Porażka SDP w sporze prawnym z "Gazetą Wyborczą" o tekst Wojciecha Czuchnowskiego
Pozew dotyczył tekstu Wojciecha Czuchnowskiego, w którym autor komentował reakcję SDP na głośny reportaż "Superwizjera" TVN o polskich neonazistach (fot. Wojciech Surdziel)
Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił w środę powództwo Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, które żądało przeprosin i 50 tys. zł zadośćuczynienia od wydawcy "Gazety Wyborczej" za komentarz Wojciecha Czuchnowskiego sprzed ośmiu lat. Wyrok nie jest prawomocny.
Pozew dotyczył w szczególności tytułu artykułu "Stowarzyszenie Donosicieli Polskich" ze stycznia 2018 roku, w którym autor odnosił się do reakcji SDP na głośny reportaż "Superwizjera" TVN o polskich neonazistach. Stowarzyszenie kilka dni po premierze reportażu napisało list do tej stacji, zarzucając jej zatajanie i przetrzymywanie informacji.
Dziennikarz "Gazety Wyborczej" napisał: "Organizacja o nazwie »Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich« przejęła się reportażem TVN pokazującym prawdę o ruchach faszystowskich w naszym kraju. Dziennikarscy działacze wystosowali do kierownictwa stacji list, w którym z troską pytają, dlaczego »redakcja zataiła fakt popełnienia przestępstwa« i »kto podjął decyzję o wielomiesięcznym przetrzymaniu materiału i niepoinformowaniu organów ścigania«. Tezy listu są powieleniem narracji głoszonej przez polityków PiS na czele z Jarosławem Zielińskim, wiceszefem MSWiA: skoro polscy naziole celebrowali urodziny Hitlera w kwietniu 2017 r., a materiał wyemitowano dziewięć miesięcy później, to TVN czekał na dogodny moment, by »uderzyć w Polskę«. Pytania zawarte w liście Stowarzyszenia do TVN zawierają więc podły donos: dziennikarze stacji »zataili« i »przetrzymywali«. Niech się z tego tłumaczą. (…) Pytania oraz zawarte w nich sugestie są również żenujące. Zadają je ludzie, którzy – przynajmniej w teorii – są dziennikarzami, powinni zatem znać warsztat i wiedzieć, jak powstają takie filmy. Zamiast tego powtarzają jednak zaciemniające istotę sprawy partyjne przekazy".
Pozew o ochronę dóbr osobistych wpłynął do Sądu Okręgowego w Warszawie w sierpniu 2018 roku. SDP uważało, że zostało "bezpodstawnie oczernione", "autor materiału nie dochował należytej staranności i rzetelności" oraz tekst naruszył godność i cześć SDP. Żądało dla siebie 50 tys. zł tytułem zadośćuczynienia (plus odsetki), opublikowania przeprosin, usunięcia komentarza Czuchnowskiego ze strony Wyborcza.pl oraz usunięcia komentarzy, które pojawiły się pod tym tekstem.
– Mamy sukces. Sąd w pełni podzielił naszą argumentację – mówi w rozmowie z "Presserwisem" mec. Piotr Rogowski, pełnomocnik wydawcy "Gazety Wyborczej". – Podkreślaliśmy, że pozew dotyczył tekstu publicystycznego, który został zamieszczony w dziale opinie, a nie informacyjnego. Zaznaczaliśmy, że tytułów nie można brać dosłownie, a tytuł Wojciecha Czuchnowskiego był dopuszczalną prawnie figurą retoryczną, która stanowi istotę dziennikarstwa – zaznacza prawnik.
W jego ocenie pozew SDP jest przykładem hipokryzji i stosowania podwójnych standardów. – Stowarzyszenie głosi wolność słowa, walkę ze SLAPP-ami. Tymczasem składa pozew wymierzony w dziennikarza, który ma cechy klasycznego pozwu typu SLAPP. Domaga się nieproporcjonalnych sankcji: przeprosin na stronie głównej, choć tekst ukazał się w dziale opinie, i relatywnie wysokiego zadośćuczynienia w wysokości 50 tys. zł. Mam nadzieję, że ten wyrok czegoś SDP nauczy. Stowarzyszenie powinno się wstydzić – podkreśla Piotr Rogowski.
– To było absurdalne. Dziennikarze wytoczyli proces za tytuł felietonu, zamiast z nim polemizować – mówi "Presserwisowi" Wojciech Czuchnowski. - Tocząc wieloletni proces, nagłośnili wstydliwą dla nich sprawę. Świat powinien zapomnieć, że takie stowarzyszenie istnieje. Ono nie ma nic wspólnego z dziennikarstwem. W geście szyderstwa kupiłem w antykwariacie banknoty sprzed denominacji i wysłałem na adres SDP 50 tys. zł. Odpowiedzi nie dostałem – podsumowuje dziennikarz "Gazety Wyborczej".
(JF, 08.10.2026)










