Przesłuchania dziennikarzy w związku z PRISM
Komisja swobód obywatelskich Parlamentu Europejskiego, która prowadzi śledztwo w sprawie elektronicznej inwigilacji, w tym amerykańskiego programu PRISM, przesłuchała wczoraj dziennikarzy publikujących materiały o przypadkach takiej inwigilacji.
Przed komisją wystąpili m.in. Alan Rusbridger, redaktor naczelny brytyjskiego dziennika "Guardian", który w czerwcu zamieścił rewelacje o programie PRISM oparte na materiałach dostarczonych przez Edwarda Snowdena, dziennikarz francuskiej gazety "Le Monde" Jacques Follorou, który ujawnił informacje o istniejącym we Francji programie gromadzenia danych obywateli, oraz amerykański haker i aktywista na rzecz wolności i ochrony prywatności w sieci Jacob Appelbaum.
Rusbridger zaapelował do europosłów, by "znaleźli sposób zapewnienia prawnej ochrony dziennikarzy ujawniających tajne informacje oraz ich informatorów, bo to jedyna szansa, by doprowadzić do debaty, którą rządy uważają za zbędną". Przypomniał, że brytyjskie władze posłużyły się ustawami antyterrorystycznymi, próbując wpłynąć na relacje "Guardiana", i że na podstawie tych ustaw na lotnisku Heathrow zatrzymano kilka tygodni temu Brazylijczyka Davida Mirandę, partnera współpracującego z "Guardianem" dziennikarza, który pisał o dokumentach wykradzionych przez Snowdena. Władze nakłoniły również redakcję do zniszczenia twardych dysków zawierających kopie tajnych dokumentów.
Na początku czerwca "Guardian" i amerykański "Washington Post" ujawniły dokumenty na temat istniejącego od 2007 roku programu PRISM. Podały, że w ramach tego programu NSA i FBI sprawdzają dane na serwerach takich firm, jak Microsoft, Yahoo, Google, Facebook, Paltalk, AOL, Skype, YouTube i Apple; agenci służb specjalnych mają dostęp do plików audio i wideo, maili, czatów, przesyłanych fotografii i dokumentów.
Komisja PE, która prowadzi swoje śledztwo jawnie, chce je zakończyć do końca roku.
AMS, PAP
(06.09.2013)










