BBC dowodzi, że instruktorowi jazdy nie należy się odszkodowanie za udział w wypadku podczas "Top Gear"
Prezenter Andrew Flintoff dostał od BBC 9 mln funtów odszkodowania. Instruktor jazdy nie czuje się winny i też chciałby dostać odszkodowanie, ale znacznie niższe (screen: YouTube/Sky News)
Konsultant ds. techniki jazdy Paul Rees, który był pasażerem samochodu prowadzonego w trakcie programu "Top Gear" przez prezentera Andrew Flintoffa w 2022 roku, domaga się od BBC Studios 150 tys. funtów w ramach odszkodowania.
Flintoff prowadził samochód na torze wyścigowym Dunsfold Park. W pewnym momencie auto się przewróciło, a następnie sunęło przez kilkadziesiąt metrów.
Czytaj też: Miesięcznik Bauera cofa zlecenia autorom i zastępuje ich sztuczną inteligencją
Prezenter doznał poważnych obrażeń twarzy, żeber i szoku pourazowego. Program zawieszono, Flintoff wycofał się z życia publicznego. Później z tytułu ugody dostał od BBC ok. 9 mln funtów i opisał zdarzenie w dokumencie zrealizowanym dla Disney+.
BBC Studios w piśmie procesowym stanowiącym odpowiedź na pozew twierdzi, że to Rees udzielił "błędnych i niebezpiecznych wskazówek". Miał uspokajać kierowcę i zachęcać do kontynuowania manewru. BBC podkreśla, że Rees nigdy wcześniej nie prowadził tego modelu, mógł zgłosić obawy albo poprosić o innego konsultanta.
Rees twierdzi, że doznał obrażeń i chce odszkodowania. Sprawa trafiła do sądu. "Top Gear" nie wrócił na antenę, choć krążą pogłoski o reaktywacji.
Czytaj też: Komik robi furorę w brytyjskich mediach i sprowadza wybory do farsy. Walczy z Faragem
(MAC, 14.07.2026)










