Dział: PRASA

Dodano: Luty 11, 2021

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Komentatorzy: PiS zaskoczyła skala strajku mediów

Przez cały dzień telewizje prywatne nadawały wyłącznie specjalny komunikat (fot. screen YouTube/24plreporter)

Dziennikarze i publicyści są podzieleni co do dalszych losów podatku od reklam po strajku mediów. Zdaniem Łukasza Warzechy ("Do Rzeczy", Onet) PiS będzie brnął we wprowadzenie daniny. Z kolei Jacek Żakowski ("Polityka") uważa, że pomysł opłaty upadnie przez spięcia wewnątrz obozu Zjednoczonej Prawicy.   

W komentarzach do środowego strajku mediów przeważały opinie o bezprecedensowej skali protestu redakcji przeciwko planowanemu podatkowi od reklam. 

- Skala protestu robi wrażenie. Nawet gdy wyszedłem na ulicę, ludzie mnie zaczepiali i pytali, dlaczego od rana nic nie ma w telewizji - komentuje w rozmowie z "Press" Jacek Żakowski. Jego zdaniem solidarność prywatnych mediów ostatecznie zmusi obóz rządzący do porzucenia planów nowego podatku. - PiS długo będzie szedł w zaparte, ale ostatecznie ustąpi. W samej Zjednoczonej Prawicy sytuacja jest taka, że Gowin na pewno wykorzysta tę sytuację do odegrania się na współkoalicjantach - dodaje Żakowski. Ma na myśli podjętą kilka dni temu próbę usunięcia Jarosława Gowina z kierowania Porozumieniem przez Adama Bielana.

Jacek Nizinkiewicz, dziennikarz "Rzeczpospolitej", podkreśla, że rząd szuka pieniędzy na finansowanie służby zdrowia i projekty partyjne - dlatego nie cofnie się w sprawie podatku od reklam. - Ewentualnie może skończyć się na tym, że danina będzie ograniczona do największych koncernów i ominie mniejszych graczy - komentuje w rozmowie z "Press". Dodaje, że jeśli strajk mediów ograniczy się do jednego dnia, to politycy obozu rządzącego mogą wziąć wydawców i nadawców na przeczekanie. - PiS lansuje wersję o tym, że podatek dotyczy przede wszystkim Amazona czy Facebooka. Prawda jest taka, że rząd chce przeznaczyć zebrane pieniądze na finansowanie TVP i przychylnych sobie mediów - dodaje.

Zdaniem Jakuba Bierzyńskiego, prezesa agencji mediowej OMD, PiS będzie bronił podatku od reklam, bo "kto kontroluje media, ten ma władzę". - Politycy władzy świetnie zdają sobie z tego sprawę, że dostęp do mediów na rynku politycznym to najcenniejsza wartość. Warto podkreślić, że wpływy z daniny mają być 2,5-krotnie mniejsze niż dotacja publiczna dla TVP - komentuje.

W ocenie Łukasza Warzechy, publicysty "Do Rzeczy" i Onetu, środowy strajk mediów może mieć dwojaki skutek. - Może doprowadzić do złagodzenia planów opłaty albo umocnić narrację lansowaną przez TVP, że koncerny medialne nie chcą płacić na służbę zdrowia - mówi. Warzecha spór wokół podatku od reklam wiąże z personalnym starciem wewnątrz obozu Zjednoczonej Prawicy. Jego zdaniem premier Mateusz Morawiecki, lansując nowy podatek, chce zaskarbić sobie przychylność prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Ten w ostatnich tygodniach znacznie częściej chwalił szefa Orlenu Daniela Obajtka, który rozpoczyna proces przejmowania kontroli nad koncernem wydawniczym Polska Press.

- Morawiecki potrzebuje twardego sukcesu, ale pytanie, czy spodziewał się aż takiej awantury wokół podatku od reklam. Zabrakło analizy skutków, jak w przypadku innych pomysłów PiS - komentuje Warzecha. Jego zdaniem nie bez znaczenia jest również środowe oświadczenie Porozumienia Gowina, w którym wyrażono "zaniepokojenie" zapisami projektu ustawy o nowym podatku. Dodano, że pomysł nie był konsultowany.

Do czasu zamknięcia wydania Presserwisu do strajku mediów nie odnieśli się ani prezes PiS, ani premier.

(PTD, 11.02.2021)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter
Pressletter
Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.