Stowarzyszenie Stop Wyzyskowi Biedronka pisze do Daniela Olbrychskiego

Daniel Olbrychski reklamuje Biedronkę
Jest nam przykro, że to właśnie pan reklamuje usługi portugalskiej sieci sklepów Biedronka - napisało Stowarzyszenie Stop Wyzyskowi Biedronka w liście do aktora Daniela Olbrychskiego, występującego w reklamach Biedronki.
Rozpoczęła w lutym br. kampania Biedronki z udziałem Daniela Olbrychskiego prowadzona jest pod hasłem: "My Polacy tak mamy. Doceniamy polskie produkty". Działania promują polskich producentów współpracujących z siecią i komunikuje, że dziewięć na dziesięć produktów spożywczych dostępnych w sklepach pochodzi z Polski.
"Podzielamy Pana zamiłowanie do polskiego jedzenia! Nam też smakuje ono najbardziej. Problem w tym, że sieć sklepów Biedronka, sprzedając tę polską żywność, wsławiła się planowym wyzyskiem tysięcy pracujących w ich sklepach Polaków, a także polskich producentów zaopatrujących sklepy Biedronka, kilku z nich wręcz zbankrutowało na skutek nieuczciwych praktyk zarządu tej firmy" - czytamy w liście Stowarzyszenia, skupiającego byłych i obecnych pracowników Biedronki. "Główny udziałowiec portugalskiej firmy Jerónimo Martins, która jest właścicielem sieci handlowej Biedronka, to Aleksander Soares Dos Santos. Wobec Pana mógł być hojny i zapłacić za półtora dnia pracy nawet milion złotych. Normalnie jednak tak hojny nie jest, sam nie gardzi pieniędzmi nawet w przestępczy sposób zabranymi bardzo ubogim" - wyjaśnia Stowarzyszenie.
W liście Stowarzyszenie Stop Wyzyskowi Biedronka przypomina m.in. o tym, że Biedronka do dzisiaj nie wypłaciła swoim pracownikom wynagrodzenia za pracę w nadgodzinach czy przez 10 lat narażała tysiące kobiety na utratę zdrowia, zmuszając je do pracy w warunkach rażąco naruszających BHP.
"Cenimy Pana jako znakomitego aktora. Jest nam przykro, że to właśnie Pan reklamuje usługi portugalskiej sieci. Chcielibyśmy nadal kojarzyć Pana raczej jako Kmicica z <<Potopu>> i Karola Borowieckiego z <<Ziemi obiecanej>> niż jako Starszego Pana Lubiącego Polskie Jedzenie z Biedronki. A skoro już jesteśmy przy filmach, polecamy Panu <<Dzień kobiet>> Marii Sadowskiej. Historia opowiedziana przez młodą reżyserkę nie jest wyłącznie efektem jej wyobraźni. Zanim ten film powstał, członkowie naszego Stowarzyszenia opowiedzieli swoje historie pracy w Biedronce i udostępnili twórczyni filmu wiele dokumentów świadczących o wyzysku i mobbingu, któremu podlegały tysiące pracowników Biedronki" - napisało Stowarzyszenie do Olbrychskiego.
"Wierzymy, że po lekturze naszego listu przemyśli Pan raz jeszcze, czy na pewno chce Pan być nadal <<twarzą Biedronki>>. My uważamy, że cenić trzeba nie tylko polskie jedzenie. Ważny jest także polski honor i solidarność z własnym narodem. Pańskie szlacheckie pochodzenie, o którym Pan wielokrotnie publicznie wspominał, w tym przypadku szczególnie zobowiązuje. Wielokrotnie grał Pan role Polaków, wielkich patriotów, którzy honor cenili sobie najbardziej. Wierzymy, że jest Pan człowiekiem honoru nie tylko na ekranie!" - kończy Stowarzyszenie list do aktora. (KOZ)
(02.04.2013)
