Mediom grozi wzrost liczby pozwów o zniesławienie i sprostowania
Ustawa anty-SLAPP nie chroni dostatecznie przed pozwami wyspecjalizowanych kancelarii (fot. Artur Reszko/PAP)
Polskie media powinny się spodziewać wzrostu liczby spraw cywilnych o ochronę dóbr osobistych i o sprostowania. Ustawa anty-SLAPP nie daje im należytej ochrony, a coraz więcej firm prawniczych chce się specjalizować w podobnych pozwach.
Polska ustawa anty-SLAPP obowiązująca od lipca ma chronić dziennikarzy, aktywistów, naukowców i organizacje społeczne przed oczywiście bezzasadnymi pozwami mającymi na celu zablokowanie debaty publicznej.
Ustawa anty-SLAPP nie jest skuteczna?
Agnieszka Całka, prawniczka do niedawna reprezentująca w salach sądowych "Gazetę Wyborczą", uważa, że sama ustawa jest zbyt słabym narzędziem, a liczba pozwów przeciwko mediom będzie rosła, bo kancelarie prawnicze zaczynają się specjalizować w podobnych sprawach.
Czytaj też: TVN liderem oglądalności w październiku. TVP Info z najlepszym wynikiem po zmianach
– Mamy ustawę anty-SLAPP, ale ona nie zadziała szczególnie skutecznie. Opiera się na rozwiązaniach, które dotychczas i tak były w kodeksie, choć z drobnymi modyfikacjami. Ale to niewystarczające narzędzie. Nie przewiduję, żeby ta ustawa miała kogokolwiek odstraszyć od składania jakichkolwiek pozwów – mówi Całka.
Jej zdaniem, prawnicy sporządzający pozwy profesjonalnie będą przygotowywać je w taki sposób, żeby ustawowo nie można ich było zakwalifikować jako SLAPP ani przypisać im przesłanek, które są wskazane w ustawie. – Pisma prawnicze, pozwy czy wezwania, zrobią się jeszcze bardziej wykwalifikowane i wyspecjalizowane. Dlatego nie przewiduję, żeby ustawa anty-SLAPP w obecnym kształcie w jakikolwiek sposób miała spowodować zahamowanie takich pozwów – przekonuje.
Prawniczka ostrzega, że na rynku pojawiła się specjalizacja pomocy w kryzysach wizerunkowych. Obecnie takie usługi świadczy kilka firm. – Oczywiście nie mówię, że każdy pozew przygotowywany przez taką kancelarię to będzie SLAPP. Ale trzeba liczyć się z tym, że kryzysem wizerunkowym, wynikającym z publikacji medialnej, od strony prawnej mogą zająć się specjaliści – ostrzega mec. Całka.
Wzrost zainteresowania sprawami o sprostowanie
Dla redakcji to będzie problem. Prawniczka podaje przykład z rynku usług prawnych: rynek usług konsumenckich, na którym najbardziej ewidentnym przykładem są pozwy dotyczące kredytów frankowych. Przed pojawieniem się regulacji dotyczących takich kredytów nie rejestrowano ani podobnego problemu, ani podobnej skali pozwów.
Czytaj też: Polacy obawiają się fake newsów. Badanie "Polscy konsumenci wobec etyki cyfrowej"
– To wynika też z otwarcia rynku prawniczego. Rośnie liczba kancelarii różnego rodzaju, rośnie też świadomość prawna obywateli, którzy mają szerszy dostęp do wymiaru sprawiedliwości przy relatywnie niskich kosztach prowadzenia sporu – wskazuje.
Dodaje, że problem widać również przy procesach o sprostowania. – To sprawy o roszczenia niemajątkowe, szybkie pozwy. I na rynku widać wzrost zainteresowania sprawami o sprostowanie, wzrost liczby pozwów. To też jest kierunek, który się rozwija, co widać również po rozwoju orzecznictwa w tego typu sprawach – mówi. – Sprawy o sprostowania stały się alternatywą dla spraw o ochronę dóbr osobistych i sposobem na szybki proces wynikający z przyspieszonej ścieżki ustawowej.
"Sędziowie podchodzą do tego jak do jeża"
– Znam założenia ustawy anty-SLAPP i wiem, jak o niej myśleli jej twórcy – mówi dr Dominika Bychawska-Siniarska, jedna z autorek jej projektu. – Mieli nadzieję, że bardzo szybko powstaną wyspecjalizowane kancelarie, które będą wykorzystywać tę ustawę, żeby iść z pomocą aktywistom czy mediom i mówić: "Okej, my wam pomożemy uznać, że to jest SLAPP". Wtedy w sądzie można bowiem przerzucić koszty postępowania na stronę, która wnosi tę sprawę, a tym samym koszty pomocy prawnej.
Czytaj też: Beata Cholewińska i Mariusz Abramowicz przechodzą z Wydarzeń 24 do TVP Info
Jednak po miesiącach praktyki uważa, że "sędziowie podchodzą do tego jak do jeża" i mają dużo wątpliwości. Przyznaje, że znajdują się kancelarie, które potrafią wykorzystywać możliwości prawne i dzięki nim pozyskiwać koszty postępowania na swoją korzyść.
– Nie wydaje mi się, żeby ktoś teraz chciał się bawić w długotrwałe postępowanie cywilne. Kancelarie będą pisały masowo prywatne akty oskarżenia o zniesławienie z art. 212, bo dla każdego to łatwo dostępne. Nic ich w tym nie powstrzyma – mówi.
Dominika Bychawska-Siniarska przyznaje, że jeżeli sędziowie orzekający o naruszeniach dóbr osobistych będą zachowawczy i nie będą stosować ustawy anty-SLAPP, to Agnieszka Całka – która uruchomiła dyskusję – ma rację, twierdząc, że to ryzyko dla polskich wydawców.
(PAR, 07.11.2026)










