (apel ponad 70 dużych mediów światowych); we wrześniu 2024 roku (media niemieckie), w maju br. (17 żydowskich dziennikarzy z różnych światowych redakcji), w czerwcu br. (ponad 200 dziennikarzy z całego świata), lipcu br. (apel światowych agencji informacyjnych i BBC), sierpniu br. (apel ponad 100 dziennikarzy z Koalicji na rzecz Wolności Mediów) i w październiku br. (apel Stowarzyszenia Prasy Zagranicznej w Izraelu). A ta lista jest niepełna. Co ciekawe, w żadnym z apeli o dostęp mediów do Strefy Gazy nie znaleźliśmy podpisów polskich mediów ani dziennikarzy. Jedynie w petycji z sierpnia br. Freedom to Report, z w przybliżeniu tysiącem sygnatariuszy z całego świata, znaleźliśmy podpisy dwojga polskich dziennikarzy: Jakuba Szymczaka z OKO.press i Karoliny Wójcickiej z „Dziennika Gazeta Prawnej”.

WSTRZEMIĘŹLIWI

W styczniu 2024 roku Izrael stworzył sobie prawną tarczę. Po wniosku Foreign Press Association – organizacji, która broni praw międzynarodowych dziennikarzy w Izraelu/Palestynie – Sąd Najwyższy Izraela uznał, że armia może mediom zabronić wjazdu na teren działań wojennych.

Jak w tych warunkach media tradycyjne relacjonowały konflikt?

Kilkanaście dni po rozpoczęciu odwetu przez Izrael Amnesty International pisała o „przytłaczających dowodach popełnienia zbrodni wojennych” w Strefie Gazy. Również już w październiku 2023 roku Genocide Watch i Instytut Lemkina ds. Zapobiegania Ludobójstwu ostrzegały przed „ryzykiem ludobójstwa”. Dwa tygodnie później eksperci ONZ to potwierdzali: ofensywa Izraela „zmierza do ludobójstwa”. W grudniu Instytut Lemkina stwierdzał już: to „ludobójstwo”.

W mediach tradycyjnych, jeśli o tym wspominano, to relatywnie rzadko. I nieśmiało.

„Krytyka Polityczna” pytała „czy to możliwe, że postępowe państwo dokonuje ludobójstwa?”. OKO.press też stawiało znaki zapytania: „Rzeź Hamasu, odwet Izraela – czy to zbrodnie wojenne?”. „Wysokie Obcasy” informowały dość otwarcie: „W ciągu trzech tygodni w Gazie zginęło więcej dzieci niż rocznie we wszystkich konfliktach zbrojnych od 2019 r.”.

O tym, że te organizacje pomocowe nazywają działania Izraela „ludobójstwem”, w pierwszych miesiącach konfliktu media informowały od wielkiego dzwonu. W połowie listopada 2023 roku PAP opublikował tekst „Eksperci ONZ ostrzegają, że ofensywa Izraela w Strefie Gazy zmierza do ludobójstwa”. Choć ważne depesze PAP są powtarzane przez polskie media często, tę znaleźliśmy tylko w pięciu z nich (Tok FM, DoRzeczy, WNP.pl, Londynek.net, Pb.pl).

Z danych, które Instytut Monitorowania Mediów wygenerował dla „Press”, wynika, że w mediach tradycyjnych od października do stycznia 2024 roku było od 700 do maksymalnie 1,7 tys. publikacji miesięcznie, w których w kontekście Strefy Gazy padało słowo „ludobójstwo” (co nie oznacza, że media pisały, iż do niego doszło – mogły podważać informacje NGO-sów). Dotarcie – maksymalnie do 70 mln odbiorców miesięcznie. Większe zasięgi (73,3 mln) ma na X konto samego Krzysztofa Stanowskiego.

Relatywny szczyt publikacji był w styczniu 2024 roku, gdy RPA oficjalnie oskarżyło Izrael o ludobójstwo, a Międzynarodowy Trybunał w Hadze zobowiązał Jerozolimę do zapobieżenia temu.

Od lutego 2024 do czerwca 2025 roku – przez 17 miesięcy – istotny wzrost użycia słowa „ludobójstwo” odnotowano tylko w kwietniu i maju 2024 roku – liczba publikacji przekraczała wtedy nawet 1,7 tys. miesięcznie, a zasięg – też 70 mln.

Dlaczego wtedy? W kwietniu Izrael dokonał zamachu na konwój World Central Kitchen – zabił siedmioro członków tej organizacji, w tym Polaka Damiana Sobola. I to wstrząsnęło opinią publiczną – media mówiły wtedy więcej o zbrodniach w Gazie.

Po zabójstwie polskiego wolontariusza Polacy już bardziej sympatyzowali z Palestyńczykami niż Izraelitami, choć pięć miesięcy wcześniej według badań CBOS było na odwrót (14 vs 10 proc.). Także tej samej wiosny NGO-sy oraz EU donosiły, iż Izrael chce zagłodzić Gazę. W maju zaś Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości w Hadze nakazał Izraelowi natychmiastowe wstrzymanie ofensywy.

POMILCZMY

Przez prawie półtora roku, gdy media wstrzemięźliwie informowały o „ludobójstwie”, wydarzyło się wiele w tym temacie. M.in.:

– w sierpniu 2024 roku Specjalny Komitet ONZ ds. Zbadania Praktyk Izraela (…) uznał, iż dochodzi do ludobójstwa w Gazie;

– w listopadzie 2024 roku Międzynarodowy Trybunał Karny wydał nakaz aresztowania premiera Izraela, b. ministra wojny oraz przywódców Hamasu;

– w maju 2024 roku w głośnym tekście śledczym „The Guardian” opisał, jak Mossad przez dziewięć lat zastraszał Fatou Bensoudę – prokuratorkę Międzynarodowego Trybunału Karnego, grożąc jej i rodzinie – miała oskarżyć Izrael o „zbrodnie wojenne” dokonane przed ostatnią wojną. Polskie media prawie to zignorowały – znalazłem o tym informację ledwo w czterech źródłach (Onet, „Tygodnik Powszechny”, Gazeta.pl, PAP).

W czerwcu 2024 roku liczba ofiar w Gazie przekroczyła 37 tys. Palestyńczyków. W jednym tylko ataku na obóz dla uchodźców Nusajrat – operacji odbicia czterech zakładników izraelskich – zginęło 274 Palestyńczyków, a od 400 do 700 zostało rannych. O tym tragicznym wydarzeniu znaleźliśmy doniesienia w… trzech polskich mediach. Maram Humaid – reporterka telewizji Al-Dżazira, która opisywała tę masakrę, pytała „kiedy świat nas wreszcie zobaczy?”.

Tydzień później Dariusz Rosiak – autor cenionego „Raportu o Stanie Świata” – w „Tygodniku Powszechnym” pisał, że trzeba rozliczyć Izrael ze zbrodni wojennych. Ale dodawał: „nie ma wśród nich zbrodni ludobójstwa”.

FURIA

W styczniu 2025 roku pojawiła się pierwsza jaskółka nadciągających zmian. Ścigany listem gończym premier Izraela Binjamin Netanjahu miał – z zagwarantowaną nietykalnością – przyjechać do Auschwitz. Doniesienia medialne o tym wywołały wzburzenie polskiej i światowej opinii publicznej. Tak duże, że nie pojawił się w Polsce, a nasi politycy przekonywali, że w ogóle miało go tu nie być.

Dwa miesiące później Izrael zerwał zawieszenie broni i wprowadził całkowitą blokadę Gazy, głodząc ludzi i niszcząc strefę z niesamowitą furią.

Marek Matusiak przyznaje, że sam dopiero wtedy – w marcu br. – zaczął używać słowa „ludobójstwo” w odniesieniu do wojny w Gazie. – Sytuacja stała się straszna i wtedy już nie miałem innego wytłumaczenia.

Zauważył także wówczas większe zainteresowanie mediów jego wypowiedziami w tym temacie. Mimo iż wprost mówił o „ludobójstwie”, publikowano jego wypowiedzi.

Z danych Instytutu Monitorowania Mediów wynika, że właśnie w kwietniu br. polskie media zaczęły coraz częściej używać tego słowa w kontekście do frazy „Strefa Gazy”.

Polacy usłyszeli o Palestyńczykach umierających z głodu i oglądali zdjęcia dzieci wyglądających jak z Auschwitz.

Gdy w maju br. Izrael uruchomił w Gazie cztery kontrolowane centra z żywnością, tłumem kierowano, strzelając do niego z ostrej amunicji. Prawie codziennie było po kilkadziesiąt ofiar. Zabijanie głodnych, stojących w kolejkach po żywność Palestyńczyków oburzyło świat.

Izrael zwiózł pod te centra amerykańskich influencerów, a ci mówili, jak jest tam wspaniale.

Kilka miesięcy później WikiLeaks ujawniło, że Izrael płacił influencerom po 7 tys. dolarów za post (sic!).

Press
Press
Press

(screen: magazyn „Press”, nr 11-12/2025, IMM)

W maju, w badaniu SW Research dla „Rzeczpospolitej”, aż 60 proc. ankietowanych twierdziło, że polskie państwo powinno nałożyć sankcje na Izrael w związku z oskarżeniami o zbrodnie wojenne w Strefie Gazy. W mediach liczba publikacji z hasłem „ludobójstwo” oraz ich zasięgi rosły, przebijając poprzednie wzrosty.

Jednak polskie media nadal patrzyły na Gazę jednym okiem. Gdy 18 czerwca br. Izrael strzelał do tłumów głodnych Palestyńczyków z czołgów i dronów, zabijając 70, a raniąc ok. 200, np. w „Faktach” nic o tej drastycznej zbrodni wojennej nie było. Choć wzmianki pojawiły się w kilkudziesięciu mediach.

19 czerwca br., gdy trwała wymiana rakiet z Iranem, w Gazie zginęło 77 Palestyńczyków, w tym 23 stojących w kolejce po żywność. W głównych dziennikach informacyjnych trzech telewizji (TVP 1, TVN, Polsat) nie wspomniano o tych masakrach. Za to sporo było o rakietowym ping-pongu i szpitalu zniszczonym w Izraelu.

Czarę goryczy przelały fake newsy Izraela w sierpniu br. „Skandaliczna kampania Izraela w sprawie pomocy dla Gazy” – pisało WP o reklamach wykupionych przez Jerozolimę, według których to ONZ „sabotował” rozdział żywność dla Gazy. Ordynarne kłamstwo wywołało taki skandal, że polski MSZ wezwał ambasadora Izraela. Kolejne reklamówki tego kraju w social mediach pokazywały działające w Gazie restauracje jako dowód na to, że nie ma tam głodu. BBC, CNN czy „The New York Times” miały się nabierać na „propagandę Hamasu”. Polskie media też ostro zareagowały. „Dlaczego polski rząd na to pozwala?” – pytało OKO.press.

We wrześniu br. ukazały się kolejne sondaże pokazujące, że 70 proc. Polaków nie akceptuje działań Izraela w Gazie, a prawie dwie trzecie chciałoby stanowczych działań polskiego rządu w tym temacie.

W wywiadach dociskano więc polskich polityków – np. Pawła Kowala w RMF – pytaniami, czy w Gazie dochodzi do ludobójstwa. „Problem taki ma Polska, że nie może zadzierać z Izraelem. Może warto to powiedzieć?” – prowadzący ten wywiad Grzegorz Sroczyński mówił do lawirującego polityka.

Gdy ruszała Globalna Flotylla Sumud – ok. 50 jednostek z kilkudziesięciu krajów z pomocą humanitarną dla Gazy – raptem kilka mediów odprowadzało jej polskich przedstawicieli na lotnisku. Kiedy Izrael zaatakował te statki dronami, też mało które medium o tym wspomniało. – Coś się pojawiło, ale niezbyt wiele – wspomina Rafał Piotrowski, rzecznik Global Movement to Gaza Poland. Dopiero zajęcie flotylli przez wojska Izraela na wodach międzynarodowych wywołało szybką reakcję polskich mediów – dwie godziny później, ok. godz. 23, mówiły o tym wszystkie stacje informacyjne. Następnego dnia był to temat numer jeden i długo nie schodził z czołówek, gdy Polaków, w tym posła Franciszka Sterczewskiego, trzymano w izraelskim więzieniu, a potem deportowano. – Widać, że to zainteresowanie mediów pozostało. Na ostatniej demonstracji propalestyńskiej było już co najmniej kilkanaście redakcji – w październiku mówił nam rzecznik GMtGP.

We wrześniu br. IMM doliczył się miesięcznie ok. 3,3 tys. publikacji z frazą „Strefa Gazy” i hasłem „ludobójstwo”. Zasięgi zbliżały się już do 140 mln. Krótko potem wprowadzono wymuszone na Izraelu przez Donalda Trumpa zawieszenie broni.

FLUKTUACJE

Dr Martyna Wielewska-Baka – judaistka z Uniwerstytetu SWPS, autorka publikacji „Anatomia nieobecności. Konflikt izraelsko-palestyński w mediach i w polityce” – prowadziła analizę polskich tygodników opinii w pierwszych trzech miesiącach konfliktu. – Wśród periodyków o profilu prawicowo-konserwatywnym ważniejsze niż opowiedzenie się za którąś ze stron konfliktu było budowanie spójnej narracji dotyczącej zagrożenia przed obcym/innym z zewnątrz – pisała.

„Gazeta Polska” czy „Sieci” widziały tego wroga w islamistach, a „Do Rzeczy” – w syjonistach. Generalnie jednak prawicowe media rzadko mówiły o konflikcie w Strefie Gazy – np. TV Republika ok. sześciu razy rzadziej niż w stacjach informacyjnych (Wiadomości24, Polsat News czy TVP Info), a w Radiu Maryja – ponad 9 razy rzadziej niż w Tok FM.

Wielewska-Baka chwali za relacjonowanie konfliktu „Politykę” („skrupulatnie”), „Tygodnik Powszechny” („podejmował problemy etyczne i zagadnienia związane z prawem międzynarodowym”) czy podcasty „Raport o stanie świata” („prezentuje konflikt z wielu perspektyw, nie stroni od zadawania najtrudniejszych pytań”).

Prof. Krystyna Doktorowicz, medioznawczyni z Uniwersytetu Śląskiego, nie zauważyła, by jakieś polskie media były silnie proizraelskie czy propalestyńskie. Ale twierdzi, że w czasie ostatnich dwóch lat pojawiły się przechyły raz na rzecz Izraela, raz w stronę przeciwną. Choć generalnie przez okres wojny przesuwały się w kierunku propalestyńskim. Jej zdaniem media głównego nurtu starały się relacjonować konflikt w Gazie w taki sposób, „by nie iść w poprzek politycznej linii rządzących”. – Przez te dwa lata media fluktuowały, lawirowały. A mam wrażenie, że powinny były zająć stanowisko – podsumowuje prof. Doktorowicz.

Tuż po zawieszeniu broni, 12 października, został zabity Saleh al-Dżafarawi – niezwykle popularny dziennikarz obywatelski z Gazy, znany dzięki swoim relacjom z pierwszej linii frontu. Zbrodni mieli dokonać bojownicy palestyńscy uzbrajani przez Izrael – już wcześniej grozili mu wojskowi z IDF.

Na Instagramie al-Dżafarawi miał 4,5 mln followersów. Tuż po śmierci wykasowano jego konto z całą zawartością: nagraniami, relacjami, filmami wideo i zdjęciami. W social mediach czytam opinie, że to nowy etap akcji Izraela – wygumkowywanie z internetu dowodów na zbrodnie wojenne tego kraju.

W polskich mediach w tym czasie skupiono się na wizycie Trumpa w Izraelu i chwaleniu go za dopięcie zawieszenia broni. W ciągu 48 godzin po śmierci Palestyńczyka znaleźliśmy o tym informację w… jednym polskim medium.

Al-Dżafarawi był 271. dziennikarzem zabitym w Gazie od 7 października 2023 roku.

***

„Press” do nabycia w salonach prasowych, App Store, Google Play, e-Kiosku lub online na E-sklep.press.pl.

Czytaj też: Nowy "Press": rozmowa z Pawłem Płuską, Newsmax w Polsce i prawnik "Gazety Wyborczej"

Press

Krzysztof Boczek

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter
Pressletter
Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.