Na Press.pl najważniejsze newsy o mediach i reklamie na bieżąco  |  Zapraszamy na naszego Facebooka i X – podyskutujmy  |  Z pełnym wydaniem newslettera "Presserwis" wracamy na Wasze skrzynki mailowe już w poniedziałek  |  Chcesz zamówić newsletter "Presserwis"? Kliknij tutaj  |  Od początku marca w salonach prasowych także nowy numer magazynu "Press"  |  Tym razem świętujemy nasze 30-lecie – w numerze znajdziecie specjalną sekcję urodzinową  |  Kliknij tutaj, by zobaczyć zapowiedź nowego numeru. Rozmowa Michała Marszała z Edwardem Miszczakiem, sylwetka Wysockiej-Schnepf, a także start portalu Zero.pl i plemiona dziennikarskie 2026 – polecamy!  | 

Na Press.pl najważniejsze newsy o mediach i reklamie na bieżąco  |  Zapraszamy na naszego Facebooka i X – podyskutujmy  |  Z pełnym wydaniem newslettera "Presserwis" wracamy na Wasze skrzynki mailowe już w poniedziałek  |  Chcesz zamówić newsletter "Presserwis"? Kliknij tutaj  |  Od początku marca w salonach prasowych także nowy numer magazynu "Press"  |  Tym razem świętujemy nasze 30-lecie – w numerze znajdziecie specjalną sekcję urodzinową  |  Kliknij tutaj, by zobaczyć zapowiedź nowego numeru. Rozmowa Michała Marszała z Edwardem Miszczakiem, sylwetka Wysockiej-Schnepf, a także start portalu Zero.pl i plemiona dziennikarskie 2026 – polecamy!  | 

Na Press.pl najważniejsze newsy o mediach i reklamie na bieżąco  |  Zapraszamy na naszego Facebooka i X – podyskutujmy  |  Z pełnym wydaniem newslettera "Presserwis" wracamy na Wasze skrzynki mailowe już w poniedziałek  |  Chcesz zamówić newsletter "Presserwis"? Kliknij tutaj  |  Od początku marca w salonach prasowych także nowy numer magazynu "Press"  |  Tym razem świętujemy nasze 30-lecie – w numerze znajdziecie specjalną sekcję urodzinową  |  Kliknij tutaj, by zobaczyć zapowiedź nowego numeru. Rozmowa Michała Marszała z Edwardem Miszczakiem, sylwetka Wysockiej-Schnepf, a także start portalu Zero.pl i plemiona dziennikarskie 2026 – polecamy!  | 

Temat: prasa

Dział: PRASA

Dodano: Marzec 15, 2026

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Jest super, czyli źle. Kulisy odejść dziennikarzy z Agory, WP i "DGP"

„Dla mnie źródłem informacji o tym, co się dzieje w »GW«, jest obecnie »Presserwis«. Serio. Zarząd nic nam nie mówi” – przyznaje jeden z dziennikarzy w regionie (fot. Leszek Szymański/PAP)

Kulisy odejść z WP i exodusu z „DGP” mają zazwyczaj pięciocyfrowe tło i więcej blasków niż cieni. Kolejny raz dziesiątkowane szeregi pracowników Agory spowija za to aura obaw i lęków.

Jeszcze przed sylwestrem huknęła potężna petarda: pracę w Agorze ma stracić 166 osób. W „Wyborczej”, Gazeta.pl, Eurozet Consulting i samej spółce Agora. W tych pierwszych dwóch najwięcej – szacunkowo po 60 osób. Zazwyczaj rozmowni dziennikarze i redaktorzy w tytułach Agory, po ogłoszeniu planów zwolnień, nabrali wody w usta.

NIETUTEJSI

Większość pytanych w redakcjach dwóch flagowych tytułów Agory nie chce rozmawiać – odmawia mi około dziesięciu osób. Nawet te, które już odeszły i nie mają nic do stracenia. – Nic nie wiem, dopiero co wróciłem z urlopu/jestem na urlopie – brzmi najczęstsza wymówka. – Nie bywam w redakcji, nie znam sytuacji – mówią inni. – Nie interesuję się tym. Niespecjalnie zresztą obawiam się zwolnienia – piszę dużo, wypełniam swoje obowiązki – tłumaczy kolejny dziennikarz.

Kilku mi powtarza, że to już kolejna fala grupowych zwolnień – ergo – żaden news. – Dla mnie to już trzecia fala grupówek w ciągu paru lat, więc był czas, by się do tego przyzwyczaić – puentuje dziennikarz z regionów. – Jestem Japończykiem – chwalę firmę za decyzję, trudną i bolesną – tłumaczy odmowę kolejny rozmówca, na stanowisku kierowniczym.

Grzegorz Sroczyński, były już dziennikarz Gazeta.pl, nie chce szerzej rozmawiać o tym, co się dzieje w Agorze, bo jest tym „zmęczony”, a jako zdalny pracownik niewiele wie o redakcji.

Tylko jedna osoba przyznaje otwarcie: – Nie chcę się wypowiadać, bo nie chcę się denerwować jeszcze bardziej – tłumaczy doświadczony dziennikarz z redakcji regionalnej.

Ci, którzy zgadzają się rozmawiać, robią to wyłącznie off the record. Nawet osoby o dużym autorytecie w branży i pozornej odwadze w głoszeniu swoich poglądów.

Jest wyjątek – szefowa związków zawodowych mówi pod nazwiskiem. Jej nie wyrzucą.

MROK

– Ludzie zbierają się po kątach, szepczą – tak jeden z dziennikarzy opisuje obecną aurę na Czerskiej. Bo to w centrali najbardziej boją się cięć – łączenie newsroomów Gazeta.pl i „Gazety Wyborczej”/Wyborcza.pl, Radia Zet i jego portalu może przynieść najwięcej ofiar. – Ale to akurat jest dobry pomysł, bo czasem ten sam temat robi trójka dziennikarzy w jednej spółce. To nie ma sensu – dodaje ta sama osoba.

Inna, na stanowisku redaktorskim, też popiera to rozwiązanie. – W Gazeta.pl był news, który został opisany w Onecie, a „Wyborcza” go podała, opisując: „jak podaje Onet…”. Było i w drugą stronę – Gazeta.pl nie pisała o newsach „GW” – nasz rozmówca podaje przykłady absurdów, do których prowadziła wewnętrzna rywalizacja między dwoma portalami.

Doświadczona dziennikarka z centrali, z rozpoznawalnym nazwiskiem: – Jest duży niepokój. Ludzie dopytują się swoich szefów, czy ich dotknie ta fala. Bardzo stresująca sytuacja. Wszyscy się obawiają, ja także.

Natalia Mazur, szefowa związków „Solidarność” w Agorze: – Jest stan zawieszenia, nikt nie wie, co będzie. Każdy stara się robić swoje, ale trwa w wyczekiwaniu. Każdy się boi, za wyjątkiem osób w okresie przedemerytalnym.

Ludzie obawiają się też zmian zakresu swoich obowiązków – ktoś przecież będzie musiał przejąć zadania zwalnianych.

Osoba z centrali na kierowniczym stanowisku, spokojna o swój los: – Ja nie widzę defetyzmu. Każdy musi się tutaj bać. Każdego dnia mogą mi przecież podziękować.

Rozmówcy skarżą się na brak informacji ze strony zarządu. Jeśli o czymś się dowiadują, to z ogłoszeń na social mediach – gdy ktoś ujawni, że odchodzi. W poznańskim oddziale „GW” ogłosił to Mateusz Jarmusz, piszący o sporcie – obwieścił to na FB i X, że sam się zgłosił do dobrowolnych odejść. Bo – jak słyszymy – i tak nie mógłby już pisać o sporcie. Ten temat znika z regionalnych i przechodzi do Sport.pl. Marcin Ręczmin, szef strony głównej Wyborcza.pl, także poinformował o swoim odejściu na początku lutego. Potem jeszcze Rafał Stec, nagradzany i ceniony dziennikarz sportowy.

O innych dobrowolkach nie słychać. Natalia Mazur wspomina, że przy poprzednich zwolnieniach grupowych takie osoby ujawniały się dość szybko. Zapytaliśmy Agorę, ile osób zgłosiło się do dobrowolnych odejść. Odmówiono nam tej informacji. „To sprawa pomiędzy poszczególnymi pracownikami a zatrudniającymi ich spółkami” – tłumaczy rzeczniczka prasowa.

Ludzie więc plotkują. W centrali były co najmniej dwa przypadki, w których plotki korytarzowe, bezpodstawnie, wpisały na listę dobrowolnych odejść dwie osoby. Bohaterowie dementowali te spekulacje.

– Każdy próbuje się czegoś dowiedzieć i nikt nic nie wie. Właśnie liczyłem na to, że ty mi coś powiesz – mówi z rozbrajającą szczerością dziennikarz z centrali, który jest zazwyczaj dobrze poinformowany. – Dla mnie źródłem informacji o tym, co się dzieje w „GW”, jest obecnie „Presserwis”. Serio. Zarząd nic nam nie mówi – przyznaje jeden z dziennikarzy w regionie.

Na początku lutego pojawia się niesprawdzona informacja, że oprócz 166 osób na etatach na zieloną trawkę pójdzie też 140 pracowników świadczących pracę i wystawiających Agorze faktury (tzw. B2B). Ale Anna Marucha, rzeczniczka prasowa Agory, zaprzecza: „W procesie reorganizacji będziemy rezygnowali z niektórych usług czy prac zleconych, ale skala tych zmian w grupie jest znikoma”.

Doświadczony dziennikarz na stanowisku w regionie: – Nie obawiam się o siebie, ale ta niewiedza jest frustrująca. Nikt nie wie, jakie są kryteria. Czy np. będą cięli tych, co więcej zarabiają?

Szefowa związków zawodowych zwraca uwagę, że z poprzednich grupowych zwolnień nie można wyczytać żadnych schematów. – Wydawało się, że ktoś jest super cenny, z nazwiskiem, a z jakichś względów był zwalniany. Reguł brak.

W regionach, gdzie redakcje liczą po kilka osób (np. Sosnowiec 2, Częstochowa 3, Rybnik 1, Katowice 5–6, Białystok 2, Poznań ok. 10), jeśli istnieją jeszcze jakieś siedziby, mało kto się w nich pojawia. Przepływ informacji tu też jest bliski zera. – Trudno mi mówić o atmosferze w redakcji, bo pracujemy zdalnie. Nie ma już żadnych relacji w zespole – opisuje jeden z wytrawnych reporterów z południa kraju.

– Nie ma paniki, lęku, strachu – raczej poczucie przygnębienia. I niskie morale. Czekamy. Chcemy wierzyć, że zwolnienia są konieczne, by utrzymać firmę na powierzchni – mówi osoba na kierowniczym stanowisku w jednym z oddziałów. Ale dodaje, że dwa lata temu, przy poprzednich zwolnieniach grupowych, myśleli podobnie: zwolnienia są niezbędne, by firma była rentowna, by mogła się rozwijać. – Tamto doświadczenie nie nastraja teraz optymistycznie. Mamy powtórkę z historii. Albo ktoś mydlił oczy, albo nie potrafił czytać z cyferek – konkluduje.

WYCZEKIWANIE

Rozmówcy skarżą się na przewlekłość procesu zwolnień – dwa miesiące, do końca lutego br. Wyczekiwanie jest frustrujące. – To sytuacja wkurzająca. Każdy dzień to nerwy – komentuje jeden z dziennikarzy z oddziałów.

– Mamy koniec stycznia i do tej pory nie wiemy, kto będzie do odstrzału – dodaje inny.

– Jestem weteranem w „GW” i pamiętam, że wcześniej to było szybciej załatwiane. Ale wtedy nie było tak rozbudowanych związków – zauważa osoba z centrali. Kolejna, też z Czerskiej: – Mamy związki zawodowe, które spowalniają ten proces. A w takich sytuacjach potrzebne jest szybkie działanie. Np. w WP [nie było tam związków – red.] zwolnienia ponad 100 osób trwały dwa dni.

Ale większość widzi to inaczej i oponuje – to związki wypracowują dla zwalnianych dobre warunki.

Pracownicy zarzucają szefostwu wprowadzanie w błąd – w ubiegłym roku mieli słyszeć, że firma się rozwija i „jest super”. – Teraz się okazało, że jest aż tak super, że potrzebne są zwolnienia – konkluduje osoba z oddziału „GW”.

Kierownik z regionalnego oddziału potwierdza: – W zeszłym roku zapewniali, że wszystko jest OK. Model prenumerat jest rozsądny, mamy dużą bazę odbiorców, a jesienią dodawali: „Idziemy w dobrym kierunku”.

Jeden z rozmówców, na wysokim stanowisku w „GW”, uważa, że gdy w lipcu 2025 roku zwolniono szefa Gazeta.pl Rafała Madajczaka, wiedziano już o przyszłym łączeniu redakcji.

Ogłaszając zwolnienia, Agora podała, że ich powodem jest „transformacja obszaru cyfrowej działalności Grupy Kapitałowej Agora, która w obecnym modelu funkcjonowania nie jest efektywna”.

Szukaliśmy, co Wyborcza.pl i Gazeta.pl pisały o cięciach etatów u siebie, pod hasłami: „grupowe zwolnienia”, „grupowe zwolnienia w Agorze”, „Agora zwalnia”. Nic się nie ukazało.

Zwolnienia w innych firmach są szeroko opisywane przez wszystkie media Agory.

BUDOWA HALI TO SPORT?

Jeden z dziennikarzy opowiada o absurdach w oddziałach, jakie towarzyszą zmianom, na przykład w kwestii przeniesienia tematyki sportowej z oddziałów do Sport.pl. Już we wrześniu miano ustalić, że sportu nie będzie w „GW”, ale zapomniano o tym poinformować wszystkich zainteresowanych. – Ja dowiedziałem się o tym na początku grudnia zeszłego roku, trzy tygodnie przed wejściem tej decyzji w życie. I to przez przypadek – twierdzi jeden z dziennikarzy.

– Ludzie w regionach nie wiedzą, czy mogą pisać o budowach hal sportowych, stadionów, bo nie wiadomo, czy to tematyka sportowa, czy już nie – słyszymy. Nasz rozmówca twierdzi, że spec od Widzewa, z redakcji w Łodzi, już nie może o nim pisać, choć w tym klubie dużo teraz się dzieje, a on ma kontakty i wiedzę.

Na początku lutego pojawiły się pewne informacje na temat zmian. W jednym z oddziałów słyszymy, że zapadła decyzja o podporządkowaniu redakcji w Szczecinie pod gdańską placówkę „GW”, a bydgoskiej – pod Poznań. Z Bydgoszczy odchodzą Jacek Glugla i dziennikarka Małgorzata Czajkowska. Glugla był naczelnym bydgoskiej „GW” od 2006 roku, kiedy zastąpił Józefa Herolda. Wcześniej pełnił funkcję jego zastępcy, a pracę w dzienniku rozpoczął w 1994 roku. Małgorzata Czajkowska to wieloletnia dziennikarka bydgoskiej „Wyborczej”.

W tym oddziale zostaną dwie osoby na etacie plus jedna w Toruniu.

Gdy opowiadam o tym złaknionemu informacji dziennikarzowi z Czerskiej, a potem innemu w jednej z redakcji Oddziału Wschód – bo pod krakowską „GW” od roku podlegają redakcje w Białymstoku, Lublinie i Rzeszowie – słyszą o tych zmianach dopiero ode mnie.

***

To tylko fragment tekstu Krzysztofa Boczka. Pochodzi on z najnowszego numeru „Press”. Przeczytaj go w całości w magazynie.

„Press” do nabycia w salonach prasowych, App StoreGoogle Playe-Kiosku lub online na E-sklep.press.pl.

Czytaj też: Numer na 30-lecie "Press": rozmowa z Miszczakiem, sylwetka Wysockiej-Schnepf i plemiona

Press

Krzysztof Boczek

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter
Pressletter
Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.