Dział: PRASA

Dodano: Kwiecień 10, 2012

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Jednak będzie sądowa autolustracja Marka Króla

(Fot. Karol Piechocki)

Autolustrację Marka Króla, byłego redaktora naczelnego tygodnika "Wprost", umożliwia orzeczenie Sądu Apelacyjnego w Warszawie, który uchylił decyzję Sądu Okręgowego o odmowie wszczęcia procesu.

W marcu br. Sąd Okręgowy w Warszawie odmówił autolustracji Marka Króla. "Składając wniosek o autolustrację, należy złożyć oświadczenie lustracyjne i wskazać w nim, czy służyło się w organach bezpieczeństwa PRL, albo się nie służyło, lub czy się z nimi współpracowało, czy nie. Tymczasem lustrowany nie wypełnił rubryk oświadczenia, bo chciał, aby to sąd stwierdził, czy doszło do współpracy czy też nie - a sąd nie jest od tego. W tej sytuacji sąd uznał, że zachodzi tzw. formalna ujemna przesłanka procesowa i odmówił wszczęcia postępowania" – wyjaśniał wtedy rzecznik sądu Wojciech Małek.
Marek Król odwołał się do Sądu Apelacyjnego w Warszawie, który w przedświąteczny czwartek uwzględnił jego zażalenie. Jak wyjaśnia sędzia Barbara Trębska, rzeczniczka Sądu Apelacyjnego, sąd uznał, że skoro do zażalenia dołączono wypełnione oświadczenie lustracyjne Króla, to nie ma już negatywnej przesłanki co do wszczęcia postępowania.
59-letni Król skorzystał z zapisu ustawy lustracyjnej, dającej prawo do sądowej autolustracji każdemu, kto chce oczyścić się z "publicznego pomówienia" o związki z tajnymi służbami PRL. O współpracę z komunistyczną Służbą Bezpieczeństwa oskarżył Króla tygodnik "Nie" Jerzego Urbana. Król wiele razy zaprzeczał. Proces z powództwa Króla wobec Urbana o ochronę dóbr osobistych nadal się toczy. Nie może on jednak dotyczyć lustracji jako takiej - stąd wniosek o autolustrację.
W 1996 roku tygodnik Urbana po raz pierwszy napisał, że Król - przez 18 lat redaktor naczelny "Wprost" - był agentem SB o kryptonimie "Rycerz". Oskarżenie powtórzono w 2005 roku, powołując się na zeznania oficera SB. Właśnie te dwie publikacje stały się powodem procesu cywilnego wytoczonego przez Marka Króla Jerzemu Urbanowi.
W 2006 roku "Rzeczpospolita" podała, że były oficer SB Witold N., zeznając przy zamkniętych drzwiach jako świadek w tym procesie, potwierdził informacje "Nie".
W 2009 roku Sąd Okręgowy w Warszawie orzekł, że Urban nie musi przepraszać Króla i publikować sprostowania twierdzeń, że był on agentem SB.
Od tego orzeczenia apelację złożył pełnomocnik byłego naczelnego "Wprost". Sąd Apelacyjny uchylił orzeczenie i nakazał ponowne rozpoznanie sprawy.
Od lipca 1989 do stycznia 1990 roku Marek Król był sekretarzem Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, a w latach 1989–1991 posłem z listy PZPR. Od 1984 roku związany z "Wprost". Redaktorem naczelnym został w lutym 1989 roku. Złożył rezygnację z kierowania tygodnikiem w 2006 roku. Zaprzeczał wtedy, że powodem dymisji były niewyjaśnione epizody z jego przeszłości. (PAP, AM)

(10.04.2012)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter
Pressletter

PODOBNE ARTYKUŁY

Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.