Strajk w czeskich mediach publicznych. Nie chcą zmiany finansowania wprowadzanej przez rząd Babiša
Strajk pracowników telewizji wspierały uliczne demonstracje (fot. Martin Divisek/EPA/PAP)
Wczoraj w Pradze do północy trwał strajk pracowników mediów publicznych. Protestowali przeciwko planowanej ustawie likwidującej abonament RTV. Czeskie radio i telewizja mają być finansowane z budżetu państwa.
Český rozhlas i Česká televize we wtorek nie przerwały całkiem nadawania, ponieważ uniemożliwia im to prawo. Do strajku przyłączyła się jednak większość pracowników i współpracowników mediów publicznych, których szefowie podjęli decyzję o ograniczeniu ramówek.
Protesty wspierane przez artystów i studentów
Poszczególne stacje nadawały powtórki oraz audycje muzyczne. Zmniejszono liczbę programów informacyjnych i publicystycznych. W całodobowym kanale informacyjnym czeskiej telewizji publicznej pokazano zaciemnione studio, a prezenterzy – ubrani na czarno – wyjątkowo czytali kwestie z przygotowanego wcześniej tekstu.
Czytaj też: TVP milczy w sprawie braku nocnej relacji z wydarzeń wokół TK. Zdecydował błąd ludzki
Oprócz strajku we wtorek w popołudnie odbyły się protesty społeczne, wspierane przez artystów i studentów. Zdaniem organizatorów uczestniczyło w nich ok. 25 tys. osób.
Ponieważ projekt ustawy został przeforsowany przez rząd o 4.36 rano (w nocy z 24 na 25 października), to wczoraj na godz. 16.36 zwołano demonstrację na Placu Wacława w centrum Pragi. Uczestniczyli w niej studenci wielu szkół wyższych.
Populistyczny rząd miliardera i premiera Andreja Babiša, wspierany przez skrajnie prawicową partię SPD oraz eurosceptyczne ugrupowanie Motoristé, wielokrotnie zarzucał mediom stronniczość. W ramach planowanej reformy koalicja rządząca chce znieść miesięczny abonament radiowo-telewizyjny w wysokości 205 koron (9,43 dol.), z którego obecnie finansowane są media publiczne. Zgodnie z projektem ustawy dwaj nadawcy publiczni otrzymaliby łącznie o ok. 1,4 mld koron mniej, niż przewidywano w ramach wpływów z abonamentu na bieżący rok. Dyrektor generalny Czeskiej Telewizji Hynek Chudárek ostrzegł, że ograniczenie finansowania wymusi cięcia.
"Narzędzia pozwalające wywierać polityczny wpływ"
Partie opozycyjne porównują proponowane zmiany do reform wprowadzonych na Węgrzech za rządów byłego premiera Viktora Orbána – sojusznika Babiša, który stworzył rozbudowany system mediów sprzyjających władzy.
Czytaj też: Łukasz Warzecha nie został wpuszczony do Ukrainy. Dostał zakaz wjazdu na trzy lata
"Jeśli ta propozycja zostanie przyjęta, koalicja rządząca zyska narzędzia pozwalające wywierać polityczny wpływ na treści prezentowane przez media publiczne" – stwierdził Jan Moláček, reporter czeskiej telewizji i członek komitetu strajkowego.
Babiš powtarza, że rząd jedynie realizuje obietnicę zmniejszenia obciążeń finansowych dla obywateli. Zapowiedział otwartą dyskusję, gdy projekt ustawy trafi w styczniu do drugiego czytania.
Czeski Związek Dziennikarzy wyraził pełną solidarność ze strajkującymi pracownikami mediów publicznych.
Czytaj też: Nowy "Press": Marek Zając, Grzegorz Jankilewicz, wpadka 30-lecia i losy TVN
(MAC, 04.11.2026)










