Specjalista wkręca

(fot. Piotr Król/Press)
Kamil Nosel musi wykonać dziesięć telefonów, by na antenę mieć trzy dobre wkręty
PORÓD W MORŚWINARIUM, BADANIE PIERSI PRZEZ TELEFON, SPRAWDZENIE CZYSTOŚCI PRZEDMAŁŹEŃSKIEJ – z takimi propozycjami dzwoni Kamil Nosel, który w Radiu Zet ma audycję „Nosel kręci”. Inspiracje czerpie zarówno od słuchaczy, jak i podsłuchując pasażerów komunikacji miejskiej czy rozmawiając z kolegami z pracy. – W większości przypadków sytuacje są realne. Muszę być wiarygodny. Kiedy rozmawiam o porodzie w morświnarium, pytam o rozwarcie. Potem wkręcam absurd – mówi. Nie zadzwoni i nie powie, że ktoś wygrał w Lotto, bo każdy wie, że kupując kupon, nie podaje się numeru telefonu.
Modulując odpowiednio głosem, raz przedstawia się jako kobieta, innym razem jako mężczyzna. Kilka lat praktyki daje niezły efekt. – Jako kobieta udaję biurową jędzę. Mężczyzna jest zwykle sierotą – wyjawia. Codziennie na antenie emitowany jest jeden wkręt. Ostatnio, by mieć materiał na trzy dni, musi wykonać dziesięć telefonów. Bo ktoś rozpozna, że dzwoni z Radia Zet, a inny reaguje śmiechem np. na wymyślone nazwisko. Na śmiech Nosel ma zresztą swoje sposoby. – Czasem wystarczy zapytać: „Co tak panią bawi?” i od razu ten ktoś poważnieje – opowiada.
KAŻDY WKRĘT ROZPLANOWUJE. – Już na początku muszę wiedzieć, co chcę uzyskać na końcu, a w czasie rozmowy, gdy słyszę, że osoba jest nieźle wkręcona, dorzucam kolejne absurdy – opowiada. Na antenie emitowane są trzy z nawet 17 minut przeprowadzonej rozmowy. Montaż jednego odcinka trwa pół godziny. Najlepsze dni na telefon to środa i czwartek, a godziny: od 12 do 14. – Po godzinie 15 nikt nie uwierzy, że dzwonię z urzędu – opowiada Nosel.
JAK TWIERDZI, DOTYCHCZAS NIE SPOTKAŁY GO ŻADNE NIEPRZYJEMNOŚCI ze strony wkręcanych. A czy nie dziwi się, że ludzie w ogóle dają się wkręcać? – To tak, jakby w skarbówce dziwili się, że ludzie nie płacą podatków – odpowiada.
KOZ
