"The Economist" o "Wręcz przeciwnie"
Debiut tygodnika "Wręcz Przeciwnie" odnotował w korespondencji z Warszawy na swojej stronie internetowej "The Economist".
"The Economist" krótko opisał rynek tygodników opinii. Na rynku należącego do lewicującej "Polityki", centrowego "Newsweek Polska" i trudnego do zaklasyfikowania "Wprost" dołącza według autora tekstu nowy gracz, "Wręcz Przeciwnie". Autor przypomina o zamieszaniu wokół tytułu pisma, które miało się ukazać jako "Wprost przeciwnie", co nie spodobało się "Wprost". Spór o prawa do tytułu był według "The Economist" powodem, dla którego pisma nie przyjął do rozpowszechniania Ruch
"The Economist" opisuje kilka tekstów w pierwszym numerze "Wręcz Przeciwnie", zwracając na pierwszym miejscu uwagę na materiał o planie niemieckich służb z 1956 roku, który miał wprowadzić nazwę "polskich obozów śmierci" na określenie niemieckich obozów koncentracyjnych. "The Economist" zauważył też materiały o braku specjalisty od awarii układów elektronicznych na pokładzie prezydenckiego Tu-154, który rozbił się pod Smoleńskiem oraz notkę o generale Marku Dukaczewskim, który według nowego tygodnika został nieformalnym doradcą prezydenta Komorowskiego.
"Dla czytelników, którzy lubią takie rzeczy, to jest właśnie to, co im się spodoba" – pisze "The Economist. "Ale – przynajmniej na pierwszy rzut oka – tytuły w nowym magazynie obiecują więcej niż dają teksty (co jest normą w polskim dziennikarstwie). W Polsce najbardziej wywrotowym pomysłem byłoby zrobić gazetę stawiającą na dziennikarstwo drobiazgowe sprawdzające fakty, sumienne i wolne od podkręcania tematów. To byłby śmiały projekt dla ambitnego nowego gracza" – podsumowuje "The Economist".
(26.09.2011)










