Rzeczpospolita nie musi publikować sprostowania agenta PRL-owskiego wywiadu
"Rzeczpospolita" nie musi publikować sprostowania agenta wywiadu PRL z Radia Wolna Europa, kpt. Andrzeja Czechowicza do artykułu na jego temat - orzekł w środę Sąd Okręgowy w Warszawie. Wyrok jest nieprawomocny.
69-letni dziś Czechowicz domagał się od sądu, by nakazał "Rz" opublikowanie jego sprostowania do artykułu historyka Pawła Machcewicza z 2006 r. Ten ówczesny szef pionu badawczego IPN opisał działalność tego agenta w RWE z lat 60. i 70. Czechowicz kwestionował stwierdzenia Machcewicza, że służby PRL zmusiły go do współpracy szantażem oraz że posługiwał się "fałszywkami" SB, mającymi skompromitować ówczesnego szefa polskiej sekcji RWE Jana Nowaka-Jeziorańskiego zarzutem kolaboracji z hitlerowcami. - Naruszono moje dobre imię, bo z sugestii szantażu wynika, że służby miały na mnie jakieś „haki”, a ja byłem agentem ideowym i nie działałem dla pieniędzy - mówił Czechowicz sądowi. Dodał, że nie było żadnych "fałszywek" co do Nowaka-Jeziorańskiego, bo - zdaniem Czechowicza - "był on zarządcą mienia pożydowskiego w czasie okupacji", na co "są dokumenty" (zmarły w 2005 r. Nowak- Jeziorański wiele razy mówił, że odczuł na sobie działania służb PRL, m.in. w postaci "fałszywek" o rzekomej współpracy z hitlerowcami - PAP). Czechowicz żalił się sądowi, że gazeta odmówiła publikacji jego sprostowania do "paszkwilu Machcewicza", bo było zbyt obszerne i "naruszało dobra osobiste innych osób". Czechowicz żądał od wydawcy gazety, spółki Presspublica, opublikowania sprostowania. Reprezentująca pozwaną spółkę mec. Barbara Kondracka wnosiła o oddalenie pozwu, argumentując, że prawo prasowe pozwala wytaczać proces o nakazanie sprostowania tylko redaktorowi naczelnemu, a nie wydawcy gazety. Sąd w środę uznał tę argumentację i - jak podkreślił - oddalił powództwo z tego względu proceduralnego. Czechowicz powiedział PAP, że albo będzie składał apelację, albo wystąpi z oddzielnym pozwem o naruszenie dóbr osobistych. W 2005 r. Polska Agencja Prasowa wygrała proces cywilny, wytoczony jej przez Czechowicza. Chciał on przeprosin i 5 tys. zł zadośćuczynienia za to, że PAP zacytowała wypowiedź Nowaka- Jeziorańskiego, iż Czechowicz "był tak prymitywny i reprezentował tak niski poziom, że bardziej szkodził bezpiece aniżeli nam swymi wystąpieniami". "Fałszywka" z początku lat 70. o rzekomej współpracy z hitlerowcami Nowaka-Jeziorańskiego była najgłośniejszym fałszerstwem SB. Była ona podstawą ataku w 2001 r. szefa Kongresu Polonii Amerykańskiej Edwarda Moskala na Nowaka-Jeziorańskiego. Sprawę badał pion śledczy IPN, o co wystąpił Nowak-Jeziorański po oskarżeniach Moskala. W 2004 r. IPN prawomocnie zakończył sprawę rzekomej współpracy z okupantem. - Nie ma nawet cienia dowodu na taką współpracę - mówił wtedy szef pionu śledczego IPN prof. Witold Kulesza. Dodawał, że nadal trwa ustalanie, kto ze służb PRL odpowiada za tę prowokację. Od 1965 r. Czechowicz - agent wywiadu PRL - pracował w biurze studiów i analiz RWE. W 1971 r. odwołany do Polski, gdzie władze nagłośniły go jako "asa wywiadu, który rozpracował struktury imperialistycznej rozgłośni".(PAP, BW, 14.03.2007)










