Goniec.pl ujawnia dokumenty obciążające prezydenta Lubina. Prokuratura "zastrasza informatorów"
Goniec.pl zapowiada dalszy ciąg publikacji w sprawie stenogramów z rozmów prezydenta Lubina z podwładnym (fot. Maciej Kulczyński/PAP)
Radosław Gruca opublikował w portalu Goniec.pl ekspertyzy i fragmenty stenogramów sugerujących zaangażowanie prezydenta Lubina w proceder pedofilski. Dzień później prokuratura w Legnicy wszczęła dwa śledztwa: w sprawie ujawnienia dokumentów z postępowania oraz informatorów, którzy je wynieśli. - To zastraszanie moich rozmówców - mówi "Presserwisowi" Gruca.
Dziennikarz śledczy twierdzi, że prokuratura uczestniczy w skomplikowanej grze, która ma na celu wyciszenie sprawy. - Trudno nie mieć wrażenia, że bardzo dużo zachodu wkładają w to, by wmówić, iż te stenogramy są fejkiem - dodaje w rozmowie z "Presserwisem". Robert Raczyński jest prezydentem Lubina od 2002 roku. To postać wpływowa na Dolnym Śląsku, a nawet w krajowej polityce - m.in. stworzył Ruch Bezpartyjnych Samorządowców.
Radosław Gruca 10 lutego w tekście "Goniec ujawnia: Prezydent Lubina i szokujące stenogramy. Ta afera może wstrząsnąć opinią publiczną" opublikował wyniki swojego śledztwa dotyczącego 600 stron stenogramów rozmów. Według zapisów, rozmowy miał odbyć prezydent Lubina Robert Raczyński ze swoim podwładnym Andrzejem Pudełką na szyfrowanych komunikatorach, w aplikacjach oraz telefonicznie. Przewijają się wątki ustawiania przetargów, handlu ludźmi, przestępstw narkotykowych, a także pedofilii. Dzieci nazywane "ciastkami" vel "aniołkami" miały być sprowadzane do celów seksualnych.
Dzień po publikacji Gońca Prokuratura Okręgowa w Legnicy wydała komunikat na temat tekstu. Potwierdza w nim wiele faktów ujawnionych przez portal. Zaznacza jednak, że cytowana ekspertyza, ze względu na "wysoce probabilistyczny charakter", musi być "interpretowana w kontekście pozostałego materiału dowodowego". Zarzuca autorowi, iż "wyciągnięte wnioski są nierzetelne", a niektóre informacje "nieprawdziwe".
Liliana Łukasiewicz, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Legnicy, ogłasza w komunikacie, iż ruszają dwa śledztwa. W jednym w związku z "podejrzeniem ujawnienia osobie nieuprawnionej informacji uzyskanych w związku z pełnioną funkcją lub wykonywaną pracą" będzie poszukiwany informator, który przekazał Grucy dokumenty ze sprawy. Drugie ma dotyczyć ujawnienia przez Goniec.pl dokumentów z postępowania przygotowawczego.
- Komunikat jest kuriozalny i bardziej przypomina czasy PiS. W dodatku oni się kompromitują, ogłaszając, że nie ma żadnych ofiar. Oni ich po prostu nie szukali - podkreśla Radosław Gruca w rozmowie z nami. Uważa, że komunikat i wszczęte śledztwa są "jasnym sygnałem" dla osób, które z nim rozmawiały i opowiedziały mu o pedofilii - mają je zastraszyć. Prokuratorzy próbują też zniechęcić ewentualnych innych informatorów do współpracy z portalem.
Janusz Schwertner, redaktor naczelny Goniec.pl, w SMS-ie do "Presserwisu" konkluduje: "Prokuratura, zamiast wyjaśnić sprawę - która wciąż się wlecze - zamierza, jak rozumiem, ścigać dziennikarzy i ich informatorów. (…) Ciężko to w ogóle skomentować".
Gruca dotarł do ekspertyzy, w której biegli uznali, iż stenogramy z "dużym prawdopodobieństwem" są autentyczne. Dotarł także do analizy kryminalistycznej oraz stylometrycznej w tej sprawie. Biegli potwierdzili, że dialogi pasują do wydarzeń, o których mówią rozmówcy. Niewymieniony z nazwiska prokurator potwierdził Grucy, że ekspertyzy czynią stenogram "wiarygodnym, istotnym materiałem dowodowym".
Postępowanie jest obecnie w Prokuraturze Okręgowej w Legnicy. Ta prowadzi także proces, w którym prezydent Lubina jest w sprawie podsłuchów poszkodowanym. Prokuratura zajęła już komputery osób, które mailem dostały stenogramy, ale nie zabezpieczyła przez trzy lata telefonów ani komputerów Raczyńskiego i Pudełki.
Dwa lata temu fragmenty stenogramów z nielegalnej inwigilacji Raczyńskiego publikował Onet i TVN 24, w temacie wątków mafii śmieciowych i układów politycznych. Jednak reszty zapisów rozmów nie ujawniano, bo nie wiadomo było, czy są autentyczne. Od kwietnia 2023 roku Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu prowadziła śledztwo w tej sprawie.
Wojciech Czuchnowski, dziennikarz śledczy "Gazety Wyborczej", jednak uspokaja. - Oni mają obowiązek wszcząć postępowania, bo takie są przepisy. Dopóki to nie wejdzie w fazę przeciwko portalowi lub nie będą się domagać ujawnienia informatorów, nie wykracza to poza rutynę - tłumaczy Czuchnowski w rozmowie z "Presserwisem".
(KB, 13.02.2026)










