Mark Zuckerberg przed sądem odrzucił zarzuty o wpływ platform Mety na psychikę dzieci i nastolatków
Proces ma charakter precedensowy (fot. Wikimedia Commons/Anthony Quintano)
Mark Zuckerberg po raz pierwszy odpowiadał w sądzie na zarzuty o wpływanie przez serwisy Meta Platforms na psychikę małoletnich odbiorców. W Los Angeles stanowczo odrzucił sugestie, że zeznając wcześniej przed Kongresem Stanów Zjednoczonych wprowadził opinię publiczną w błąd.
Szef koncernu Meta był pytany o wystąpienie przed Kongresem przed dwoma laty, gdy oświadczył pod przysięgą, że celem platform takich jak Facebook i Instagram nie jest maksymalizowanie czasu spędzanego przed ekranem przez użytkowników. Prawnik reprezentujący młodą kobietę pozywającą koncern przedstawił jednak sądowi e-maile, w których Zuckerberg miał wskazywać na potrzebę zwiększenia tego czasu i to o kilkanaście procent.
Zuckerberg przyznał, że faktycznie tak było przed laty, ale z czasem firma zmieniła podejście. "Nie zgadzam się z sugestiami, że mówiłem nieprawdę" - stwierdził w środę przed sądem.
Powódka i jej prawnicy starają się dowieść, że zarówno Meta, jak i Google celowo uzależniały najmłodszych od swoich usług dla zysku, pomimo wiedzy o zagrożeniach dla zdrowia psychicznego. U niej miało to spowodować depresję i skłonności samobójcze.
Proces ma charakter precedensowy. Gdyby firmy technologiczne zostały uznane winnymi, mogłoby to mieć istotny wpływ na podobne procesy wytaczane w przyszłości.
(MAC, 19.02.2026)










