Redakcja "GW" kończy przeprowadzkę. Czuchnowski do zarządu: "To uderzenie w markę gazety"
"Budynek Agory i cała Agora powstały za pieniądze wypracowane przez »Gazetę Wyborczą« w latach 90" – przypomina Wojciech Czuchnowski (fot. Szymon Pulcyn/PAP)
Redakcja "Gazety Wyborczej" kończy przeprowadzkę z trzeciego piętra biurowca Agory przy ul. Czerskiej w Warszawie na piętro pierwsze. W ocenie dziennikarza "GW" Wojciecha Czuchnowskiego przeprowadzka uderza w markę gazety i odbiera jej należne miejsce w siedzibie kupionej i zbudowanej za pieniądze wypracowane przez zespół.
O zastrzeżeniach Czuchnowski poinformował w liście wysłanym do współpracowników oraz zarządów spółek Wyborcza – wydawcy "Gazety Wyborczej" i serwisu Wyborcza.pl, oraz Gazeta.pl – wydawcy portalu Gazeta.pl.
Zespół "GW" stale poddawany redukcjom
– Postąpiłem wbrew zasadzie, którą wpajano mi w PRL-owskiej szkole, aby nigdy nie mówić tego, co naprawdę się czuje i myśli. Wiele osób podzieliło poglądy zawarte w liście. Ale tylko ja podpisałem się pod tym listem i tylko ja chcę ponieść jego konsekwencje – mówi "Presserwisowi" Wojciech Czuchnowski.
Czytaj też: Protest 100 dziennikarzy "GW" wobec rezygnacji z usług mecenasa Rogowskiego
"Naszym zadaniem i obowiązkiem jest utrzymanie przy życiu »Gazety Wyborczej«" – napisał Wojciech Czuchnowski w liście, o którym jako pierwszy poinformował serwis Wirtualnemedia.pl. "Dla wielu z nas to nie jest tylko zwykłe miejsce pracy. Gazeta jest rówieśniczką polskiej demokracji, pomagała ją zbudować, pomaga jej pilnować, co zwłaszcza w dzisiejszych czasach jest tak bardzo istotne. W polskich mediach nie ma ważniejszego miejsca. I choć tak jak inne media borykamy się z kryzysem czytelnictwa, to nadal treści oraz idee prezentowane na naszych łamach decydują o tonie debaty publicznej" – czytamy.
Wojciech Czuchnowski zauważa, że zespół "GW" jest stale poddawany redukcjom i oszczędnościom, a ostatnia fala zwolnień grupowych nie daje nadziei na przyszłość. "Jednak przeniesienie siedziby redakcji to wydarzenie wyjątkowe. Wyjątkowo bolesne. Budynek Agory i cała Agora powstały za pieniądze wypracowane przez »Gazetę Wyborczą« w latach 90. Czerska 8/10 została zaprojektowana tak, że redakcja znalazła się w centralnym, najbardziej prestiżowym miejscu. To usytuowanie było wtedy oczywiste. Miało symbolizować, co w tym gmachu jest najważniejsze, z czego i dlaczego powstał" – przypomina.
Dziennikarz "GW" obejrzał nową lokalizację redakcji "Gazety Wyborczej". "Ciemne, robiące wrażenie niskich pomieszczenia w najdalszej części budynku robią wrażenie przygnębiające. Wielu z nas odczuwa to tak, że Agora pokazuje nam, gdzie jest nasze miejsce. »Na pięterku w bocznym skrzydle domu«, który zbudowaliśmy. Że jesteśmy niepotrzebni i najlepiej schować nas przed światem. Że teraz będziemy mieszkać kątem przy Gazecie.pl, która niechętnie się posunie. Że jest w tym jakaś satysfakcja tych wszystkich, którzy w Agorze źle nam życzą, bo jesteśmy kłopotliwą tabelką w excelu. A może też dlatego, że przypominamy im, z czego wyrośli" – napisał.
Czuchnowski: "Nie ma powodu, by nas spychać"
Dziennikarz "Gazety Wyborczej" podkreśla, że tak być nie powinno. Redakcja powinna zachować dotychczasową lokalizację na trzecim piętrze. "To historyczne miejsce z gabinetem Adama, salą kolegialną, słynnymi korytarzami. Skoro nie powiódł się plan zbudowania newsroomu z Zetką, nie ma powodu, by nas spychać na dół" – uważa.
Czytaj też: Wyborcza rozstała się z naczelnym dwumiesięcznika "Książki. Magazyn do czytania"
Mikołaj Chrzan ze wspólnego zarządu spółek Wyborcza i Gazeta.pl nie chce komentować listu Wojciecha Czuchnowskiego. – Przeprowadzka redakcji "Gazety Wyborczej" to jeden z elementów zmian w budynku przy ulicy Czerskiej. Warunki pracy się polepszą, a proces ten jest także skoordynowany z reorganizacją pracy zespołów Wyborcza.pl i Gazeta.pl, między innymi wspólnym newsroomem – mówi "Presserwisowi".
Postmodernistyczny biurowiec Agory autorstwa pracowni architektonicznej JEMS Architekci został zrealizowany w latach 2000-2002. Jest uznawany za jeden z najlepiej zaprojektowanych budynków biurowych w Warszawie. Ma szklaną fasadę, a jedną z elewacji pokryto pionowymi drewnianymi belkami z cedru kanadyjskiego, które pełnią funkcję łamaczy światła.
– Przez lata budynek był dogęszczany, co godziło w jego istotę i największą zaletę: duże jasne i pełne zieleni przestrzenie pracy z bardzo niskim zagęszczeniem biurek – mówi pracownik "Gazety Wyborczej" proszący o zachowanie anonimowości. – Stawiano biurka na przewodach wentylacyjnych, ścianki odcinające światło od okien. To tak, jakby ktoś chciał luksusowy samochód klasy premium przerobić na autobus miejski. Powstała dziwaczna hybryda urągająca zasadom planowania przestrzeni biurowej. Nie uszanowano historii związanej z redakcją "Gazety Wyborczej", zaprzepaszczono idee zawarte w projekcie budynku – podsumowuje nasz rozmówca.
Czytaj też: Numer na 30-lecie "Press": rozmowa z Miszczakiem, sylwetka Wysockiej-Schnepf i plemiona
(JF, 02.03.2026)










