Litwa: ponad 10 tys. osób na proteście przeciwko zmianom w ustawie o nadawcy publicznym
Środowy protest przed Sejmem na Placu Niepodległości był drugą wielotysięczną akcją społeczną w obronie nadawcy publicznego (screen Wilno.tvp.pl)
Ponad 10 tys. osób protestowało w środę wieczorem w Wilnie przed Sejmem przeciwko rozpatrywanym przez parlament zmianom w ustawie o litewskim nadawcy publicznym LRT. Uczestnicy demonstracji ostrzegali, że proponowane przepisy mogą ograniczyć niezależność mediów publicznych i prowadzić do ich upolitycznienia.
Szef litewskiego MSZ Kestutis Budrys oświadczył w czwartek, że "(władze) kraju nie mogą dopuścić do podważania standardów demokratycznych ani wolności mediów".
Niezadowolenie społeczeństwa i środowiska dziennikarskiego wywołuje projekt, który przewiduje m.in. wpisanie do ustawy definicji misji nadawcy publicznego, czego obecnie w przepisach nie ma, utworzenie nowego organu – zarządu, a także poszerzenie składu obecnej rady LRT z 12 do 15 członków.
Proponuje się też ograniczenie udziału przedstawicieli innych mediów w tworzeniu treści nadawcy publicznego oraz uproszczenie obowiązujących obecnie zasad odwoływania dyrektora generalnego przed upływem kadencji.
Dziennikarze i eksperci podkreślają, że proponowane poprawki mogą zaszkodzić niezależności polityki redakcyjnej, utrudnić prowadzenie wspólnych międzynarodowych i krajowych projektów dziennikarskich, a także stworzyć przeszkody w zapraszaniu do programów radiowych i telewizyjnych dziennikarzy z innych redakcji, którzy komentują bieżące wydarzenia w obszarze swojej specjalizacji.
Środowy protest przed Sejmem na Placu Niepodległości był drugą wielotysięczną akcją społeczną w obronie nadawcy publicznego. Pierwsza odbyła się w grudniu, gdy większość sejmowa – głównie socjaldemokraci – usiłowała przyjąć nowelizację ustawy w trybie przyspieszonym. Po nieudanej próbie przeforsowania zmian w parlamencie powołano grupę roboczą ds. reformy zarządzania LRT. Środowisko dziennikarskie i eksperci akademiccy zwracają jednak uwagę, że omawiane obecnie propozycje niczym nie różnią się od tych z końca ubiegłego roku, a nawet są groźniejsze.
Protestujący wyrażają obawę przed wprowadzeniem mechanizmów przypominających cenzurę, ograniczeniem swobody działania dziennikarzy i umożliwieniem politykom wpływania na treści przygotowywane przez nadawcę publicznego.
Szef MSZ Kestutis Budrys podkreślał w czwartek w rozmowie z rozgłośnią Żiniu radijas, że "Litwa powinna unikać sytuacji, które mogłyby wywołać wątpliwości co do stanu demokracji i wolności słowa w kraju". Wyraził jednocześnie przekonanie, że oba te standardy zostaną zachowane.
Minister zwrócił uwagę, że wysokie miejsca Litwy w rankingach wolności mediów odzwierciedlają poziom demokracji w państwie oraz stanowią istotny punkt odniesienia dla całego regionu.
W światowym indeksie demokracji (Democracy Index) pozycja Litwy jest stabilna. Kraj utrzymuje się w tym zestawieniu około 39. miejsca.
(PAP, 09.04.2026)










